Oglądając mecze w telewizji, z reguły widzimy pomyłki sędziowskie. Zwłaszcza w erze VAR-u zaczęliśmy zauważać rażące pomyłki popełniane przez arbitrów bez wsparcia wideo. Na boisku wydaje się, że to sędzia może popsuć widowisko. Ten, kto jednak zaznał gry ligowej wie, że niektórych zawodników ciężko okiełznać nawet sędziemu.

Mark Clattenburg z niejednej szatni stadionu Premier League kawkę pił, a przez jego gwizdek przewinęło się tysiące piłkarzy. Ostatnio w wywiadzie dla Daily Mail postanowił ujawnić kilka smaczków dla fanów angielskiej piłki. Tym razem wspomniał o zawodnikach, którym sędziowanie spotkań było udręką dla arbitra. I nie chodzi tu wcale o machanie rękoma w stylu Bruno Fernandesa przy każdej decyzji, a o dziwne, naprawdę dziwne zachowania.

Craig Bellamy

Clattenburg sędziował wiele, naprawdę wiele prestiżowych spotkań – między innymi finały EURO, Ligi Mistrzów czy FA Cup. Można sobie wyobrazić ile nerwów zjadł przez to. Nikt jednak go tak nie zirytował jak Craig Bellamy.

Viaplay
Viaplay

Panowie mieli napięte relacje już od 2009 roku, gdy Clattenburg wyrzucił Bellamy’ego z boiska w meczu z Boltonem. Walijski napastnik tak był wściekły na sędziego, że po odgwizdanym faulu zaczął go obrażać. Jak wspomina Clattenburg, już to zasługiwało na czerwoną. Potem jednak Bellamy dołożył symulkę w polu karnym, za co dostał drugą żółtą i totalnie puściły mu nerwy.

Jak się okazało, Clattenburg pomylił się i rzeczywiście należał się karny. Bellamy jednak oszalał.

W przerwie powiedziałem do trenerów Man City 'Jak wy z nim wytrzymujecie na co dzień?’. Zgłosili mnie za to do FA. Nieładnie, takie rzeczy nie powinny wychodzić poza stadion, bo gdybym ja zgłosił ich słowa w moim kierunku, nie usiedliby na ławce do końca sezonu.

Bellamy był straszny dla sędziów, każdy to potwierdzi. Warczał, machał rękoma, cały czas na nas nacierał. Do tego był po prostu chamski i wulgarny. Gdy spotkaliśmy się kolejny raz, w tunelu na Etihad złapał mnie za jaja i uśmiechnął się. Wiedziałem, że chodzi o mecz z Boltonem.

Jens Lehmann

To może być nieco zaskakujące, ale bramkarz Arsenalu był utrapieniem dla sędziów.

To był jeden z tych żenujących gości, którzy płaczą o wszystko i wszystkich na boisku. Piłka jest okrągła, piłka jest biała – nieustannie narzekał. Każdy sędzia miał ochotę mu powiedzieć 'Jezu, daj już sobie spokój’.

Był świetnym bramkarzem, ale ta słabość przekładała się też na jego grę. Inne zespoły to wykorzystywały – przy rożnych zawodnicy stawali mu na palcach, a Lehmann się podpalał i ich odpychał. Tak naprawdę był hipokrytą – sam non stop prowokował przeciwników i sędziów. Irytująca osoba.

Roy Keane

Oj tak, czuliście zapewne pismo nosem. Ten jegomość musiał się tutaj pojawić. W ostatnich latach Roy Keane jest aktywny głównie w telewizji, gdzie dzięki swoim kontrowersyjnym, „eksperckim” wypowiedziom w tonie „kiedyś to było” zyskuje popularność w internecie. W czasach boiskowych był nie tylko świetnym środkowym pomocnikiem – znany był także z brutalnej gry i dyskusji z sędziami.

Andy D'Urso – Premier League Archive

Na wstępie – pracowałem z Royem w ITV z okazji mundialu w Rosji w 2018 roku. Był dżentelmenem, naprawdę miłym gościem. To dowód na to, że piłkarze to dwie różne osoby na boisku i poza nim.

Gdy grał, ciężko się sędziowało mecz. Kiedyś zaczął krzyczeć Andy’emu D’Urso w twarz. Taki właśnie był dla sędziów.

Wydaje mi się, że to był także wpływ Sir Alexa Fergusona. Nie chodziło o to, żeby zmienić decyzję sędziego, ale nałożyć presję wobec kolejnego gwizdka.

Nie mogłeś ufać Royowi. Nie wiedziałeś, czy za chwilę nie wybuchnie albo nie złamie komuś nogi, jak Haalandowi. Robił takie żałosne rzeczy, i to wszystko z premedytacją.

Zawsze chciał być tym zimnym, chłodnym twardzielem. To zawsze problem dla sędziów, bo tacy piłkarze mają ogromne ego, a to powoduje starcia – jak np. jego z Vieirą.

Niektórzy sędziowie wspominali nawet, że lekko bali się Keane’a. Clattenburg raz tak zażartował w podcaście, a gazety wzięły to na serio – takim wariatem na boisku był Roy. Dramat dla sędziów, ale w zupełnie inny sposób niż Lehmann.

John Obi Mikel

Nieco zaskakujące nazwisko w naszym katalogu „Niekochanych przez sędziów”. Obi Mikel zawsze na boisku był czaso-wstrzymywaczem, spowalniał nie tylko grę Chelsea, ale także boiskowe wydarzenia i czas na kuli ziemskiej.

Okazuje się, że Obi Mikel podpadł Clattenburgowi jednym zdarzeniem w 2012 roku.

W meczu między Manchesterem United a Chelsea, Obi Mikel oskarżył mnie o rasistowski komentarz. To było kompletnie zmyślone i FA całkowicie oczyściło mnie z zarzutów.

Mikel nigdy nie przeprosił za to, co jest trochę rozczarowujące. Taki zarzut mógł zrujnować mi życie, karierę. Przez ten incydent i postępowanie straciłem na jakiś czas chęć do sędziowania, ale musiałem do tego wrócić. Mam rodzinę i to była moja jedyna ścieżka kariery oraz źródło zarobku.

Do tej pory to zdarzenie zostawia gorzki posmak. Mikel usłyszał, że to powiedziałem od Ramiresa. Ramires nie mówił wówczas ani słowa po angielsku. Reszta zawodników Chelsea przeprosiła za nieprawdziwe oskarżenia, ale John nigdy.

Wówczas takie oskarżenie przeszło bez większego echa, ale można sobie tylko wyobrazić jakie konsekwencje mogłoby mieć dla sędziego dziś, 9 lat później, gdy Premier League i FA są tak przewrażliwione na punkcie rasistowskich odzywek.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie