12 minuta gry spotkania z Manchesterem United. N’Golo Kante upada na murawę i daje znać, że nie jest już w stanie kontynuować gry. Po meczu Frank Lampard mówi, że Francuza nie zobaczymy na boisku przez najbliższy miesiąc. Zawodnik z powodu urazów opuścił w tym sezonie niemal połowę spotkań ligowych, a dokładnie połowę we wszystkich rozgrywkach. W poprzednich 3 sezonach ligowych w koszulce Chelsea Kante nie zagrał raptem w 9 meczach. Gdzieniegdzie można usłyszeć pomruki mówiące o tym, że ciało N’Golo Kante, wyeksploatowane poprzednimi, wymagającymi kampaniami, nie jest już w stanie wytrzymać trudów całego sezonu. Co gorsza,  negatywnie odbija się na formie zawodnika. I na końcu tych szeptów pojawia się pytanie – czy dla Kante jest jeszcze miejsce w obecnej Chelsea? Czy jednak nie byłoby lepiej spieniężyć renomę i umiejętności Francuza?

Nowa droga

Mistrz Świata z Francją z 2018 roku, najlepszy piłkarz sezonu 2016/17 oraz zwycięzca Premier League w latach 16-17 – to osiągnięcia 29-latka, który mimo swojego mikrego wzrostu zaskarbił sobie sympatię całego piłkarskiego świata. Pogodny, uśmiechnięty i skromny. Zawsze normalny. Do tego waleczny i skuteczny na boisku. Wydawać by się mogło, że to zawodnik idealny. Jednak i Kante ma swoje ograniczenia, spotęgowane na dodatek przez narastające kontuzje. Francuz to przede wszystkim zawodnik, który gra z myślą o zapewnieniu bezpieczeństwa drużynie. Cierpi przez to płynność przenoszenia akcji do ofensywy. Dlatego przez większość sezonu na tej pozycji fani The Blues oglądali Jorginho.

Frank Lampard dopiero w czasie pandemii zmienił zdanie. Wznowienie rozgrywek oznaczało nową pozycję dla Francuza. Menedżer The Blues dostrzegł, że cechy Kante w Chelsea najłatwiej wykorzystać na pozycji defensywnego pomocnika. Francuz jako prawy środkowy pomocnik w trójce, grający bliżej nie tylko tracił swoje największe atuty. Miało to również negatywny wpływ na zagrożenie stwarzane przez formację ofensywną Chelsea. Choć statystyki przemawiają na jego korzyść, to wielu z nas zdaje sobie sprawę, że to nie jest optymalne miejsce na boisku dla 29-latka.

Gdzie N’golo Kante wygląda najlepiej, można było zaobserwować podczas jego przygody z Leicester oraz pod okiem Antonio Conte. W dwójce w środku pola mocne strony Francuza są po prostu lepiej wyeksponowane i zawodnik może biegać za dwóch. Wszyscy pamiętamy przecież słowa Claudio Ranieriego:

Kante biega tyle, że musi mieć gdzieś schowane dodatkowe baterie w spodenkach. On nigdy nie przestaje biegać! Powiedziałem mu kiedyś: Pewnego dnia zobaczę, jak dośrodkowujesz piłkę i sam wykańczasz tę akcję. On jest niesamowity.

Paradoks środka pola

Środek pola Chelsea to najlepiej obsadzona pozycja w drużynie. Frank Lampard ma przywilej wybierania spośród licznych gwiazd. Jednak jak udowodnił poprzedni sezon za Maurizio Sarriego i część obecnego, najlepsi z nich nie wyglądają dobrze, grając razem. Trójka Kovacić – Jorginho – Kante jest zbyt defensywna. Chelsea mocno cierpiała w takim zestawieniu. O jej skuteczności, a raczej braku, może świadczyć fakt, że przed doznaniem poważnej kontuzji miejsce w składzie wywalczył sobie Ruben Loftus-Cheek. Patrząc surowo na umiejętności, większość z nas wskazałaby tę trójkę jako najlepszych środkowych pomocników The Blues. Problem w tym, że choć tak różni, to są jednak podobni – każdy z nich lepiej operuje bliżej własnej bramki, a ich współpraca nie wygląda wówczas najlepiej.

Legenda Chelsea i menedżer klubu, Frank Lampard, jasno stawia sprawę co do wymagań w środku pola. Trzeba powiedzieć, że żaden z przywołanej trójki nie wpasowuje się w nie idealnie. Takie słowa wypowiedział Anglik o Masonie Mountcie i trudno dziwić się, że 21-latek gra praktycznie w każdym meczu.

W środku pola lubię piłkarzy, którzy sprawdzają się w kilku rolach, ale też nie muszą we wszystkich. Muszą grać wysoko, czasami też zagrać na boku i nie uciekać od odpowiedzialności w defensywie.

Kłopoty we współpracy dostrzegł również Frank Lampard. Anglik po raz ostatni wspomnianą trójkę w pierwszej jedenastce desygnował do gry w przegranym 0:2 meczu z Manchesterem United 17 lutego tego roku. W całym sezonie Premier League zrobił to tylko 4. razy, zawsze w meczach z drużynami z topu. (Liverpool, Arsenal, Man City, Man Utd). Patrząc na to, jak po swojemu układa drużynę Frank Lampard, wydaje się, że ze wspomnianej trójki grać może tylko jeden. W skrajnych przypadkach dwóch z nich. Obecność Masona Mounta i zainteresowanie Kaiem Havertzem może wskazywać, że środek pola Chelsea stanie się zdecydowanie bardziej ofensywnie usposobiona.

Niech przemówią liczby

Rzut oka na liczby z tego sezonu Premier League i można powiedzieć, że Kante podaje zdecydowanie bezpieczniej i na krótszą odległość. Liczba odbiorów i przechwytów też stoi na wysokim poziomie. Zwłaszcza gdy przypomnimy sobie, że większość sezonu zawodnik grał bliżej bramki rywala.

Próba znalezienia odpowiedniego miejsca i roli na boisku dla byłego piłkarza Leicester w obecnej wersji The Blues to bardzo trudne zadanie. Zbyt przewidywalny w ofensywie i przeciętny w rozegraniu, jednak elitarny w destrukcji i świetnie czytający intencje rywala. Kłopoty w defensywie sprawiły, że rola Kante w środku pola Chelsea tylko wzrosła. Frank Lampard zdecydował się na zabezpieczenie defensywy kosztem szybkości rozegrania akcji. The Blues brakuje jednak spokoju, który w rozegraniu akcji gwarantował pomijany w ostatnich tygodniach Jorginho.

Czas ważnych decyzji

Frank Lampard mówił, że przerwa w rozgrywkach dała mu czas do namysłu i możliwość spojrzenia na pewne sprawy pod innym kątem. Dlatego N’Golo został przestawiony na pozycję defensywnego pomocnika. Patrząc na liczbę błędów popełnianych przez całą defensywę, z bramkarzem włącznie, Francuz jest idealnym zawodnikiem do łatania dziur po swoich kolegach. A jego brak w meczach z Sheffield United czy Liverpoolem był aż nadto widoczny.

Menedżer The Blues zdaje sobie sprawę, że ze względu na historię urazów, obciążenia oraz wiek piłkarza, pewne przyzwyczajenia Kante powinny ulec zmianie:

Kiedy masz kilka urazów w sezonie, a dodatkowo zbliżasz się do 30. urodzin, powinieneś patrzeć na niektóre sprawy nieco inaczej. Musisz trenować i dbać o siebie poza boiskiem w inny sposób. N’Golo zdecydowanie się w to wpasowuje i z pewnością pewne zmiany mu pomogą.

Zwłaszcza że liczby samego zawodnika systematycznie pikują w dół:

Parę tygodni temu mogło się wydawać, że jakby nie ustawić Kante w jedenastce Chelsea, tak dalej jego potencjał nie zostanie w pełni wykorzystany. Jednak mecze rozgrywane przy obostrzeniach w związku z pandemią pokazały, jak wiele znaczy 29-latek dla The Blues. Wydaje się, że jedyną alternatywą na pozycji defensywnego pomocnika byłby Wilfried Ndidi. Cena za 23-letniego Nigeryjczyka okaże się jednak zapewne zaporą nie do przebicia.

Patrząc na środek pola The Blues z szerszej perspektywy, pewne przemyślenia nasuwają się same. Można też dostrzec, w jaką stronę zmierzają myśli Lamparda względem Havertza. Transfer Niemca mógłby wytworzyć jasny podział obowiązków w środku pola. Tymczasem Kante zostałby ostatecznie przyspawany do pozycji defensywnego pomocnika. Jego zadaniem byłoby przede wszystkim zabezpieczenie dziurawej już defensywy. W tym zawodnik odnajduje się zdecydowanie lepiej niż w grze blisko pola karnego rywala.

Walory defensywne zawodnika zna też Paul Pogba:

Każdy wie, że N’Golo może biegać za 11 piłkarzy. To jego najlepsza cecha. On jest po prostu wszędzie!

A mając takich techników jak Pulisic, Ziyech czy Havertz, proces przeniesienia gry pod pole karne rywala nie musiałby ucierpieć na braku klasycznego cofniętego rozgrywającego w postaci takiego zawodnika jak Jorginho. Pozostawienie defensywnego pomocnika nieco cofniętego pozwoliłoby także bocznym obrońcom na odważniejsze poczynania w ofensywie. To zadziałałoby z korzyścią dla kogoś takiego jak Marcosa Alonso.

Tak dla Kante w Chelsea

Rozpoczynając pracę nad powyższym tekstem miałem w głowie myśl, że być może nadszedł czas pożegnania Francuza z The Blues. Ostatnie tygodnie utwierdziły mnie jednak w przekonaniu, że bez mistrza świata Chelsea jest zespołem słabszym. Pomimo coraz częstszych problemów zdrowotnych i nieidealnego dopasowania do stylu Franka Lamparda, takiego piłkarza po prostu nie wolno sprzedawać.

Zwłaszcza gdy popatrzymy na poczynania obronne The Blues, a raczej ich brak:

Mistrza świata, zwłaszcza w sile wieku, sprzedawać nie wolno. Być może trzeba będzie lepiej szafować siłami Francuza, celem lepszego zadbania o jego możliwości i ciało. Sprzedaż nie powinna wchodzić w grę. W silnej Chelsea potrzebny jest N’Golo Kante.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie