Leeds United w zeszłych rozgrywkach ustanowiło nowy rekord, jeśli chodzi o liczbę trafień beniaminka w historii Premier League. Ekipa Marcelo Bielsy ukłuła swoich rywali aż 62 razy, co dało jej szósty wynik spośród wszystkich ekip. Wydawać by się mogło, że w tak dobrze działającej ofensywnie nie powinno się nic zmieniać, by przypadkiem czegoś nie popsuć. Czasami jednak zasada, że lepsze jest wrogiem dobrego, nie zawsze ma rację bytu. Moim zdaniem tak właśnie jest w przypadku ekipy z Elland Road, która przed nadchodzącą kampanią potrzebuje nowego ofensywnego pomocnika.

Powracające do ekstraklasy po długiej przerwie Leeds w poprzednim sezonie najczęściej występowało z trójką pomocników w środku pola. Tym stricte defensywnym był etatowy reprezentant Anglii Kalvin Phillips, a przed nim grała pozostała dwójka. Najczęściej z naszym Mateuszem Klichem jako typowym graczem box-to-box i drugim, trochę bardziej ofensywnie usposobionym. Tu rotacja prowadzona przez argentyńskiego szkoleniowca była spora. Grywał i Stuart Dallas, i zakupiony z Valencii Rodrigo, a nawet Tyler Roberts. Problem w tym, że żaden z nich nie jest typowym ofensywnym pomocnikiem i lepiej sprawdzają się w innych rolach. Dlatego to na tę pozycję włodarze Pawi powinni poszukać wzmocnień.

Witamy w naszej transferowej Poradni AE. Codziennie na naszej stronie będzie ukazywać się nowy tekst. Jedna drużyna, jedna pozycja na boisku i 4 opcje. Kolejność alfabetyczna. Na naszym Fanpage’u czekamy na dyskusje i wasze komentarze. Jakie są wasze propozycje?

Viaplay
Viaplay

Zdrowy rozsądek – Matheus Pereira

Powrót West Bromu do Premier League nie był zbyt owocny. Zaledwie rok po awansie do angielskiej elity, gracze The Baggies znów osunęli się do Championship. W ratunku przed nieuchronnym spadkiem nie pomogło nawet zatrudnienie takiego specjalisty od wyciągania klubów z kryzysu jak Sam Allardace. Jednak wśród topornych rzemieślników z The Hawthorns jest jedna perełka, która wyróżniała się ponad stan i nie zasłużyła na relegację. Matheus Pereira pokazał, że występy na najwyższym stopniu rozgrywkowym po prostu mu się należą. Kto wie, może właśnie w barwach Leeds?

24-latek po niemrawym w swoim wykonaniu początku sezonu pod wodzą Bilicia, zaliczył kapitalną drugą część rozgrywek. Właściwie do spółki z Samem Johnstonem utrzymywał przy życiu klub tak długo, jak było to możliwe. Wychowanek Sportingu czarował swoją techniką, raz po raz zagrywając wyśmienite ciasteczka do swoich kolegów. Urzekał niewiarygodną szybkością, bezpardonowymi wejściami w jedenastkę przeciwników i mijaniem rywali w pojedynkach jeden-na-jednego. Zresztą przez dwie kampanie w Anglii dorobił się porównań do samego Mohameda Salaha.

Matheus Pereira Jan Bednarek West Bomwich Albion Southampton

Źródło: Agencja BE&W

Ostatecznie brazylijski magik rozgrywki 20/21 zakończył z 11 bramkami i 6 asystami, przy czym jego xG wynosiło 6.95. W dodatku zaliczał 2.05 kluczowego podania na mecz i odpowiadał za 50% trafień całej drużyny. Na szczególne wyróżnienie zasługuje jego szarża przez całe boisko z Arsenalem i kapitalny występ na Stamford Bridge, gdzie popisał 2 trafieniami i 2 ostatnimi podaniami, doprowadzając do szewskiej pasji Thomasa Tuchela.

Pereira jest też tytanem pracy, a jego ofensywne usposobienie nie wpływa na odpuszczanie zadań defensywnych. W poprzednich rozgrywkach w West Bromie tylko Conor Gallagher miał więcej wykonanych pressingów na zawodnikach przeciwnika. Kolejnym atrybutem jest jego wszechstronność w ataku. Potrafi grać nie tylko na dziesiątce, ale doskonale odnajduje się na obu skrzydłach, gdzie może ścinać z piłką do środka. Na flankach w barwach Pawii również brakuje odpowiedniej jakości graczy, więc po części jego transfer mógłby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. W związku ze spadkiem swojej drużyny gracz West Bromu nie powinien kosztować majątku. Nowy trener The Baggies, Valerian Ismael wyznał jakiś czas temu, że jest pogodzony z odejściem swojego diamentu.

Strefa marzeń – Ruslan Malinovskyi

Ukraiński gracz to bardziej życzeniowa opcja. Nie da się ukryć, że Ruslan Malinovskyi byłby w Leeds United transferową bombą. Zawodnik Atalanty wyrósł we Włoszech na jednego z najlepszych ofensywnych pomocników w Serie A i mógłby stać się gwiazdą również w Anglii. Tu też trzeba się liczyć z przymusem pobicia transferowego rekordu na Elland Road, który w zeszłe lato ustanowił Rodrigo. Malinovskyi wydaję się kosztem przynajmniej na poziomie 30-35 milionów funtów.

Piłkarz ekipy z Bergamo jest znakomitym „kurierem” środka pola. Potrafi czy to poprzez dokładne podania, czy wykorzystując swoje dryblerskie umiejętności z łatwością transportować futbolówkę w ostatnią tercję boiska. Znajduje się w 99 percentylu, jeśli chodzi o progresywne podania i 94 w progresywnych atakach wśród zawodników z 5 najlepszych lig Europy. Na szczególne wyróżnienie zasługują jego długie piłki, piłkarskie arcydzieła pod względem wizji, techniki i samego wykonania. Reprezentant naszych wschodnich sąsiadów posiada również doskonałą technikę strzelecka. Szybkość, siła i precyzja, z jaką uderza nawet słabszą nogą, sprawia, że stanowi zagrożenie z różnych pozycji na skraju i w polu karnym rywala.

27-latek nie jest ulubieńcem trenera włoskiej ekipy, Gian Piero Gasperiniego i częściej zaczynał spotkania na ławce niż w podstawowym składzie. W ciągu dwóch sezonów na Półwyspie Apenińskim zebrał lekko ponad 3300 minut. Mimo to wykręcił aż 16 goli i 15 asyst. Według FBRef zaliczał aż 3.61 kluczowego podania na mecz, co było drugim wynikiem w poprzednim sezonie Serie A. Patrick Bamford miałby przy nim nie lada ucztę. Liczby są tym bardziej imponujące, że Ruslan nie zawsze grał jako jeden z ofensywnych pomocników w ustawieniu 3-4-3, a często był cofany głębiej, gdzie jego swoboda rozgrywającego była znacząco ograniczona.




Dlaczego Malinovskyi miałby przenieść się do Leeds? Wydaje się, że w jego przypadku magnesem mógłby być prestiż Premier League, gdzie rywalizacja jest znacznie bardziej zacięta i trudniejsza niż we Włoszech. W ekipie Bielsy zyskałby (oczywiście pod warunkiem ciężkiej pracy) status lidera drużyny, regularnie co mecz wychodzić w pierwszej jedenastce, grać wyżej dzięki obecności w środku pola Phillipsa i Klicha oraz liczyć na wysoki kontrakt. A gdyby się sprawdził, to może jeszcze nadzieję na transfer do klubu z Top6.

Filip z konopi – Thiago Almada

Thiago Almada już od dwóch sezonów jest przedstawiany jako jeden z największych talentów argentyńskiej piłki. Media co rusz prześcigają się w informacjach, który to kolejny wielki klub obrał sobie na celownik właśnie tego młodego pomocnika. Zresztą również gracze FM-a doskonale znają tego zawodnika Velez.

Almada to zawodnik o niezwykle wysokim piłkarskim IQ i wyjątkowych umiejętnościach technicznych. Te dwie cechy pozwalają nadrobić mu braki, jakie niewątpliwie posiada w swojej fizyczności (mierzy tylko 1.71 m). Ofensywny gracz lubi poruszać się po całej linii ataku, szukając sobie wolnych przestrzeni pomiędzy odpowiednimi formacjami przeciwnika. W ojczyźnie jego styl często jest przyrównywany do staromodnego już trenquisty. Inteligentny ruch sprawia, że jest świetnym łącznikiem między środkiem pola a atakiem. W dodatku bez wysiłku umie zwieść kryjących go obrońców po otrzymaniu podania już pierwszym dotknięciem piłki.

Ze względu na brak szybkości i wyższych umiejętności strzeleckich Almada zdecydowanie bardziej przybiera rolę szybkiego kreatora gry. Kiedy dostaje futbolówkę do nogi, stara się jak najszybciej posłać zabójczą piłkę do swoich kolegów. Długa laga za plecy defensorów? Zero problemu. Szybkie prostopadłe podanie do wbiegającego w pole karne kolegi? Proszę bardzo. Mimo zamiłowania do szybkiego rozprowadzania zagrań Argentyńczyk potrafi też świetnie dryblować i holować piłkę pod szesnastkę drugiej drużyny. Problemy pojawiają się, gdy od czasu do czasu trzeba trochę zwolnić.

Patrząc na możliwości Almady tworzenia sytuacji kolegom zaraz przy pierwszym kontakcie, mógłby być nieocenioną bronią przy bezpośrednim stylu Leeds. Cieniem na nim kładą się jego zdolności do gry w defensywie. Choć stara się ciężko pracować w pressingu, aby zmusić przeciwników do pomyłki, łatwo daje się sprowadzić do parteru. To często pozwala innym piłkarzom omijać Almadę bez zbytniego wysiłku. Wydaje się jednak, że ten element spokojnie przy swoim rodaku zdołałby poprawić. A myślę, że wielu sympatyków ekipy z Elland Road chciałoby taki nieoszlifowany jeszcze diamencik u siebie zobaczyć. Aczkolwiek, młody pomocnik z Superligi to spore transferowe ryzyko.

Naszym zdaniem – Pedro Goncalves

Pedro Goncalves lub jak często jest nazywany w Portugalii Pote, w ciągu zaledwie dwóch kampanii stał się prawdziwą gwiazdą Primeira Ligi. Wychowanek Bragi, który w przeszłości był już na Wyspach w drużynie U23 Wolves, w obliczu braku możliwości przedarcia się do szerokiej kadry ekipy z Molineux, wrócił do ojczyzny i przywdział barwy zespołu Famalicao. Tam w ciągu 12 miesięcy zaimponował tak bardzo, że latem zeszłego roku Sporting sprowadził go do siebie, by wypełnić lukę po odejściu samego Bruno Fernandesa.

Ofensywny pomocnik podołał niełatwemu wyzwaniu i godnie zastąpił sprzedanego do Manchesteru United wirtuoza biało-zielonych. Może nawet bardziej niż się po nim tego spodziewano. Zeszłe rozgrywki zakończył jako król strzelców portugalskiej ekstraklasy z 23 trafieniami i wyborem do jedenastki sezonu. Dwukrotnie był uznany zawodnikiem miesiąca, w dodatku dołożył 4 asysty. Takich liczb w Leeds nie miał nikt. W nagrodę Fernando Santos powołał go na Euro 2020 i choć na samej imprezie nie zagrał ani minuty, to w poprzedzającym turniej spotkaniu towarzyskim z Hiszpanią zadebiutował w kadrze.

Pote to wyjątkowy zawodnik, który wyróżnia się przede wszystkim niesamowitą swobodą i lekkością w swojej grze. Nie jest do końca typową dziesiątką, ale podobnie jak Almada operuje między liniami przeciwnika i szuka sobie tzw. półprzestrzeni. Wysoka wytrzymałość w połączeniu z jego zwinnością i umiejętnością zmiany tempa pozwala mu praktycznie cały czas pozostawać w ruchu, co sprawia nie lada kłopoty kryjącym go obrońcom. Posiada kliniczne wykończenie, ale ma też przegląd pola i zdolności twórcze, by kreować sytuacje kolegom z drużyny. Doskonale też kontroluje piłkę, dzięki czemu bez problemów wychodzi z ciaśniejszych obszarów na murawie.




Jedyną rzeczą, co do której można mieć obiekcje w jego przypadku, to zdolność do podejmowania odpowiednich decyzji przy ograniczonym czasie. Goncalvesowi zdarza się nie dostrzec wbiegających w tempo kolegów, ale też czasami, zamiast pobiec z piłką do przodu, niepotrzebnie zwalnia akcję podaniem. Jednak jak na 22-lata jest on naprawdę wyśmienitym piłkarzem. Leeds stać na wydatek rzędu 25-30 milinów euro, więc nie ma co się tu nawet zastanawiać.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie