Zastanawialiście się kiedyś, jakby wyglądał świat angielskiej piłki, gdyby Sam Allardyce objął jednego z finansowych hegemonów Premier League. Drużynę, której budżet transferowy i płacowy są na niewiarygodnie wysokie. Do tego stopnia, że popularny Big Sam mógłby ściągnąć dokładnie takich piłkarzy, o jakich nigdy mu się nie śniło. Idealnie skrojonych umiejętnościami pod jego wymarzoną taktykę. Redaktor SPORTbible – Jack Kenmare – pokusił się o przeprowadzenie takiego eksperymentu i powierzył 67-letniemu menedżerowi Newcastle United w Football Managerze.

Sam Allardyce w swojej trenerskiej karierze prowadził aż 8 zespołów na poziomie angielskiej ekstraklasy. Nigdy jednak nie prowadził drużyny z absolutnego topu i nie miał do dyspozycji wielkich pieniędzy na nowych zawodników. W ostatnich latach wyrósł raczej na typowego strażaka, choć po drodze miał krótki epizod z reprezentacją Anglii. Poza przygodą w West Bromie za każdym razem udawało mu się uniknąć relegacji, gdy obejmował kolejne drużyny w ciągu trwających kampanii.

Niewiele miał okazji, by poszaleć w okienkach transferowych. Jedną miał jeszcze w West Hamie, gdy na Upton Park dołączyli Enner Valencia, Cheikhou Kouyaté czy Diafre Sakho. Drugą w Crystal Palace, gdy ratując ekipę Orłów przed spadkiem, zimą 2017 roku pozyskał za prawie 30 milionów funtów Jeffreya Schluppa, Patricka van Aanholta i Lukę Milivojevicia. Teraz za sprawą piłkarskiego symulatora otrzymał niewiarygodną szansę na stworzenie drużyny swoich marzeń. Big Sam objął Newcastle United, które po zakupie przez nowych właścicieli z Arabii Saudyjskiej dysponuje gigantycznymi pieniędzmi na wzmocnienia. Nigdy wcześniej nie miałem budżetu w wysokości 200 milionów funtów – mówił podekscytowany po swoim „powrocie” na St. James’ Park Allardyce.

Klucz do dobrych wyników według Allardyce? Londyński duet

Nawet gdybyśmy popatrzyli na obecną kadrę Srok przychylnym okiem, to jest ona po prostu niezwykle przeciętna. Oczywiście, wśród zawodników ekipy z Premier League występuje kilku zawodników, którzy spokojnie mogliby sobie poradzić w drużynach z górnej części tabeli. Callum Wilson czy Allan Saint-Maximin to zdecydowanie jedni z najlepszych piłkarzy na swoich pozycjach. Sporo graczy to jednak za niska półka na progi elity, co najlepiej oddaje obecna pozycja klubu w tabeli ekstraklasy. Tam potrzeba nowej krwi.

Były opiekun Boltonu czy Sunderlandu wyszedł z podobnego założenia. Podkreślał on jeszcze kwestię, że obejmując taki zespół, trzeba też wykonywać ruchy, które przypadną do gustu kibicom.

Myślę, że trudno jest nam określić, ile wart jest dziś dany zawodnik, zwłaszcza po pandemii. Jeśli jednak chodzi o taki zespół jak Newcastle, musisz zacząć od dwóch topowych transferów. To muszą być najlepsi możliwi gracze na swoich pozycjach, jakie tylko jesteś w stanie pozyskać. Twoje pierwsze ruchy to jasne sygnały dla fanów, zarządu i całego środowiska związanego z klubem, czego mogą się spodziewać dalej.

Kto krył się pod tą wspomnianą najlepszą dwójką? Declan RiceHarry Kane. Etatowi reprezentanci kadry Synów Albionu i pierwszoplanowe postaci Premier League miałaby stanowić kręgosłup Srok pod batutą Allardyce’a. Trener podkreślał istotność posiadania właściwych graczy w drugiej linii i na środku ataku. Niestety, gwiazda Spurs nawet pomimo proponowanych ogromnych pieniędzy nie okazała się chętna na przenosiny na północ kraju. Natomiast Rice jak najbardziej dał się namówić na projekt Big Sama, który musiał wyłożyć za niego niemal połowę dostępnych pieniędzy (95 mln funtów).

On byłby kluczowym graczem. To taki zawodnik typu „2 w 1”. Może grać na pozycji środkowego pomocnika, ale może też występować na środku obrony, czyli tak jak zaczynał w West Hamie. Jest wybitnym zawodnikiem środka pola. Nie tylko kreuje i asystuje, ale także wnosi ogromną wartość, jeśli chodzi o sferę defensywną.

Źródło: Screen z gry Football Manager 22

Możesz ściągnąć kogo chcesz, więc… sięgasz po znajomych

Nieudana próba pozyskania dwukrotnego zdobywcy Złotego Buta nie zniechęciła byłego selekcjonera Synów Albionu do szukania partnera dla Wilsona. Ostatecznie wybór padł na kogoś, kogo sam menedżer doskonale zna – Dominika Calverta-Lewina, za którego zapłacono bagatela 38 milionów funtów. Snajperowi The Toffees, który w zeszłym roku zaliczył przełomowy sezon, powierzono prowadzenie pierwszej linii na St. James’ Park. Calvert-Lewin w samej grze wyróżnia się przede wszystkim wykończeniem, grą bez piłki, a także siłą oraz przyspieszeniem (ocenionymi na 16/20).

Podczas mojej pracy w Evertonie, Dominic był jeszcze bardzo młody. Uchodził za ogromny talent, ale brakowało mu doświadczenia w Premier League. […] Teraz myślę, że jest on prawdopodobnie najlepszą główkującą dziewiątką, a to w tej chwili wymierająca umiejętność. Nie oglądamy już takich bramek regularnie. A nie ma nic, co bardziej ekscytuje kibiców niż dobrej jakości dośrodkowanie, po którym rasowy napastnik wpada w pole karne i kieruje piłkę do siatki. To wspaniały widok.

Oprócz tego Sam Allardyce, by zwiększyć rywalizację i komfort w linii ataku sięgnął jeszcze po rezerwowego na Anfield Divocka Origiego, który może również występować jako lewy skrzydłowy. Wzmocnienia poczyniono również w sferze defensywnej, do której 67-latek zakupił aż trzech nowych graczy. Po raz kolejny pozyskał dobrego znajomego z czasów swojej pracy na Goodison Park – doświadczonego Seamusa Colemana, który w podstawowej jedenastce zastąpił Javiera Manquillo. Choć w samej symulacji Irlandczyk posiada tylko 2/5 gwiazdek, Big Sam widziałby dla niego nietuzinkową rolę w drużynie.

Był wspaniałym kapitanem. Jeśli chodzi o wygrywanie, potrzebujesz zawodników z charakterem, a Seamus to wnosi. On ma ogromne znaczenie dla szatni. Potrafił trzymać wszystkich razem, wyrażać swoje zdanie, a także wnosić na boisko entuzjazm i odpowiednią jakość. To pełny pakiet.

Stary dobry Big Sam

Dwa pozostałe nazwiska, które miały podnieść jakość defensywy w ekipie Srok to Sam Johnstone oraz Kurt Zouma. W przypadku gracza West Bromu, 67-latek podkreślał, że jego były podopieczny należy do czołówki na Wyspach. Istotna okazała się również niska cena (zaledwie 6.5 mln funtów). Najwyżej ocenionymi atrybutami w grze Johnstone’a są Łapanie, Refleks oraz Wyskok (odpowiednio 17, 17 i 16). Z kolei jeśli chodzi o Zoumę, udało się go wyciągnąć za mniej niż 30 baniek. Allardyce chciał defensora doświadczonego, który przede wszystkim potrafi doskonale bronić.

Wymiera gatunek „środkowego obrońcy”. Wszyscy teraz muszą grą od tyłu, potrafić wspaniale rozgrywać piłkę, co jest błędem. Obrona, czytanie gry i wyczuwania nadciągającego zagrożenia – to są kluczowe cechy, gdy chcesz kupić dobrego defensora. Bez względu na to czy pracujesz w Premier League, National League czy w wirtualnym świecie.

Źródło: Screen z gry Football Manager 22

Transfery to jedno, ale jak poukładać drużynę po tak szeroko zakrojonych wzmocnieniach? Czy może nowe nabytki zmieniły nieco preferowaną koncepcję gry szkoleniowca? Ani trochę. Anglik swoją ekipę ustawił dokładnie tak, jak pokazywał nam to przez ostatnie lata. Typowe 4-4-2 z nisko osadzoną linią pomocy. W obronie oprócz wspomnianych Colemana i Zoumy pojawili się Jamaal Lascelles i Jamal Lewis. Piłkarze na flankach otrzymali role bocznych obrońców, natomiast środkowi defensorzy tradycyjnych środkowych obrońców.

W środku pola Declan Rice zamienił się w Pomocnika odbierającego piłkę, a występujący obok niego Joe Willock został ustawiony jako Pomocnik długodystansowiec. Matt Richie i Allan Saint-Maximin to typowi skrzydłowi, z tym że pierwszy z rolą wsparcia, drugi z atakiem. Natomiast jeśli chodzi o snajperów, Wilson odgrywał postać Nękającego napastnika (atak), a Calvert-Lewin Odgrywającego (wsparcie).

Mentalność została ustawiona na ostrożną, natomiast styl taktyczny na Grę na aferę, która charakteryzuje się niezwykle bezpośrednimi podaniami na wolne pole, szybkimi centrami i wysokim tempem. Sam Allardyce dodał jeszcze kilka innych instrukcji, jak chociażby koncentrację na wywalczaniu stałych fragmentów gry, ścisłą dyscypliną taktycznąrozciąganie gry na skrzydła. Po odbiorze futbolówki jego zespół miał wyprowadzać błyskawiczne kontry oparte o długie piłki w kierunku dwóch dziewiątek. A gdy to rywal był w posiadaniu, linia obrony broniła nisko, ale kryła krócejgrała agresywnie, ryzykując kartkami.

Zaczęło się doskonale, ale potem coś się popsuło

Na początku trzeba zaznaczyć, że Big Sam nie prowadził samodzielnie drużyny spotkaniach, a cały sezon został przesymulowany.

Trzeba przyznać, że jego ekipa zaczęła z przytupem.  Nowy menedżer szybko wpoił swoim piłkarzom własną filozofię, bo Sroki wygrały wszystkie przedsezonowe sparingi. Na zgrupowaniu w Azji Newcastle rozniosło Siglap czy Singapore Khalsa odpowiednio 7:0 i 8:1. Wyśmienitą formą wykazał się Dominic Calvert-Lewin, który do pierwszego oficjalnego meczu strzelił aż 9 bramek.

W ponownym debiucie za sterami zespołu z miasta nad rzeką Tyre wypadł doskonale i pokonał Tottenham Antonio Conte 3:2. Do pierwszej przerwy na mecze reprezentacji jego kadra dostarczyła w sumie 6 punktów w 3 spotkaniach i przeszła znienawidzony Sunderland w Carabao Cup. We wrześniu dokładnie taki sam bilans – 2 wygrane, 1 przegrana i kolejna runda w Pucharze Ligi.

Źródło: Screen z gry Football Manager 22

W dobrej formie był pozyskany latem były snajper The Toffees, który strzelił trzy bramki. Następne dwa miesiące to już pierwszy poważny kryzys za kadencji Allardyce’a. Zaledwie jedno zwycięstwo z Crystal Palace. Warty odnotowania jest bezbramkowy remis przeciwko Man City, poza tym zawodnicy z St James’ Park aż 4 razy schodzili z boiska na tarczy.

Źródło: Screen z gry Football Manager 22

Grudzień to znów moment, gdy drużyna wróciła na właściwe tory. Na 7 potyczek w Premier League udało się 3 rozstrzygnąć na swoją korzyść i 3 razy zremisować. To pozwoliło na marsz w górę tabeli, ale zaraz po tym przyszedł fatalny styczeń. Newcastle poległo w 3 meczach z rzędu, a przy okazji pożegnało się z Pucharem Anglii.

Źródło: Screen z gry Football Manager 22

Luty i marzec to okres mieszanych rezultatów, tu skromna wygrana z Wolves (1:0), by za chwilę dostać na Elland Road 1:3. Drużyna osiadła w środku stawki i tam już tkwiła do końca sezonu. W kwietniu w końcu przełamał się Divock Origi, dzięki któremu udało się ograć Liverpool.

Źródło: Screen z gry Football Manager 22

Intrygujący eksperyment

Ostatecznie po wygranej w ostatniej kolejce z Southampton Newcastle United zakończyło rozgrywki na 12. pozycji w Premier League z 52 punktami na koncie i pięcioma golami na plusie, jeśli chodzi o bilans bramkowy. Do europejskich pucharów brakło aż 14 oczek, ale Sroki uzyskały 23 punkty nad strefą spadkową. Z kronikarskiego obowiązku zaznaczę, że tytuł zdobył Manchester United, natomiast z elitą pożegnały się Brentford, Burnley oraz Crystal Palace.

Nagroda dla gracza roku w barwach Srok powędrowała w ręce Kurta Zoumy, którego średnia ocen ze spotkań wyniosła aż 7,28. Również transfer Dominika Calverta-Lewina okazał się strzałem w dziesiątkę. Wychowanek Evertonu strzelił 18 bramek w 41 występach, bijąc się o koronę króla strzelców i tworząc świetny duet z Callumem Wilsonem. Pozyskanie Seamusa Colemana, który wniósł mentalność lidera zespołu czy uczynienie z Declana Rice’a kapitanem drużyny pokazuje wyczucie Big Sama, jeśli chodzi o znajomość angielskiej ekstraklasy.

Sam Allardyce sięgnął po naprawdę przyzwoitych zawodników, doskonale znających ligę i szczerze powiedziawszy myślałem, że Newcastle United za jego wirtualnych rządów zajmie wyższe miejsce. Być może to efekt jednego sezonu i na pewno warto by przeprowadzić próbę przynajmniej 50-60 razy. Wtedy na podstawie średniej pozycji łatwiej byłoby ocenić to, czy menedżer faktycznie odmieniłby sytuację klubu.

Mimo jednokrotnej symulacji sezonu to dość intrygujący eksperyment. Myślałem, że 67-latek spróbuje zagrać atrakcyjniejszy futbol, bardziej ofensywny. Tymczasem dopasował ludzi do swojej taktyki, którą kilkukrotnie ratował kolejne drużyny przed spadkiem, jednocześnie sprawiając, że jego ekipy nie dało się oglądać. Osobiście chciałbym zobaczyć jeszcze kilku innych menedżerów w takiej grze (np. Seana Dyche’a), choć przypadek Eddiego Howe’a w realistycznej wersji symulacji też wydaje się nad wyraz interesujący.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie