Wydawanie dużych pieniędzy przychodzi z łatwością, ale zrobienie tego rozsądnie to zupełnie inna para kaloszy. Najlepszym tego przykładem jest Fulham, które będąc beniaminkiem Premier League w lecie 2018 roku, wydało ponad 100 milionów funtów na transfery tylko po to, aby po roku spaść z ligi. Aston Villa niedawno sprzedała swojego najlepszego zawodnika do Manchesteru City. Nie zastąpiła go gwiazdą o podobnym formacie, ale ściągnęła kilku zawodników, którzy mają pomóc wejść klubowi na „następny poziom”.

Jakościowe skrzydła

Co najważniejsze Aston Villa nie czekała na sprowadzenie nowych graczy do samego końca. Transfer Emiliano Buendii, czyli gracza najbardziej zbliżonego profilem do Grealisha ogłoszono jakiś miesiąc temu. Argentyńczyk przepracował okres przygotowawczy i zagrał w większości sparingów (nie wystąpił jak na razie tylko w jednym).

Poza wyróżnieniem dla najlepszego zawodnika Championship Argentyńczyk miał jeszcze jedno niezwykłe osiągnięcie, mianowicie wykreował najwięcej sytuacji strzeleckich dla swojej drużyny w całej lidze. Przełożyło się to na 15 bramek i 16 asyst w sezonie. Dla porównania – Norwich w całej ubiegłorocznej kampanii strzeliło 75 bramek. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby Buendia wykręcał takie liczby w barwach The Villans, zwłaszcza że już grał w Premier League w sezonie 2019/2020. Jest równie przydatny jako skrzydłowy, jak i jako „10” grająca za plecami napastnika. Może występować po obu stronach, ale w większości meczów przeważnie znajdował się na prawym skrzydle. Na papierze wygląda to jak idealne zastępstwo za Jacka Grealisha.

Viaplay
Viaplay

Aston Villa dla zachowania balansu na drugie skrzydło też postanowiła sprowadzić nowego zawodnika. Tym razem wybrali się poza Anglię i kupili Leona Baileya. Jamajski zawodnik od dłuższego czasu był wyróżniającą się postacią w Bayerze Leverkusen. W poprzednim sezonie osiągnął życiówkę, jeżeli chodzi o liczby, strzelając 15 bramek i notując 11 asyst. Problemem są jego wahania formy, gdyż zawodnik jest po prostu nierówny i lepsze momenty często przeplata z tymi gorszymi.

Były zawodnik Genk to typowy skrzydłowy nowych czasów, lubiący ściąć do środka pola i uderzyć na bramkę. 23-latek może grać na obu skrzydłach, z czego do tej pory grał głównie na lewym. Dołożenie Buendii, któremu strona, po której biega również nie robi różnicy sprawia, że Dean Smith może stosować wiele nowych rozwiązań taktycznych. Tempo i drybling Jamajczyka będą przynosić wiele problemów obrońcom. Osobiście dziwię się, że Bailey nie dołączył do klubu grającego w pucharach, w końcu ma w nich całkiem spore doświadczenie. Najwyżej poczeka, aby z niego skorzystać za rok, kiedy awansuje do europejskich rozgrywek z Aston Villą.




Napastnik niespodzianka

Ten transfer był trochę jak Hiszpańska Inkwizycja. Kompletnie nikt się go nie spodziewał. Zero przecieków, plotek, tylko oficjalne ogłoszenie. O ile w grę wchodziło znalezienie alternatywy dla Olliego Watkinsa, o tyle kompletnie nikt nie spekulował na temat kupna Dannego Ingsa. Anglik miał być zastępcą Harry’ego Kane’a, jeżeli ten ewentualnie opuściłby Spurs, ale The Villans nie chcieli czekać na rozwój sytuacji i ruszyli po zawodnika. Oprócz konkurencji dla Watkinsa Ings naprawdę może stanowić o sile napadu ekipy Deana Smitha. Napastnik jest w formie i przede wszystkim jest sprawdzony w Premier League. W 140 występach w Premier League zdobył 55 bramek. Drugi klasowy napastnik otwiera kolejne rozwiązania taktyczne. Dean Smith może manewrować ustawieniem w linii ataku, jak mu się podoba. Transferem Ingsa, Aston Villa potwierdza swoje aspiracje o wysokie cele w nadchodzącym sezonie.

Oprócz tej trójki zawodników nie wykluczone, że na Villa Park przyjdzie też pomocnik. Nie udało im się sprowadzić Emila Smitha Rowa z Arsenalu, ale nadal chcą dodać więcej kreatywności do środka pola. Southampton odrzuciło ofertę Jamesa Warda-Prowsa wynoszącą 25 milionów funtów, Villa nie składa jednak broni i prawdopodobnie powróci z wyższą ofertą. Ward-Prowse byłby świetnym transferem, jest kapitanem Southampton i ma bogate doświadczenie w Premier League z 269 meczami w lidze. Wyróżniają go także żelazne płuca i doskonałe stałe fragmenty gry. Jeżeli ekipa Świętych pozostanie nieugięta, to być może drużyna z Birmingham ruszy po Todda Cantwella z Norwich.

Do klubu dołączył również Ashley Young, ale jakoś nie wierzę, że Anglik będzie stanowił o sile zespołu z Villa Park.

Życie po Grealishu

Sprzedaż Grealisha tydzień przed startem sezonu nie sprawiła, że Aston Villa wpadła w histerię. Cała strategia transferowa wydaje się przemyślana. Około 35 mln za Buendie + 30 za Baileya + 30 (25 plus bonusy) za Ingsa + 1 milion za Younga daje nam sumę około 96 milionów funtów. Na papierze wygląda to bardzo dobrze, ale czy wystarczy, aby zastąpić gwiazdę klubu i wywalczyć awans do pucharów?

– Czy Villa poradzi sobie bez Grealisha?
– Mogą. Robili to bez niego przez długie okresy ostatniego sezonu, kiedy był kontuzjowany – opowiedział Dion Dublin podczas rozmowy dla talkSPORT.

W zeszłym sezonie Grealish strzelił 6 bramek i zaliczył 12 asyst w lidze, ale same te statystyki nie mówią wszystkiego o tym, jak ważny był dla Villi. Bramki nadrobi Ings, a asysty rozdzielą się na nowych skrzydłowych, nakład sił jakoś się rozłoży. Problemem jest liczba wykreowanych sytuacji. Grealish stworzył 172 okazje bramkowe dla swoich kolegów i był czwartym najlepszym piłkarzem pod tym względem w Europie! Mało kto będzie w stanie zbliżyć się do takich cyferek. Wszyscy liczą, że nowi zawodnicy wspólnymi siłami wykręcą podobny wynik, z czego największe nadzieje pokłada się w Buendii. Dean Smith walczył z łatką, że Aston Villa jest zespołem jednego zawodnika. Teraz ma okazję udowodnić, że jest inaczej.

Zastąpienie tak ważnego piłkarza jest niezwykle trudne, o czym przekonał się Tottenham, gdy w 2013 roku zamierzali poradzić sobie z odejściem Garetha Bale’a. Podpisali wtedy wielu nowych piłkarzy za łączną kwotę wysokości ponad 110 milionów funtów. Roberto Soldado, Etienne Capoue, Vlad Chiriches i Paulinho kompletnie się nie sprawdzili, a Nacer Chadli miał 5 minut sławy, zanim został sprzedany do WBA. Tylko Christiana Eriksena i Erika Lamele można było uznać za udane transfery z tej niesławnej grupy.

W przeciwieństwie do niewypałów transferowych Spurs, zawodnicy, którzy wzmocnili Ville, z wyjątkiem Baileya, grali wcześniej w Premier League, co oznacza, że ​​nie powinni przechodzić dużego procesu adaptacji. Co więcej, wciąż są młodzi i mogą być częścią Aston Villi przez wiele lat.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie