Nie ukrywam, że pomysł na napisanie tego tekstu przyszedł do mnie po przeczytaniu rozdziału w książce Antoniego Bugajskiego poświęconemu właśnie Krasce. Na przestrzeni lat wyczyny wielu znakomitych polskich piłkarzy zostały zapomniane albo skutecznie wymazane z kart historii. W dobie dzisiejszego dostępu do informacji takie historie trzeba przypominać. Dlatego dzisiaj przedstawiam losy złotego medalisty olimpijskiego i jednego ze zwycięzców meczu z Anglią z 1973 roku. Panie i Panowie, Jerzy Kraska.

Harpagon

Pewnego dnia, 17-letni Jerzy Kraska dostał informację, aby zgłosił się do klubowego sekretariatu A-klasowej Mazovii Płock. Tam czekała na niego wiadomość: powołanie na centralne zgrupowanie kadry juniorów. Dyscyplina gry i konsekwencja w wykonywaniu powierzonych mu zadań sprawiła, że nie było to jednorazowe powołanie. Zawodnik na zgrupowaniach robił coraz większe postępy, aż niedługo potem zadebiutował w meczu z Bułgarią. Spotkanie zakończyło się porażką Biało-czerwonych, ale młodziak zaprezentował się na tyle dobrze, aby wywalczyć sobie miejsce w składzie. Wszystko miało miejsce w 1968 roku.

Niespełna rok później Jerzy Kraska przeniósł się do warszawskiej Gwardii, zwanej Harpagonami. Stołeczny klub właśnie co wrócił do I ligi po roku nieobecności. Obrońca zadebiutował w meczu z Cracovią, będąc kilka miesięcy przed 18. urodzinami.

Viaplay
Viaplay

Przywieźli mnie w nocy do hotelu, zaprowadzili do pokoju. I na drugi dzień radź sobie, człowieku, sam. Nie znałem miasta, nie miałem znajomych. Kazali przyjść do Gwardii na trening, na Racławicką, ale tylko adres znałem, nic więcej. Poszedłem do kiosku, kupiłem mapę i ruszyłem piechotą. Na szczęście nie było daleko.

Sam debiut nie należał do udanych. Harpagony przegrywały po pierwszej połowie 0:2, a sam debiutant poprosił o zmianę w przerwie.

Niedawno grałem w okręgówce w Płocku, a tu ligowa elita. Nie mogłem się w tym odnaleźć […]. Tak to bywa. Przychodzi młody nie wiadomo skąd, chce grać w pierwszej lidze […]. W przerwie powiedziałem trenerowi, że to dla mnie za duży przeskok i lepiej, żeby mnie zmienił.

Kolejne pół roku grał w drużynach juniorskich i w rezerwach. Ale właśnie tamten okres pozwolił mu stać się piłkarzem gotowym na rywalizację na najwyższym poziomie. Został pewnym zawodnikiem i nie miał już żadnych kompleksów wobec bardziej doświadczonych przeciwników. W klubie to zauważono i zaczęto stawiać na wciąż młodego piłkarza. Po jakimś czasie przyszły i powołania z kadry młodzieżowej prowadzonej przez Andrzeja Strejlaua. To właśnie ten szkoleniowiec jako pierwszy stwierdził, że piłkarz Gwardii grający dotychczas na środku obrony może więcej osiągnąć w drugiej linii. Kiedy powiedział o tym piłkarzowi, to Kraska był przekonany, że ten pomysł jest absurdalny.

Wreszcie zauważył go trener Kazimierz Górski i powołał do dorosłej reprezentacji.

Orzeł Górskiego

Oficjalny debiut reprezentacyjny miał miejsce przeciwko… Bułgarii w ramach eliminacji do Igrzysk Olimpijskich 1972. Kraska miał kryć Christo Bonewa. Wyszło mu to z nie najlepszym skutkiem. Napastnik strzelił dwie bramki. Bohaterem, a raczej antagonistą tamtej porażki został jednak sędzia Victor Padureanu, a młody pomocnik był chwalony po spotkaniu. Na same igrzyska ostatecznie udało się Polakom zakwalifikować, a piłkarz Gwardii znalazł się w kadrze na imprezę.

Od dziecka interesowałem się sportem. Igrzyska olimpijskie były dla mnie imprezą z pogranicza świata iluzji i nawet oglądane w telewizji przytłaczały mnie swym ogromem, fascynowały oprawą. Lecz dopiero uczestnicząc w nich, patrząc niejako od środka, mogłem przekonać się o prawdziwych rozmiarach tego przedsięwzięcia, poznać niepowtarzalny smak olimpijskiej rywalizacji opisywał imprezę swojego życia w książce „Wielki finał”.

Same igrzyska zakończyły się złotem dla polskich Orłów. Do Monachium Kraska pojechał jako najmłodszy zawodnik w kadrze, a w finale z Węgrami rozegrał pełne 90 minut. Po raz kolejny bardzo dobrze wywiązał się z powierzonych mu zadań i mógł zapisać się na kartach futbolowej historii.

Z Anglią w Chorzowie i z Anglią w szpitalu

Teraz możemy przejść do crux tego tekstu, czyli do dwóch meczów z Anglią, które zdefiniowały karierę Jerzego Kraski. Po igrzyskach olimpijskich wielka kariera stała przed nim otworem.

W kadrze trenera Górskiego byłem defensywnym pomocnikiem, który miał do wykonania konkretną, często niewdzięczną robotę w środku pola za linią bardziej ofensywnych piłkarzy –  tłumaczy Kraska

Przyszedł czas eliminacji do Mistrzostw Świata w RFN. Młody pomocnik wystąpił w spotkaniach z Walią (przegranym 0:2) i w historycznym meczu z Anglią rozgrywanym w Chorzowie.

6 czerwca 1973 roku, Polska podejmuje reprezentację Synów Albionu„Kotle Czarownic” (notabene nazwany tak przez angielskich dziennikarzy właśnie po tym spotkaniu). Bramki Gadochy i Lubańskiego dają zwycięstwo Biało-czerwonym. Lubański w tamtym meczu doznaje fatalnego złamania nogi, które wykluczyło go z gry w najbliższych mistrzostwach świata. Kilka dni później reprezentacja straciła innego ważnego zawodnika.

Głośno było o kontuzji Włodka Lubańskiego. O mojej cicho. Już po sezonie ligowym graliśmy mecz Bydgoszcz – Warszawa. Zamiast odpoczywać, trzeba było jechać na spotkanie. Z dzisiejszej perspektywy zupełnie bez sensu. Gdzieś około 13. minuty usłyszałem, jak w kolanie coś się łamie. Taki odgłos, jakby pękała sucha gałąź… Inne czasy, inne leczenie. Długo nie było ostatecznej diagnozy. Zamiast od razu unieruchomić kolano, lekarze zalecali, żebym się nie ruszał, próbował normalnie trenować i obserwował, jak moja noga reaguje. Dzisiaj to nie do pomyślenia. Na prostym odcinku biegłem bez problemu, ale przy skrętach pojawiał się ból. Minęło sporo czasu, zanim specjaliści orzekli, co mi dolega i powiedzieli, jak to leczyć. Mecz na Wembley (1:1) oglądałem w szpitalu przy Wołoskiej, z nogą w gipsie, już po zabiegu. Siedziałem na wózku przed telewizorem i kibicowałem razem z innymi chorymi.

Mecz w Chorzowie był jego ostatnim w reprezentacji. Miał 21 lat i 6 miesięcy.

Nieudana kariera?

Trzy miesiące przed mistrzostwami świata Polska grała sparing z Fortuną Düsseldorf. Wystąpiłem w podstawowym składzie obok Deyny i Kasperczaka. Nie wytrzymałem nawet kwadransa. Znowu kontuzja kolana. Za szybko chciałem wrócić… Zrozumiałem, że nie mam żadnych szans… z żalem wspomina Gwardzista.

Tak zakończyła się reprezentacyjna kariera Jerzego Kraski. Przez wiele lat grał później w Gwardii, a potem w Finlandii. W dalszym ciągu był solidnym pomocnikiem, ale to już nie był poziom kardy. Po powrocie do kraju zajął się karierą trenerską. Pracował z trampkarzami, potem był asystentem Mirosława Jabłońskiego w II-ligowej wówczas Gwardii Warszawa. Po jakimś czasie został trenerem rezerw warszawskiej Legii. To tam pod jego opiekę trafił Robert Lewandowski.

Nie narzekałem na los, choć wiem, jak wiele przez tę kontuzję straciłem. Jestem jednak mistrzem olimpijskim, grałem w jedynym zwycięskim meczu z Anglikami, byłem częścią drużyny Górskiego. No proszę powiedzieć, czy tak wygląda nieudana kariera?

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie