Jeśli pamiętasz ten mecz, to znaczy, że już kilka dobrych lat interesujesz się piłką nożną. 27 maja 2009 roku Cristiano Ronaldo rozegrał swoje ostatnie spotkanie dla Manchesteru United. Nie odszedł jednak w glorii chwały, bo jego drużyna uległa w finale Ligi Mistrzów Barcelonie, z którą Portugalczykowi przyszło rywalizować przez kilka kolejnych lat, w barwach Realu Madryt.

A co się stało z resztą ekipy z sezonu 2008/09? Jeden boksuje, drugi pierze kasę, trzeci… a w sumie co będę wam spoilerował – po prostu zapraszam.

BRAMKARZ

EDWIN VAN DER SAR (50 LAT)

Bramkarz, który wymyślił eliksir na nieśmiertelność, mimo że już w wieku 31 lat Juventus twierdził, że jest stary. Holendra w Manchesterze cenili wszyscy i za wszystko – za obronionego karnego Anelki, za serię 1311 minut bez straconego gola w lidze, za bycie opoką defensywy.

A co się działo po tym, gdy mając prawie 41 lat na karku, zdecydował się jednak powiesić buty na kołku? Wrócił do Ajaxu, gdzie był dyrektorem ds. marketingu, a aktualnie piastuje stanowisko dyrektora wykonawczego i jak sam twierdzi – bronienie strzałów było łatwiejsze i mniej stresujące.

OBROŃCY

JOHN O’SHEA (40 LAT)

Typowy „fergusonowy” zawodnik, który zapewne u żadnego innego menedżera nie zrobiłby takiej kariery, co u Szkota. Mógł grać na każdej pozycji w obronie, ale jeśli trzeba było, ubierał strój Darrena Fletchera i bronił barw Czerwonych Diabłów jako defensywny pomocnik.

Z Old Trafford odszedł w 2011 roku, potem przez 7 lat grał dla Sunderlandu, a karierę zakończył w Reading latem 2019 roku, mając 38 lat na karku. Później był asystentem trenera ekipy z Madejski Stadium, a podczas przerw na reprezentacje asystował w kadrze Irlandii U-21. Aktualnie jednak zakończył obydwie współprace i udał się do Manchesteru, gdzie będzie szukał nowych wyzwań.

NEMANJA VIDIĆ (39 LAT)

Ahh, Vidić – Ferdinand, co to był za duet! Prawdopodobnie najlepszy w historii ligi. Para środkowych obrońców była tak ze sobą zgrana, że nawet odeszli z Old Trafford podczas jednego okienka transferowego. Serb dołączył do Interu, gdzie jego relacje z Mancinim – delikatnie mówiąc – nie były najlepsze. Szczególnie podczas drugiego sezonu w Mediolanie, gdzie Serb ani razu nie wybiegł na boisko i już w styczniu postanowił zawiesić buty na kołku.

Jeśli chodzi o jego „życie po piłkarskiej śmierci”, to nie został w branży. Wprawdzie, jest ambasadorem klubu z Old Trafford, ale niezbyt wiele o nim słychać. Jak sam mówi w wywiadzie dla FourFourTwo – jest kierowcą na pełen etat i zawozi swoje dzieciaki do szkoły i na treningi.

RIO FERDINAND (42 LATA)

Jeden z najlepszych defensorów w historii Premier League dołączył do United w 2002 roku za rekordowe wtedy 30 milionów funtów i spędził tam 12 lat. Swoją karierę zakończył jednak w Queens Park Rengers w 2015 roku, gdzie dyrektorem sportowym był jego kuzyn – Les.

Gdy jego przygoda z piłką się kończyła, Anglik wiedział już, czym się zajmie. Ferdinand na co dzień jest ekspertem telewizyjnym BT Sport, a także okazjonalnie pojawia się w BBC. Poza karierą eksperta zaliczył również ciekawy epizod związany z boksem. Anglik nie odbył jednak żadnej zawodowej walki, gdyż nie otrzymał licencji od brytyjskiej federacji bokserskiej. Mimo to, wciąż pozostaje w świetnej formie.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Rio Ferdinand (@rioferdy5)

PATRICE EVRA (40 LAT)

„Filantrop, erudyta, encyklopedysta, businessman, przedsiębiorca, człowiek renesansu i wielki poeta uwieziony w ciele patusa” . Może nie wszystkie z tych określeń ze słynnego cytatu pasują do aktualnej sytuacji życiowej Francuza, ale tam dzieje się naprawdę dużo. Niekoniecznie mądrych rzeczy. Kopnięcie kibica, brak zapału do gry czy dziwne filmiki na Instagramie, to tylko część jego życia.

Evra po odejściu z Manchesteru United wrócił jeszcze do Anglii, ale zbyt wiele tam nie zwojował. Przez 5 miesięcy w West Hamie rozegrał tylko 5 spotkań i strony się rozstały. Nikt inny nie nabrał się już na jego umiejętności i rok później zakończył karierę. Oczywiście tylko tą piłkarską, bo seria „I love this game” na jego Instagramie wciąż trwa.