Start rozgrywek angielskiej ekstraklasy zbliża się wielkimi krokami. Jej zespoły wciąż pracują nad wzmocnieniami, ale już dokonały wielu znaczących ruchów. Mieliśmy już pokaźne wydatki, nowe twarze, nazwiska, które świetnie znamy i zawodników ściągniętych za darmo. Wybraliśmy spośród nich 10 najlepszych transferów przeprowadzonych jak do tej pory przez zespoły Premier League.

Karuzela transferów weszła na pełne obroty i nie zwalnia – również w Anglii. Zespoły tamtejszej ekstraklasy zapewniły sobie już wiele kluczowych wzmocnień. Do ligi zawitały nowe, interesujące twarze, jej gwiazdy przechodziły do krajowych rywali, mieliśmy też kilka godnych podkreślenia ruchów przeprowadzonych bez konieczności zapłacenia kwoty odstępnego. Na koniec pierwszego miesiąca letniego okienka postanowiliśmy wybrać 10 najlepszych transferów zespołów Premier League.

Kwoty wg portalu Transfermarkt.

Viaplay
Viaplay

10. JESSE LINGARD (z Manchesteru United do Nottingham Forest, za darmo)

West Ham długo nie mógł osiągnąć porozumienia z Lingardem i przekonać go do powrotu do Londynu. Sensacyjnie ubiegł ich beniaminek z Nottingham. Dla ekipy Forest transfer ofensywnego pomocnika Manchesteru United to manifest siły i dużych ambicji. On sam z kolei może liczyć na to, że kolejny raz odnajdzie miejsce, w którym pokaże pełnię swojego potencjału. Jeśli wejdzie na poziom prezentowany w barwach Młotów, to okaże się jednym z najlepszych transferów tego okienka w całej Premier League.

Nie można jednak być tego pewnym. Musimy pamiętać, że wychowanek Czerwonych Diabłów w ostatniej kampanii grał głównie ogony. W całych rozgrywkach 2021/22 strzelił tylko dwa gole i dorzucił jedną asystę. To, co pokazywał na murawie w drugiej połowie sezonu, w pełni uzasadniało brak zaufania Ralfa Rangnicka do 29-latka. Zakontraktowanie 32-krotnego reprezentanta Anglii niesie więc ze sobą pewne ryzyko, lecz z perspektywy zespołu świeżo po awansie Premier League warto spróbować. Zwłaszcza że nie musieli za niego płacić.

9. KALIDOU KOULIBALY (z Napoli do Chelsea, 34,2 mln funtów)

Po stracie Antonio Rüdigera i Andreasa Christensena Chelsea musiała uzupełnić luki w defensywie. Powiedzmy sobie szczerze – jeden nowy obrońca nie załatwi sprawy. Niemniej, jedyny jak do tej pory nabytek w tej linii to naprawdę porządne nazwisko. Kalidou Koulibaly jest jednym z najlepszych stoperów ostatnich lat. I nawet jeśli w ostatnim czasie trochę obniżył loty i ma już 31 wiosen na karku, taki transfer robi wrażenie.

The Blues ściągnęli już w ostatnim czasie doświadczonego środkowego obrońcę. Weteran Thiago Silva okazał się kluczowym wzmocnieniem. Skoro Thomas Tuchel chciał Senegalczyka, to należałoby mu zaufać, że dobrze wie, jak go wykorzystać. Trzyosobowy blok defensywny powinien pomóc zamaskować jego problemy, które uwydatniły się w ostatnim czasie. Londyńczycy potrzebowali takiego zakupu. A fakt, że będzie nosił numer 26, należący niegdyś do Johna Terry’ego można uznać za ciekawy symbol.

8. KALVIN PHILLIPS (z Leeds United do Manchesteru City, 43,9 mln funtów)

Odejście Fernandinho sprawiło, że Pep Guardiola musiał znaleźć dla niego zastępstwo. Postanowił jednak pozyskać gracza o trochę innej charakterystyce i ściągnął idealnego zmiennika dla Rodriego. Trudno bowiem o piłkarza nadającego się lepiej do tej roli od Kalvina Phillipsa. Wychowanek Leeds United powinien wpisać się w zespół Katalończyka, dominujący rywali. Ze swoimi przerzutami i wyczuciem odpowiedniego momentu na doskok wygląda na idealną opcję na najniżej ustawionego zawodnika linii pomocy.

Już od pewnego czasu czekaliśmy na przenosiny 26-latka do jednego z czołowych klubów Premier League. Teraz wreszcie będziemy mogli oglądać go w barwach mistrzów Anglii. Nikt chyba nie miał wątpliwości, że jest gotowy na taki krok. No i wygląda na to, że to transfer idealny dla obu stron. Pomocnik musi tylko przystosować się do wymagań nowego menedżera, choć u Marcelo Bielsy, bardzo poważanego przez Pepa, przeszedł już niezłą szkołę. Wygryzienie Rodriego będzie trudne, opcją do rotacji jest jednak naprawdę świetną.

7. YVES BISSOUMA (z Brighton & Hove Albion do Tottenhamu Hotspur, 26,3 mln funtów)

Antonio Conte zbiera w Tottenhamie naprawdę ciekawy zespół. Pozyskanie Bissoumy wygląda na naprawdę świetny zakup. Malijczyk to jeden z najbardziej wszechstronnych pomocników w lidze. Przenosiny do jednego z czołowych klubów stanowiły tylko kwestię czasu, a Tottenham zdołał ściągnąć go za naprawdę przyzwoitą kwotę. 25-latek powinien pomóc w zbudowaniu środka pola, który mógłby kasować poczynania rywali i szybko wyprowadzać akcje zaczepne.

Eks-gracz Lille przyznał, że świetnie dogaduje się z nowym trenerem. Jak mówi, obaj są „zwariowani na punkcie futbolu”. Takie zakupy powinny pomóc Spurs w zbudowaniu szerokiej, wyrównanej kadry, pozwalającej rywalizować na kilku frontach. Tego chcieli kibice Kogutów, to może wreszcie pozwolić im sięgnąć po trofeum. Wyróżniamy akurat jego, bo tutaj stosunek ceny do jakości wypada naprawdę dobrze.

6. OŁEKSANDR ZINCZENKO (z Manchesteru City do Arsenalu, 31,5 mln funtów)

Tego lata na Emirates przeniosło się dwóch zawodników z Etihad. Obaj znaleźli się w naszym zastawieniu. Na pierwszy ogień idzie Zinczenko. Ukrainiec może okazać się ważnym ogniwem układanki Artety. W końcu nie bez powodu miał o niego zabiegać przez kilka tygodni. Wychowanek Szachtara może bowiem okazać się przydatny w kilku rolach.

Po pierwsze, może stanowić poważną konkurencję dla pauzującego często z powodu urazów Kierana Tierneya na pozycji lewego obrońcy lub wahadłowego – i to właśnie na tej pozycji oglądaliśmy go w sparingach. Po drugie, ma doświadczenie z występów w środku pola, więc to potencjalna opcja również w tej strefie boiska. Arsenal pozyskał więc wszechstronnego gracza, dobrze przystosowanego do filozofii swojego menedżera. To okienko w obozie Kanonierów stoi pod znakiem rozsądnych, przemyślanych zakupów.

5. DARWIN NUÑEZ (z Benfiki do Liverpoolu, 67,5 mln funtów)

Tutaj mamy najdroższy z transferów przeprowadzonych jak do tej pory przez kluby Premier League. 23-letni Nuñez przeniósł się na Wyspy po fenomenalnym sezonie w Portugalii, ukoronowanym tytułem najlepszego strzelca tamtejszej ekstraklasy. 26 bramek w 28 ligowych występach musi robić wrażenie. Dlatego też Jürgen Klopp właśnie w nim widział uzupełnienie luki powstałej w ofensywie po odejściu Sadio Mané.

Debiut Urugwajczyka w meczu o stawkę wypadł obiecująco. The Reds sięgnęli po Tarczę Wspólnoty, a ich nowy nabytek pomógł wywalczyć rzut karny, obijając rękę Rubena Diasa, a także sam trafił do siatki, zamykając spotkanie w jej kocówce. Klub z czerwonej części Merseyside ma świetną skuteczność, jeśli chodzi o wyszukiwanie wzmocnień. W tym przypadku również można wierzyć, że trafili z wyborem.

4. CHRISTIAN ERIKSEN (z Brentford do Manchesteru United, za darmo)

Jeszcze zanim zakończyliśmy poprzedni sezon, wielu z nas spodziewało się tego, że Duńczyk zmieni klub. Gdy bowiem dołączał do Brentford, związał się z nimi tylko półrocznym kontraktem. Jego świetne występy i ogromny wkład w utrzymanie beniaminka oczywiście poskutkowały zainteresowaniem ze strony ligowej czołówki. Ostatecznie doświadczonego rozgrywającego przekonała perspektywa współpracy z Erikiem ten Hagiem, który umożliwił mu skorzystanie z obiektów Ajaksu, gdy eks-zawodnik Godenzonen pracował nad powrotem do formy po mrożących krew w żyłach wydarzeniach z Euro.

30-latek nie stracił dawnego blasku. Występy podczas ostatniej kampanii Premier League pokazały, że wciąż potrafi zachwycić. Powinien stanowić wartościowe wzmocnienie Manchesteru United. Dodatkowo zatrudniono go na mocy wolnego transferu! Mówimy o graczu strzelcu 52 goli i autorze 71 asyst w 237 meczach angielskiej ekstraklasy, byłym finaliście Ligi Mistrzów. Fani Czerwonych Diabłów mają wielkie powody do radości.

3. RAHEEM STERLING (z Manchesteru City do Chelsea, 50,6 mln funtów)

Jeszcze niedawno mało kto uwierzyłby w to, że Sterling mógłby opuścić Manchester. W końcu pod wodzą Pepa Guardioli stał się jednym z najlepszych zawodników ofensywnych w całej lidze. Przekonała go jednak perspektywa odgrywania absolutnie kluczowej roli w układance Thomasa Tuchela. Chelsea wykorzystała fakt, że reprezentant Anglii miał kontrakt obowiązujący jeszcze tylko przez rok i zdołała kupić go za naprawdę niezłe pieniądze.

The Blues ściągnęli gracza w kwiecie wieku (27 lat), stanowiącego gwarancję ofensywnych liczb. Od pojawienia się Mohameda Salaha na murawach Premier League w 2017 roku tylko Egipcjanin i Harry Kane wykręcili w niej lepszy wynik w klasyfikacji kanadyjskiej. Wychowanek Queens Park Rangers zaliczył w ciągu pięciu lat udział w 122 trafieniach. Dodatkowo na Stamford Bridge trafia piłkarz z CV zwycięzcy: 12 trofeami krajowymi na koncie. Dotychczasowy przebieg przerwy międzysezonowej mógł martwić sympatyków Chelsea. Niemniej, ten zakup to zdecydowanie najlepsze, co ich w jej trakcie spotkało.

2. GABRIEL JESUS (z Manchesteru City do Arsenalu, 47,0 mln funtów)

To pierwszy letni zakup Mikela Artety i jeden ze zdecydowanie najważniejszych transferów tego okienka w Premier League. Hiszpan postanowił ściągnąć swego dobrego znajomego z czasów pracy w Manchesterze City. Plan jest jasny – Brazylijczyk ma stanowić kluczowe ogniwo jego układanki. Zamienia więc rolę jednego z wielu ofensywnych graczy Obywateli na centralne ogniwo ataku Kanonierów.

25-latek zaliczył obiecujący start w nowych barwach. Trafiał do siatki w czterech z pięciu przedsezonowych sparingów, zdobywając łącznie siedem goli. Oczekiwania są wysokie i trudno się dziwić. Menedżer The Gunners dokładnie wie, czego oczekuje od wychowanka Palmeiras, a ten wszedł do zespołu z buta. 47 milionów zapłacone za Jesusa to niemała kwota, ale wydaje się, że to będzie jeden z kluczowych transferów dla projektu budowanego na Emirates. Arteta mówił zresztą, że ma nadzieję, iż gracz z Kraju Kawy wniesie do jego zespołu nowe, zwycięskie standardy. W końcu na Etihad nauczył się walczyć o najwyższe cele.

1. ERLING HAALAND (z Borussii Dortmund do Manchesteru City, 54,0 mln funtów)

To chyba największe nazwisko, które tego lata zawitało w Premier League. Erling Haaland, jeden z największych talentów światowego futbolu pod skrzydłami Pepa Guardioli – tutaj trudno powiedzieć coś innego, niż „WOW”. Dotychczasowe statystyki Norwega mówią same za siebie: 29 goli w 27 występach dla Red Bulla Salzburg, 85 trafień w 89 meczach dla Borussii Dortmund. 22-latek to maszyna do zdobywania bramek i jeśli odnajdzie się w Manchesterze City, to powinien wziąć ligę szturmem.

Mecz o Tarczę Wspólnoty mógł obudzić pewne wątpliwości, lecz w przypadku tak świetnego zawodnika można chyba zakładać, że to tylko „pierwsze śliwki robaczywki”. Zdaje się, że tylko zdrowie mogłoby powstrzymać gracza ze Skandynawii przed wejściem do ścisłej strzeleckiej topki na Wyspach. Obywatelom brakowało napastnika. Teraz mają chyba najlepszą możliwą opcję. 54 miliony funtów to naprawdę świetna cena.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie