Odkąd Michail Antonio wrócił na szpicę, jego kariera wraz z atakiem West Hamu United znów nabrały kolorów. Anglik stał się jedną z gwiazd okresu „po lockdownie”, a swoją formę podtrzymuje i w nowym sezonie. Niewiele jednak brakowało, aby zamiast piłkarzem został kryminalistą.

Michail Antonio dorastał w Earlsfield. Południe Londynu nie słynęło z bezpieczeństwa, o czym przed laty napastnik Młotów opowiadał w rozmowie z The Sun. Wówczas wieści o tym, że ktoś został ugodzony nożem, nie były czymś wstrząsającym. To była codzienność. Ofiarami bywali i znajomi Antonio.

Kilku moich przyjaciół zostało zadźganych na śmierć, kilku zostało postrzelonych, ale nie śmiertelnie. Byłem świadkiem takich akcji. To obłęd, ale kiedy byłem młodszy – to było normą. Dostawałeś informację, że ktoś został ugodzony nożem i twoja reakcja była w stylu „no spoko, ktoś dostał kosę”. I tyle. Nie był to jakiś wielki szok. Z grzeczności pytało się, czy wszystk