Jak dotąd tematem przewodnim naszych tekstów o zbliżającym się starcie FPL były wszelkie porady odnośnie wyborów personalnych do naszych drużyn. Stawianie na potencjalnie dobrych graczy to jednak nie jedyny klucz do sukcesu. Jak się nie poddawać, gdy raz czy drugi Ci nie wyszło? Oprócz tego, że musisz iść i walczyć, powinieneś zastosować się do kilku porad.

Nie używaj chipów na początku sezonu

Początkujący gracze zwykle mają tendencję, by odpalać potrójnego kapitana, bench boosta czy free hita już na starcie rozgrywek. Uwierzcie jednak, że często bardziej opłaca nam się poczekać na drugą część rozgrywek, gdzie pojawiają się puste i podwójne kolejki. Wyobraźcie sobie sytuację, że w GW31 Salah ma podwójną rundę, w której gra u siebie z Norwich i Watford, a wy wykorzystaliście już triple captaina w trzeciej kolejce, by potroić jego punkty w meczu z Chelsea. Sami możecie sobie odpowiedzieć kiedy jest większa szansa na pokaźne punkty.

Zalecam więc, by trzy wyżej wymienione chipy trzymać co najmniej do grudnia czy stycznia, kiedy to powoli zaczynają się różne zawirowania z terminarzem. No chyba, że waszym zdaniem już wcześniej trafi się na to jakaś świetna okazja, to wiedzcie, że to wy jesteście kowalem waszego FPL-owego losu. Pewnie każdemu z was zdarzyło się jednak, że kupiliście jakąś rzecz, która za miesiąc była 50% tańsza i później żałowaliście. A właśnie na takie okazje trzeba cierpliwie czekać.

Nie rób panicznych transferów

No i właśnie ta wyżej wspomniana cierpliwość to cnota, którą musimy kierować się w FPL. Ma ona spory związek szczególnie z transferami. Zacznijmy może od tego, by nie sprzedać zawodników po jednej czy dwóch nieudanych kolejkach, jeśli na boisku prezentowali się dobrze, ale nie zdobyli punktów. W takich wypadkach jest spore prawdopodobieństwo, że te oczka w końcu przyjdą.

Często jest też tak, że losowy zawodnik zdobywa dwa gole w pierwszej kolejce i leci fala zakupów właśnie tego gracza. Zanim jednak wsiądziecie do pociągu z takim zawodnikiem, warto choć trochę przeanalizować, czy nie był to jednorazowy wybryk. Najważniejszy w takich wypadkach jest wtedy ten słynny „test oka”.

Staraj się obejrzeć choćby skróty

No i właśnie o to chodziło mi w tym teście oka. Statystyki są bardzo ważne, jednak opieranie wyborów graczy do naszych składów tylko na ich podstawie może być nie do końca wartościowe. Niejednokrotnie miałem tak, że podczas oglądania skrótów mój wzrok przykuł jakiś gracz spoza szablonu, który w kolejnych rundach okazał się ciekawą różnicą w moim składzie. To jest właśnie siła highlightsów.

Obejrzenie skrótów to kwestia około 50 minut tygodniowo. Moim zdaniem warto, ale jeśli nie traktujecie FPL jakoś bardzo poważnie, to nie jest to „obowiązkowe”.

Kante to świetny gracz, ale nie w FPL

Stawianie na defensywnych pomocników to zmora początkujących graczy Fantasy, którzy sugerują się tym, że ktoś jest dobry w realnym świecie, to tutaj też warto na niego postawić. Otóż nie zawsze tak jest. W FPL wśród pomocników liczą się gole i asysty, a defensywni zawodnicy jak Rice czy Phillips nie są gwarantem jakichkolwiek liczb. Dla przykładu – N’Golo Kante ma w tym momencie około 5% posiadania, a w minionej kampanii zdobył tylko 2 asysty, a łącznie zgarnął 62 oczka.

Oczywiście zdarzają się jakieś występki, jak ten Jorginho z poprzedniego sezonu, gdy zdobył 7 goli i 2 asysty. Włoch jednak wszystkie te trafienia zanotował z rzutów karnych.

Transfery za minusowe punkty rzadko się zwracają

Oczywiście czasami są one nieuniknione, ale na pewno nie co kolejkę. Tak naprawdę to najlepsi gracze w FPL minusowe punkty za transfery robią tylko w ostateczności i właśnie tą wstrzemięźliwość w transferach uznają za jeden z kluczy do sukcesu. Kiedy warto minusować? Na pewno jeśli któryś z zawodników doznał kontuzji i nie macie kim grać. Czasami warto zrobić -4 też z czystej intuicji, ale tylko gdy jesteście pewni tych ruchów.

A kiedy jesteście pewni? Na pewno wtedy, gdy kupujecie nowych graczy w piątek przed startem kolejki. Transfery w trakcie trwającej rundy lub tuż po jej zakończeniu są zawsze obarczone ryzykiem. Szczególnie w covidowych czasach, gdy może spaść na naszego gracza jakaś niespodziewana kwarantanna.

Nie analizuj za dużo, FPL to prosta gra

Olaboga, ale kusi ten Maupay, w ostatnich 3 meczach oddał 40 strzałów, na heatmapach widać, że często przebywa w polu karnym rywala, a jego xG to blablabla… Pewnie każdy z was ma takiego znajomego, którym przyznam szczerze, że ja sam czasami jestem. To samo w wyborach kapitana, gdy odpala się nam szukanie różnic. Gdy rozmawiałem z Janem Kępskim, czyli najlepszym Polakiem w minionym sezonie FPL, to powiedział mi, że jeśli chodzi o wybór opasek, to przeważnie stawiał na Salaha, Bruno i Kane’a. Po prostu starał się nie kombinować.

Inni oczywiście powiedzą, że takie szukanie nieoczywistych rozwiązań to sól Fantasy Premier League i po części się zgadzam. Z drugiej strony – musicie pamiętać, że wymyślanie kwadratowych jaj nie zawsze nam się opłaci.

Fantasy to tylko gra

Chyba nie ma gracza FPL, który gra w to od kilku lat i nie oglądałby jakiegoś meczu tylko ze względu na to, że gra tam jakiś zawodnik z naszego składu. Właściwie to jest wrodzony dogmat tej popularnej gry przeglądarkowej. I to akurat jest jednym z plusów FPL, ponieważ dodatkowo uatrakcyjnia nam oglądanie ulubionej ligi. Brentford vs Burnley, ale gra Ivan Toney? Idę jak w ogień. Choć w normalnych okolicznościach pewnie zastanowiłbym się nad ciekawszymi zajęciami.

Gorzej jest jednak w przypadku, jeśli dochodzą do tego negatywne emocje. Szczególnie jeśli wyzywani są zawodnicy, którzy notabene rozgrywają dobry sezon, ale zdarzyła im się gorsza seria w Fantasy. Takie baty w minionej kampanii najczęściej dostawał Ollie Watkins. Tego nie lubimy. Fantasy Premier League to tylko gra i nie ma co się za bardzo wczuwać.

AE FANTASY | SPIS TREŚCI PRZED STARTEM SEZONU:

Dołącz do naszej ligi Angielskie Espresso TUTAJ z kodem VN7YFN. Kod do ligi naszego partnera Superbet: WOJ5IN.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie