Próbowaliście kiedyś zebrać zespół do gry na orlika? Jeżeli tak, to doskonale wiecie, jak ciężkie i karkołomne potrafi być to zadanie. W Irlandii doszło jednak do jeszcze większego wyczynu. Do złożenia 26-osobowej drużyny na ligowy sezon Treaty United potrzebowano zaledwie trzech dni. Jak udało się zatrudnić średnio 2,8 piłkarza na godzinę, po czym awansować do play-offów?

Coś z niczego

Historia klubu z Limerick należy do tych z gatunku „kiedy cały świat jest przeciwko tobie” lub „od zera do bohatera” (przynajmniej bohatera naszych serc). Zacznijmy jednak od początku. Pod koniec 2019 roku dwukrotnym mistrzom Irlandii Limerick FC odmówiono przedłużenia licencji na grę z powodu zadłużenia, co zakończyło ich 83-letni pobyt w lidze irlandzkiej. Jakiś czas później Conn Murray założył zupełnie nową drużynę o nazwie Limerick United. Doszło jednak do zgrzytu z właścicielem Limerick FC, Patem O’Sullivanem. Podjął on kroki prawne, które uniemożliwiły nadanie takiej właśnie nazwy, ponieważ zarejestrował ją wcześniej, ale nigdy nie używał. Tak właśnie zaczęła się historia Treaty United.

Pozostając na krótką chwilę przy historii. Człon Treaty wywodzi się od pseudonimu miasta i hrabstwa Limerick znanego jako „hrabstwo traktatowe”. Jest to odniesienie do traktatu z 1691 roku kończącego Wojnę Wilhelmińską, podpisanego właśnie w tej miejscowości. Wróćmy już do teraźniejszości. 

Najnowszy odcinek Przerwy na kawę na Youtubie
Najnowszy odcinek Przerwy na kawę na Youtubie

W listopadzie 2020 roku irlandzki zespół złożył wniosek o licencję na wejście do First Division (drugi poziom rozgrywkowy), ale czekanie na jej potwierdzenie przeciągało się w nieskończoność. Kiedy ukazał się terminarz na nowy sezon, jedna z drużyn była zapisana jako TBC (to be confirmed). Dopiero 3 dni przed ostatecznym terminem zgłoszenia składu nowo założony klub otrzymał informację, że to właśnie oni zostaną tym szczęśliwcem i przyjdzie im grać na zapleczu Premier Division. Problem był jeden. Zespół do czasu tego ogłoszenia nie mógł nikogo podpisać. Na 72 godziny przed zamknięciem list zgłoszeniowych zaczęło się kompletowanie składu niczym z najlepszych filmów z gatunku heist movie.

„Czułem się jak idiota, dzwoniąc do chłopaków”

Kiedy Tommy Barrett, czyli ostatni menedżer Limerick FC, a zarazem obecny szkoleniowiec Treaty United próbował zbudować kadrę na sezon, przyznał, że „czuł się jak idiota, dzwoniąc do chłopaków i mówiąc, że możemy mieć drużynę, ale nie jesteśmy pewni”. W rozmowie z BBC zdradził, jak wyglądały kulisy potwierdzenia ich udziału w lidze.

Nic nam nie powiedziano. Słyszeliśmy, że jest to prawdopodobne, ale potem powtarzano, że może to być równie dobrze Shamrock Rovers II (drużyna rezerw, która zajęła miejsce Limerick w 2020 roku), mowa była też o kilku innych klubach. Niektórzy podkreślali, że Treaty nie jest jeszcze gotowe. „Czy mogą wejść w 2022 roku?” „Z Covidem może nie być na to czasu”. Docierały do nas małe plotki, małe przecieki rozmów ze spotkań. Nie powiedziano nam o tym tydzień czy dwa wcześniej – powiedziano nam właśnie tego dnia.

Finansowani przez członków, mieli być amatorską drużyną w dywizji, w której wszyscy są profesjonalnymi lub półprofesjonalnymi klubami. Bez poważnych pensji, bez szans na wywalczenie czegoś większego, bez czasu na zastanawianie się. W taki sposób trzeba było przekonać kilkunastu piłkarzy na grę w czerwono-białej koszulce. Barrett musiał więc wykonać kilka telefonów, choć na szczęście prace przygotowawcze rozpoczął już w styczniu. Zorganizował sesję treningową dla zawodników, którzy interesowali się dołączeniem do nowej drużyny. Wśród 40 graczy znalazł się m.in. Marc Ludden, który stał się jedną z gwiazd The Shannonsiders. Lewy obrońca przez siedem poprzednich lat reprezentował barwy Galway United. W debiutanckim sezonie w nowych barwach został wybrany do drużyny roku w First Division.

Zabraliśmy go na trening z 40 chłopakami. Widziałem na jego twarzy, że myśli „w co ja się wpakowałem, i to jeszcze bez pieniędzy?”. Był totalnie zaskoczony – mówi w dalszej części wywiadu menedżer.

Wybieram Cię!

26 piłkarzy to całkiem sporo jak na drugi poziom rozgrywkowy w Irlandii, ale dość ważną kwestią jest to, że w tamtym czasie Treaty nie miało żadnego przedstawiciela na szczeblu młodzieżowym. Barrett trafił do drużyny z mieszanką zawodników, z którymi dekadę wcześniej razem biegał po boisku, których prowadził w seniorskich drużynach Limerick FC, czy nawet tych U19. Niektórzy sami dzwonili do niego z pytaniem, czy mogą przyłączyć się do projektu.

Opaska kapitańska została powierzona Jackowi Lynchowi. Być może jedną z przyczyn pozostawał fakt, że skontaktował on menedżera z kilkoma kolegami, z którymi grał w swojej poprzedniej drużynie, Galway United. Jednym z nich był wcześniej wspomniany Marc Ludden.

To było trudne, ponieważ mieliśmy tylko trzy dni na ich podpisanie, a wielu chłopaków potrzebowało transferu. Byliśmy wtedy nieznanym bytem, co nam nie pomagało. Początkowo myśleliśmy, że musimy podpisać ich 25. Nasza sekretarka uważała, że to jest maksymalny możliwy skład. Okazało się jednak, że chodzi o zasady ligi kobiecej, w które zostaliśmy wmieszani.

Jako 26. zawodnik do zespołu został dokooptowany Callum McNamara. Początkowo został pominięty ze względu na niezbyt sportową sylwetkę. Pomimo dobrego nastawienia musiał zrzucić około 8 kilo. Okazało się to jednak warte swojej ceny, bo 20-latek okazał się kluczowym członkiem zespołu, występując w 22 spotkaniach.

Happy end?

Na ostatnie 12 meczów Treaty United wygrali tylko 3 z nich. Irlandzki szkoleniowiec uważa, że to zmęczenie, a nie presja gry przed powracającymi w środku sezonu tłumami na stadiony, było powodem takich końcowych wyników. Słabe rezultaty w końcówce sezonu i fizyczne wycieńczenie nie przeszkodziło im w sprawieniu ogromnej niespodzianki. Finalnie klub przerósł niemal wszystkie oczekiwania, kończąc swój debiutancki sezon w play-offach, gdzie odpadł z UCD (University College Dublin). Ekipa z Markets Field tanio skóry nie sprzedała. Mimo porażki 0:3 w pierwszym spotkaniu, w rewanżu odniosła zwycięstwo 2:1. 

W wielu meczach byliśmy drużyną amatorską, grającą przeciwko profesjonalnym zawodnikom. Po krótkim pre-seasonie mieliśmy do rozegrania 27 meczów. I tak nie byliśmy gotowi na awans. Musimy najpierw zbudować fundamenty i poukładać wszystko poza boiskiem – podsumowuje trener drużyny.

Nie jest to typowa historia klubu odradzającego się jak feniks z popiołów. Limerick FC wciąż funkcjonuje, ale tylko na szczeblach młodzieżowych. Dyrektorem sportowym The Blues jest były obrońca Birmingham City, Michael Johnson.

Mimo że Treaty United nie jest kontynuacją Limerick FC, gdyż zmieniło barwy, nazwę, czy herb, to kibice poszli za nimi i kiedy już mogli wrócić na trybuny, dopingowali ich z całego serca. Podczas meczu z UCD na trybunach zasiadło ponad 3000 osób.

To wciąż prawdopodobnie zmora dla niektórych, ale kiedy ludzie zobaczyli wyniki i rzeczy, które robimy, przekonali się do nas. Są szczęśliwi, że mają w regionie z powrotem seniorski futbol i bardzo go wspierają.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie