Gloria victis? To nie tutaj, do jedenastki tych, którym poszło zapraszamy do okienka numer 1. Tutaj mamy nasz mały kącik wstydu z zawodnikami notującymi fatalne spotkanie. Niektórym poszło w tej kolejce na tyle fatalnie, że aż zdecydowaliśmy się o nich napisać. Oto nasza Antyjedenastka 1. kolejki Premier League. 

HONOROWA NOMINACJA

KIBICE LEEDS

W miejscu bramkarza mamy wybór „abstrakcyjny”. Trzeba jakoś wyróżnić zachowanie kibiców Leeds. Po bramce Maxwela Corneta piłkarze Burnley pobiegli cieszyć się z Iworyjczykiem w narożniku boiska. Któremuś z kibiców Pawi niekoniecznie się to spodobało, więc wysilił swoje nieliczne szare komórki i stwierdził, że dobrym pomysłem będzie pokazanie swojego niezadowolenia przez obrzucenie piłkarze gości jakimś przedmiotem. Wybór padł na w połowie pełną butelkę Coli, którą w czoło dostał Matthew Lowton. A pamiętajmy, że to nie pierwszy raz, kiedy kibice Leeds rzucają przedmiotami w rywali. Choćby niedawno Aaron Ramsdale śmiał się, że stojąc na bramce pod trybuną sympatyków Pawi nazbierał 17 funtów w monetach. Piłkarze Evertonu czy Wolves również skarżyli się na lecące w nich zapalniczki czy inne przedmioty.

Najnowszy odcinek Przerwy na kawę na Youtubie
Najnowszy odcinek Przerwy na kawę na Youtubie

A najgorsze jest to, że kibice Leeds nie widzą w tym nic złego. Gdy w czasie meczu na Twitterze wrzucane były nagrania rzutu butelką, w komentarzach widzieliśmy zazwyczaj pozytywne tweety o rzucającym, komplementujące jego celne oko, czy naśmiewające się z osób, którym rzucanie przedmiotami w piłkarzy może przeszkadzać.

OBROŃCY

AARON WAN-BISSAKA

Przy całkiem przyzwoitej formie Diogo Dalota w ostatnich meczach, można się mocno zastanawiać nad tym, co wpadło do głowy Rangnickowi, aby wystawić od początku Wan-Bissakę? Anglik zagrał kolejne koszmarne spotkanie w tym sezonie. W pierwszej połowie zostawiał ogromną przestrzeń Marçalowi, który raz po raz hasał sobie lewą stroną i siał nie lada zagrożenie. Nie pomagał Philowi Jonesowi, który często zupełnie sam musiał grać przeciwko 2-3 rywalom. W ataku też cieniutko. Gdy próbował angażować się w akcje ofensywne swojej ekipy, to przeciągał każde następne dośrodkowanie (tylko 1/6 celnych!). Nawet taki kozak pod względem wyskoku jak Ronaldo nie był w stanie dosięgnąć żadnej jego wrzutki. W dodatku aż 12-krotnie doprowadzał do utraty piłki. Jednym słowem DRAMAT.

BEN JOHNSON

Mister 45 minut. Dlaczego? Bo właśnie tyle wytrzymał David Moyes z wychowankiem Młotów na boisku. Zablokował jeden strzał, zanotował 3 faule i generalnie nie grał jak do tego przyzwyczaił. Gubił krycie, zaliczył 8 strat i niezbyt dobrze pokazywał się w ataku. Na jego korzyść jednak na pewno jest fakt, że gdy opuszczał boisko, West Ham prowadził 3:0. Niewiele zaś brakowało żeby Młoty ten mecz zakończyły remisem, a ostateczny wynik to 3:2 dla ekipy Moyesa.