Władza bez krzty odpowiedzialności. To czas, aby zacząć rozliczać dyrektorów sportowych jak menedżerów
„Odkąd dołączyłem do klubu, ostatnie 48 godzin było najgorszymi, ponieważ wiele osób nas nie wspierało” mówił Enzo Maresca. „Przyszedłem tu, żeby być menedżerem, a nie trenerem” twierdził Rúben Amorim. Te słowa ze strony Włocha i Portugalczyka mogłyby stanowić epitafia na ich nagrobkach na menedżerskim cmentarzu. Bowiem menedżer już od dawien dawna przestał być najistotniejszą figurą w klubie. Pałeczkę najczęściej przejmują dyrektorzy techniczni lub sportowi albo sami prezesi. Tylko o ile [...]


