Vincent Kompany kilka tygodni temu dokonał zmiany w bramce Burnley. Po rozegraniu 28. kolejek James Trafford usiadł na ławce, a w jego miejsce wskoczył Arijanet Murić. Ta roszada, co prawda rozwiązała parę problemów, ale i przyniosła kilka nowych.
Gdyby jakaś gwiazda światowej muzyki miałaby nagrywać piosenkę o aktualnej sytuacji bramkarskiej Burnley, bez dwóch zdań byłaby to Dua Lipa. Dlaczego? Ano dlatego, że zarówno Trafford, jak i Murić w tym sezonie już zawiedli i pokazali, że to ten drugi powinien być podstawowym wyborem. Zacznijmy jednak od końca.
WielBŁĄDY Muricia
Ze spotkania Burnley z Brighton zostanie zapamiętane jedno wydarzenie – ogromny błąd Arijaneta Muricia. Pozornie niczemu nie grożące wyprowadzenie piłki spod własnego pola karnego z 78. minuty sprawiło, że wszyscy kibice The Clarets z niedowierzaniem złapali się za głowy. Sander Berge ze skraju własnej szesnastki podaje piłkę do swojego bramkarza. Nieatakowany Kosowianin źle przyjmuje futbolówkę, ta przetacza mu się pod podeszwą i wpada do bramki. Burnley traci prowadzenie i ostatecznie kończy mecz z punktem zamiast kompletem oczek.
Still can't forget this error that saved Brighton from a loss. Muric 🥲 pic.twitter.com/D0ZEAbj4sS
— Footy Weekly World (Banky) (@Footybanky) April 14, 2024
Gdyby to była jednorazowa sytuacja, ten tekst zapewne by nie powstał. Jednak tydzień wcześniej 25-latek popisał się podobnym babolem. W starciu na Goodison Park nieuwagę golkipera wykorzystał Dominic Calvert-Lewin. Kiedy Murić chciał rozpocząć budowanie akcji długim podaniem po ziemi do Wilsona Odoberta, źle obliczył odległość od napastnika Evertonu. Wskutek tego piłka zamiast trafić do Francuza, odbiła się od nogi Calverta-Lewina, poszybowała nad Kosowianinem i wpadając do bramki, zapewniła zwycięstwo gospodarzom. Zwycięstwo podane na srebrnej tacy przez piłkarza Burnley.
To jednak nie jest cały obraz Arijaneta Muricia w tym sezonie. Od kiedy 25-latek wskoczył do bramki Burnley (16 marca, mecz z Brentford), to zespół Vincenta Kompany’ego jest bardziej stabilny. Reprezentant Kosowa podczas sześciu rozegranych spotkań wyglądał na pewnego siebie i był przekonujący w swoich działaniach. Zamurował swoją bramkę w spotkaniu przeciwko Chelsea (według Sofascore zapobiegł utracie expected goals w wysokości 2,82), czy wymagającą paradą obronił strzał z rzutu wolnego Jakuba Modera. Wystarczy powiedzieć, że od kiedy belgijski menedżer zmienił podstawowego golkipera, jego zespół w sześciu meczach zanotował trzy remisy, dwie wygrane i jedną porażkę. Taka seria w tym sezonie nie miała jeszcze miejsca. Choć sam Murić może nie jest bezpośrednim powodem tych sześciu punktów, to James Trafford może mieć do siebie trochę pretensji.
Dziwna dyspozycja Trafforda
Sytuacja angielskiego bramkarza jest nieco bardziej skomplikowana. Przed rozpoczęciem bieżącej kampanii wygryzł on swojego starszego kolegę i wywalczył rolę „jedynk” w ekipie z Turf Moor. 28 spotkań Premier League skończyło się wyciągnięciem piłki z siatki aż 62 razy i tylko dwoma czystymi kontami. Od razu zaznaczmy, że to nie świadczy o niskim poziomie jego umiejętności, a bardziej o całym obrazie defensywy Burnley. Trafford rozgrywał kapitalne występy i w wielu meczach ratował swój zespół, czy to przed stratą punktów, czy przed całkowitym blamażem. W tym miejscu należy wspomnieć, chociażby o pierwszym pojedynku z Brighton (1:1). 21-latek zanotował wówczas 10 obron i według statystyk expected goals podawanych przez Sofascore, zapobiegł utracie trzech goli.
Ostatnie tygodnie jednak nie miały nic wspólnego ze wspomnianym meczem. Trafford nie przywdziewał peleryny Supermana i nie ratował swoich kolegów, a ubrał ten sam szary i nijaki kombinezon, co reszta niechybnie zmierzającego (wówczas) do Championship zespołu. Ostatnie pięć spotkań przed posadzeniem na ławce to wpuszczone 15 goli. W tym okresie oprócz przyjęcia pięciu bramek od Arsenalu czy trzech od Liverpoolu doszło do straty dwóch goli z West Hamem, dwóch z Bournemouth i trzech z Crystal Palace.
Vincent Kompany on dropping James Trafford for Arijanet Muric against Brentford: "We have two very good goalkeepers, and it's all about the team right now. Every decision is to stay up, so there's nothing else to say."
Hopefully, Aro keeps his place against Chelsea! 🤞🇽🇰 pic.twitter.com/tUSCmMM64S
— Kosovar Football 🇽🇰 (@KosovarFootball) March 28, 2024
James Trafford przychodził na Turf Moor jako mistrz Europy, który na młodzieżowym Euro nie wpuścił ani jednego gola. Jego kosztowny, jak na warunki Burnley, transfer rodził sporo pytań. Wątpliwości były poddawane m.in. wyjścia do dośrodkowań. Z drugiej strony wielu było świadomych, że Arijanet Murić nie jest pewnym wyborem, jeśli chodzi o zmagania w Premier League. Już za czasów gry w Championship o 25-latku mówiono, że pomimo znaczącego postępu wciąż zdarzają mu się błędy, których najwyższy poziom nie wybaczy. Jak dzisiaj widać, wątpliwości co tej dwójki był właściwe, a ból głowy u Vincenta Kompany’ego jest coraz większy.
Murić czy Trafford? Kto jest mniejszym złem?
Jak się pewnie domyślacie, odpowiedź nie jest jasna i klarowna. Zarówno jeden, jak i drugi golkiper ma swoje wady, w których jeden jest gorszy od drugiego i zalety, które są na korzyść drugiego lub pierwszego. Więcej tu pytań niż odpowiedzi, ale mimo wszystko skupmy się na tych drugich.
Trafford nie jest lepszy na linii czy przy dośrodkowaniach, ale jest pewniejszy z piłką przy nodze, co udowodnił sam Murić, gdy popełniał opisane na początku błędy. Wydaje się, że właśnie gra nogami i brak zaufania do Kosowianina przekonała Kompany’ego do stawiania od początku sezonu na Anglika. Dardanin był elektrykiem na poziomie Championship i jest elektrykiem w Premier League. Mógł zagrać świetnie z Chelsea czy Wolves, ale co z tego, jeśli kibice będą pamiętać swojaka z Brighton i zawalenie meczu z Evertonem.
Arijanet Muric had 94 touches against Brighton, the most by a goalkeeper in a Premier League game in the last eight season at least.
But one of them led to his own goal… 🥴 pic.twitter.com/ILQCQJfBkK
— Squawka (@Squawka) April 13, 2024
Choć napisałem, że Trafford pewniej wygląda, jeśli chodzi o grę nogami, to Murić w tym sezonie pokazał swoje dwie skrajne twarze w tym aspekcie. Z jednej strony mamy nieudolne przyjęcie z Brighton czy nabicie Calverta-Lewina, ale z drugiej jest, chociażby spotkanie z Wolverhampton (1:1). Kosowianin zanotował asystę drugiego stopnia, rozprowadzając piłkę do Dara O’Shea, który następnie zaliczył asystę. A takich akcji w na przestrzeni ostatnich sześciu spotkań było znacznie więcej. Jak na dłoni widać progres, ale nie wymazał on karygodnych momentów chwilowej nieświadomości, które doprowadzają do utraty kluczowych goli.
Trafford zagrał tyle słabych spotkań w tym sezonie, że aż dziwi fakt, tak późnego dania szansy Muriciowi. W końcu się to stało i choć sytuacja wygląda lepiej, to do pełnoprawnego sukcesu wciąż daleka droga. Sukcesu, który pomimo słabego sezonu wciąż wydaje się możliwy do zrealizowania. The Clarets tracą na ten moment trzy punkty do bezpiecznego miejsca. Przed nimi jednak mecze z Manchesterem United, Newcastle i Tottenhamem. Na jakim poziomie Burnley nie zagra w przyszłym sezonie, będzie potrzebować pewnego bramkarza. Mimo wielu różnic jest pewne, że James Trafford i Arijanet Murić zrobią wszystko, aby przywdziać bluzę z numerem jeden.

