Powrót Watfordu do Premier League nie elektryzuje fanów angielskiej piłki, ale postarajmy się dać szansę Szerszeniom. Końcówka poprzedniego sezonu w Championship wyglądała w ich wykonaniu naprawdę imponująco. Gdzie drużyna Xisco Munoza powinna się wzmocnić, aby utrzymać wysoką formę? Sprawdzamy to!

Watford w styczniu tego roku przeszedł na grę formacją 4-3-3 opartą o grę skrzydłami. W tym ustawieniu znakomicie odnalazł się Ismaila Sarr, który poprzednie rozgrywki skończył z dorobkiem 13 bramek i 4 asyst. Senegalczyk występował na prawym skrzydle, natomiast na lewym nie było już tak wesoło. Najwięcej minut zebrał tam Ken Sema, ale w zestawieniu z Sarrem widać dużą dysproporcję pomiędzy dwiema stronami boiska.

Xisco może zdecydować się na przesunięcie któregoś z nominalnych napastników na lewe skrzydło (chociażby nowy nabytek – Emmanuela Denisa), ale my postaramy się znaleźć idealnego piłkarza na tę pozycję, który byłby w stanie dorównać Sarrowi. Witamy w naszej poradni AE! Na naszym Fanpage’u czekamy na dyskusje i wasze komentarze. Jakie są wasze propozycje?

Najnowszy odcinek Przerwy na kawę na Youtubie
Najnowszy odcinek Przerwy na kawę na Youtubie

Zdrowy rozsądek – Darwin Machis

Nie będziemy udawać ekspertów od ligi hiszpańskiej i nie przedstawimy wam szczegółowej analizy tego piłkarza. Ma on jednak coś, co przykuło naszą uwagę. Przede wszystkim jest byłym graczem Udinese, gdzie za sznurki pociągają te same osoby, co w Watfordzie. Aktualnie przebywa w Granadzie, dokąd często trafiali piłkarze z Vicarage Road. To wszystko układa nam się w możliwą i realistyczną opcję dla drużyny Xisco Munoza.

Wenezuelczyk ma za sobą dwa bardzo udane sezony w La Liga. Na pozycji lewoskrzydłowego trudno znaleźć w lidze hiszpańskiej gracza bardziej kreatywnego, który dostarczałby tylu kluczowych podań na mecz. Dodatkowo Darwin dysponuje wykończeniem, którym popisywał się jeszcze gdy Granada grała w drugiej lidze. Wówczas kończył sezon z 14 bramkami na koncie. Jego progres wzrastał wraz z grą jego drużyny i całkiem niedawno, bo w kwietniu, jego bramka dała Granadzie historyczne zwycięstwo nad Barceloną. Przywitał się szerszej publiczności, a my podejrzewamy, że może się kiedyś przywitać z angielskimi kibicami.

Strefa marzeń – Callum Hudson-Odoi

Nie wyobrażamy sobie scenariusza, w którym 20-latek zostaje sprzedany, ale temat wypożyczenia powinien być trochę bardziej realny. W poprzednim sezonie co prawda wystąpił w aż 30 spotkaniach dla Chelsea, ale tylko 14 z nich były od pierwszej minuty. Przyjście Thomasa Tuchela postawiło znak zapytania nad przyszłością Anglika, którego wielu ekspertów widzi właśnie na wypożyczeniu.

Dotychczasowe sygnały z obozu The Blues sugerują, że Hudson-Odoi pozostanie w drużynie – dlatego umieszczamy go w „strefie marzeń”. Zresztą, co tu dużo mówić, 20-letni piłkarz z doświadczeniem w Lidze Mistrzów byłby wartością dodaną w niemal każdej drużynie Premier League. Dlatego Watford może o nim pomarzyć, choć taki ruch mógłby być naprawdę ciekawą opcją dla wychowanka Chelsea.




Filip z Konopi – Ben Brereton

Ben Brereton, a raczej Ben Brereton Diaz to świeżo upieczony reprezentant Chile urodzony w… Stoke-on-Trent. Jego historia to materiał na osobny artykuł. Tutaj wspomnimy tylko, że Brereton to piłkarz z chilijskimi korzeniami, który nieoczekiwanie zdecydował się na reprezentowanie tego kraju. Zaowocowało to nawet powołaniem na Copa America, gdzie zdobył jedną bramkę. Z miejsca stał się ulubieńcem tamtejszych kibiców, którzy wcześniej bardzo mocno zabiegali o wręczenie mu chilijskiego paszportu.

Choć swoją karierę zaczynał jako napastnik, to obecnie w Blackburn Rovers pełni rolę lewoskrzydłowego. Ofensywa tej drużyny funkcjonuje w ostatnim czasie znakomicie, a najlepszym tego przykładem są statystyki nie tylko Breretona, ale także Adama Armstronga i Harveya Elliotta, którzy w ubiegłym sezonie stworzyli zabójczy tercet. Razem skompletowali aż 42 bramki i 20 asyst. 22-latek ma wszystko, czego potrzeba na tej pozycji i zasłużył na transfer ligę wyżej.

Naszym zdaniem – Arnaut Danjuma

To piłkarz, którego moglibyśmy umieścić nie tylko w tej kolumnie, ale także w „zdrowym rozsądku” i „strefie marzeń”. Danjuma ma za sobą kapitalny sezon w Championship, ale niewiele wskazuje na to, by był nim zainteresowany ktoś z czołówki Premier League, co może być szansą dla klubów takich jak Watford. Tym bardziej, że Bournemouth musi szukać oszczędności, więc jego nazwisko jest najczęściej wymienianym w kontekście transferowych zawirowań.

O stylu gry Danjumy można powiedzieć, że liczy się w niej głównie forma, a nie treść. Jest to bowiem drybler, który zakręcił prawie każdym obrońcą Championship, stającym naprzeciwko niego. Wraz z upływem sezonu jego dryblingi stawały się coraz bardziej efektywne i gra Holendra przestała być już tylko sztuką dla sztuki. Zdobycie 17 bramek przebija osiągnięcia Ismaela Sarra, który jest graczem o bardzo podobnej charakterystyce. Z dwoma tak wspaniałymi artystami z przodu, Watford w Premier League wreszcie można byłoby oglądać z czystą przyjemnością.

Zachwyty nad Danjumą na finiszu sezonu 2020/21 sięgały nawet dywagacji, czy powinien znaleźć się w kadrze Holendrów na EURO 2020. Na turniej jednak nie pojechał, więc spędził pełny okres przygotowawczy przy Vitality Stadium. To oznacza, że jest gotowy do gry i żądny kolejnych tańców z piłką.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie