Zakup Manchesteru City przez Abu Dhabi United Group w 2008 roku jest jedną z największych inwestycji zewnętrznego kapitału w historii europejskiej piłki. W jednym szeregu z tą transakcją można wymienić prawdopodobnie tylko przejęcie Chelsea przez Romana Abramowicza i PSG przez Qatar Investments Group. Co jednak wyróżnia City na tle innych klubów za którymi stoją miliardy oligarchów, szejków i prywatnych inwestorów?

W mieście jest nowy szeryf

Pierwsze pięć lat pod rządami nowych właścicieli można opisać jako jedno wielkie zakupowe szaleństwo. Klub wydał w tym czasie 422 miliony funtów netto, a z drużyną co roku witali i żegnali się zarówno najbardziej utalentowani gracze, jak i wielkie gwiazdy światowego futbolu. Pomimo tego, że Manchester City cały czas jest jednym z największych graczy na rynku transferowym, podejście emirackich inwestorów nieco zmieniło się w 2013 roku, kiedy to oficjalnie powołano do życia City Football Group.

W tym czasie z inicjatywy Ferrana Soriano, byłego wiceprezesa Barcelony, który rok wcześniej został dyrektorem generalnym Manchesteru City, powstał drugi klub w stajni Szejka Mansoura. Był nim amerykański New York City FC, który po wykupieniu licencji na grę w MLS za imponujące 100 mln dolarów, w 2015 roku dołączył do ligi. Jak się później okazało, miał to być zaledwie wstęp do budowania światowego imperium City Football Group i początek powstania globalnej sieci klubów, zjednoczonych pod wspólną banderą i realizującą wspólną politykę marketingową, inwestycyjną, treningową i skautingową.

Jest to koncepcja, której nigdy nie udało się zrealizować Soriano w Barcelonie, natomiast przy udziale dużych pieniędzy, świetnie zainstalowano ją w błękitnej części Manchesteru, a stamtąd ruszyła na podbój całego świata. Razem z zaciągiem kadrowym z Barcelony, również holendersko-kataloński nurt taktyczny Johana Cruyffa oparty na współpracy wszystkich formacji, wymienności pozycji, a także na możliwie najbardziej widowiskowym podejściu do gry, znalazł swój nowy dom. Uczniowie Cruyffa, czyli Txiki BegiristainPep Guardiola z konsekwencją realizują tu wizję swojego mistrza, która równie mocno jak na końcowy sukces, stawia na atrakcyjny, ofensywny styl, zwyczajnie dający fanom jak najwięcej rozrywki. Można śmiało powiedzieć, że Manchester City jest dzisiaj bardziej „barceloński” niż sama Barcelona, a futbol totalny wyewoluował w futbol globalny.

W ciągu następnych lat do City Football Group dołączały kolejno: Melbourne City, Yokohama F. Marinos, Montevideo City Torque, Girona, Sichuan Jiuniu, Mumbai City FC, Lommel SK oraz Troyes AC. Dzisiaj grupa zrzesza wspomniane dziesięć drużyn oraz cztery drużyny kobiecej piłki nożnej: Manchester City, Girona, Melbourne City Troyes, a każda z nich działa w oparciu o tę samą, jednolitą filozofię. Przy klubach działają też regionalne departamenty, które efektywnie monitorują juniorów praktycznie we wszystkich zakamarkach poszczególnych kontynentów.

Skauting, czyli światowa gorączka piłkarskiego złota

Jak już wspomniałem wszystkie kluby realizują wspólną, bardzo rozbudowaną politykę skautingową. Oficjalna strona Manchesteru City podaje, że każdego dnia we wszystkich zakątkach świata obserwowanych jest około pięćset tysięcy młodych piłkarzy. W zależności od roku, do drużyny dołącza 3-5 graczy gotowych na występy w pierwszym składzie. To oznacza, że z tak licznej początkowej puli, tylko ok. 0,001% zawodników dostąpi zaszczytu reprezentowania The Citizens na najwyższym poziomie.

Jednak pomimo tego, że to klub z Manchesteru jest perłą w koronie City Football Group, są także miejsca do obsadzenia w innych, zrzeszonych w grupie, drużynach. W końcu to, że ktoś nie jest gotowy na występy na poziomie Premier League, nie oznacza, że nie będzie solidnym wzmocnieniem dla klubu w Japonii, Australii lub Stanów Zjednoczonych. Dodatkowo w każdej części globu panują przecież odmienne zwyczaje społeczne, zróżnicowany klimat, a poszczególne ligi krajowe mają często inne zasady, jak chociażby salary cap w MLS czy A-League. Profil każdego juniora można określić pod kątem wielu czynników i dopasować go do odpowiedniego środowiska piłkarskiego w dowolnej części świata. Podejście do skautingu na taką skalę jest strategią niespotykaną jak dotąd w futbolowym ekosystemie.

Sam talent to nie wszystko

Wiadomo też, że piłka nożna nie jest nauką ścisłą i ma w sobie równie wiele artyzmu, co statystyki. Dlatego przy użyciu najnowszych technologii, algorytmów, ale również instynktu skautów, organizacja stara się wyszukiwać zarówno największe talenty jak i piłkarzy, którzy swoim podejściem, zaangażowaniem i stylem gry będą pasować do długofalowej wizji zarządu.

Jak mówi Gavin Fleig, dyrektor do spraw zarządzania talentem CFG, potencjalnych piłkarzy światowej klasy rozpoznaje się już w wieku od dziesięciu do trzynastu lat. To czy młody adept futbolu osiągnie ten najwyższy poziom zależy od następnych 3-5 lat i jest uwarunkowane przez kilka niezmiennych czynników niezależnych od szerokości geograficznej.

– Pierwszym jest szeroko pojęta kultura w której zawodnik dorasta, a także wartości społeczne reprezentowane przez jego otoczenie. Czy gracz ma tendencje do poddawania się, czy mógł liczyć na wsparcie bliskich, jakie jest jego nastawienie mentalne?
– Drugim czynnikiem jest wkład trenerówmentorów, ponieważ bez wskazania młodemu piłkarzowi odpowiedniego kierunku i wpojeniu w niego właściwych zasad funkcjonowania w drużynie oraz dopracowania podstaw technicznych, sam talent bardzo często nie wystarcza do przejścia na kolejny etap kariery.
– Trzeci czynnik to dostęp do najlepszych możliwych obiektów sportowych, boisk i optymalnego sprzętu treningowego.
– Czwartym kluczowym aspektem jest ciągłe zwiększanie poziomu trudności przeciwnika, ustalanie coraz bardziej wymagającego grafiku meczów i dawanie młodym piłkarzom nowych wyzwań do pokonania. Krótko mówiąc, żeby stać się najlepszym, musisz rywalizować z najlepszymi i jest to najbardziej skuteczna droga do rozwoju.
– Ostatnim warunkiem, jest najzwyczajniej w świecie danie nastolatkowi szansy na zaprezentowanie swoich umiejętności.

Globalna sieć

Obserwując praktycznie cały piłkarski świat, City Football Group zdecydowanie wyprzedza inne kluby w kwestii podejścia do budowania przyszłych pokoleń piłkarzy. Posiadając swoje drużyny i centra szkoleniowe np. w dwóch najludniejszych krajach na świecie, czyli w ChinachIndiach, organizacja daje sobie szansę znalezienie tam wybitnych jednostek, które chociażby ze statystycznego punktu widzenia muszą się kiedyś w tych regionach pojawić. Stale monitorując rynek południowoamerykański jest jednym z najpoważniejszych graczy w kontraktowaniu młodych piłkarzy z regionu, który przez dekady dostarczał futbolowi niezliczonej liczby zawodników światowej klasy. Działając prężnie na rynku północnoamerykańskim czerpie także z bardzo profesjonalnego podejścia do sportu, kultywowanego od wielu lat w USA. Mniejsze kluby europejskie należące do grupy pozwalają natomiast trzymać rękę na pulsie w Hiszpanii, FrancjiBelgii, a także stanowią świetny etap przejściowy i ułatwiają proces aklimatyzacji w Europie zawodnikom spoza kontynentu. Konfiguracja niemalże idealna.

Konkluzja?

Manchester CityCity Football Group za ogromne pieniądze zebrali zespół wybitnych fachowców i stworzyli globalną infrastrukturę, z której kluby i kibice będą korzystać przez wiele kolejnych pokoleń. Poprzez kosztowne inwestycje, także lokalne społeczności zyskały bardzo dużo, a młodzi piłkarze dostają teraz szansę, o której nie mogły marzyć poprzednie generacje.

Cały czas ciężko mi uwierzyć do jakich rozmiarów mogła rozrosnąć się zwykła gra polegająca na kopaniu piłki…

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie