Czy jest w tym momencie bardziej łakomy kąsek na rynku transferowym niż Erling Haaland? Chyba nie. Czy jest w tym momencie klub, który może wydać więcej pieniędzy na wzmocnienia niż Chelsea Abramowicza? Chyba nie…

A jeśli do tego dołożymy, że właściciel The Blues „sam z siebie” zagina parol na Norwega, to możemy się nad tym dłużej pochylić. Rosyjski oligarcha ewidentnie nie spocznie na laurach związanych z zakupem Wernera i Havertza. Tym bardziej że Ci jak na razie nie spełniają pokładanych w nich nadziei.

Abramowicz chce by Chelsea znów była potężna i liczyła się w Europie. The Blues małymi kroczkami dążą do tych celów, bo dziś mają okazję na awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, w którym nie grali aż 7 lat. 54-latek jest jednak świadomy, że aby walczyć o główne trofeum, trzeba głęboko zajrzeć do kieszeni.

Viaplay
Viaplay

Kieszeń Abramowicza jest bez dna

Po 212 milionach funtów wydanych latem 2020 roku, teraz ta potencjalna kwota na wydatki może się zwiększyć. Express informuje, że w letnim okienku transferowym, Thomas Tuchel będzie miał do rozdysponowania aż 260 milionów funtów. Lwia część z tego budżetu ma powędrować na konto Borussii Dortmund, w zamian za Erlinga Haalanda.

Norweg to zdecydowanie najgłośniejsze nazwisko serwisów plotkarskich w ostatnich miesiącach, ale jego odejście może mieć spory związek z rzeczywistością. Włodarze BVB są zdecydowani na jego sprzedaż już teraz, by uzupełnić dziurę w budżecie. W Dortmundzie mają też inny niezły powód, by oddać swoją gwiazdę tego lata – w czerwcu 2022 roku w życie wejdzie klauzula, na mocy której Haaland będzie mógł odejść za 65 milionów funtów.

A aktualnie w Borussii liczą na 2 razy większą kwotę i te żądania mają zostać spełnione przez Romana Abramowicza. Oczywiście w szranki z Rosjaninem stanie pół Europy (w tym m.in. ekipy z Manchesteru), ale skoro 54-latek postawił sobie „osobisty cel” to raczej tylko (i aż) preferencje co do wyboru klubu przez Norwega będą mogły zatrzymać Chelsea.

Przeszkodą może być też agent piłkarza – Mino Raiola. Włoch delikatnie mówiąc, nie jest w najlepszych relacjach z klubem z Londynu. Z drugiej strony – dobrze wiemy jaka jest najważniejsza życiowa wartość Raioli. Abramowicz sypnie groszem i zapewne Panowie zapomną o niesnaskach.

Mówi się, że agent Haalanda oczekuje dla swojego klienta 5-letniego kontraktu, na mocy którego zarabiałby 300 tysięcy funtów tygodniowo. Abramowicz jest jak najbardziej w stanie spełnić takie warunki. Pytanie jest jednak jedno – czy Chelsea jest w tym momencie klubem, który piłkarsko zaspokoi Norwega?

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie