To był absolutnie kluczowy mecz w kontekście walki o Top4 w Premier League. Zaledwie trzy dni po finałowym spotkaniu Pucharu Anglii, dziś na Stamford Bridge Chelsea kolejny raz zmierzyła się z Leicester City. I o ile na Wembley górą były Lisy, dziś po 3 punkty sięgnęła ekipa z Londynu. To oznacza, że jeszcze bardziej zaostrza nam się walka o dwa ostatnie miejsca gwarantujące w przyszłym sezonie Ligę Mistrzów.

Przed spotkaniem Thomas Tuchel dokonał kilku roszad w wyjściowej jedenastce The Blues. Względem potyczki na Wembley w pierwszym składzie znalazł chociażby Ben Chilwell czy Christian Pulisic, którzy dali świetnie zmiany w sobotę i rozruszali ofensywę swojej drużyny. Brendan Rodgers z kolei od początku postawił na Jamesa Maddisona i Marka Albrightona, rezygnując, ku zaskoczeniu wielu kibiców, z będącego w znakomitej dyspozycji strzeleckiej Kelechiego Iheanacho.

Bezzębne Lisy i dominacja The Blues

Piłkarze Chelsea świetnie weszli w pierwszą połowę. Podobnie, jak kilka dni wcześniej, Lisy na początku oddały rywalem inicjatywę. The Blues płynnie przedostawali się pod bramkę Kacpra Schmeichela i już po 4 minutach mogli za sprawą Bena Chilwella wyjść na prowadzenie. Lewego wahadłowego kapitalnie w polu karnym odnalazł podaniem Timo Werner, Anglik oddał groźny strzał, ale minimalnie się pomylił. Chwilę później w jedenastkę przedarł się Kante, ale jego uderzenie sparował przed siebie duński golkiper. Piłka jeszcze trafiła pod nogi Pulisicia, ale ten przymierzył nad poprzeczką.

Po początkowym naporze zawodnicy Tuchela trochę uspokoili obraz gry i wymieniali dokładne podania na własnej połowie. Bardzo aktywny był dziś Werner i to z nim roli głównej doszło w 21 minucie do kontrowersji. Niemiec wcisnął nogę w walce o piłkę w polu karnym przed Tielemansa i został przez Belga ewidentnie zahaczony. Sytuację analizował jeszcze VAR, ale Mike Dean nie wskazał w tej sytuacji wskazać na wapno. Parę minut potem Leicester w końcu oddało swój pierwszy strzał na bramkę strzeżoną przez Mendy’ego oddało dopiero 24 minucie. Jednak Vardy nawet nie zmusił Mendy’ego nawet do interwencji.

Ale za chwilę Lisy znów musiały się bronić. Mount wykazał się świetnym dryblingiem, wjeżdżając w jedenastkę rywali, bez problemu przepchnął sobie Caglara Söyüncü, ale znów przeniósł piłkę nad poprzeczką. Ekipa Brendana Rodgersa była bezbronna. Praktycznie każdy atak, jaki próbowała zawiązać, palił się na panewce. Chelsea nie miała jakichkolwiek problemów z obiorem piłki, a i sama szybko przenosiła grę na połowę rywali. Po upływie dwóch kwadransów niemiecki snajper The Blues precyzyjnym uderzeniem skierował piłkę do sieci, ale był na spalonym. W 34 minucie ponownie piłkę zatrzepotała w bramce Leicester, ale tym razem strzelił gola ręką.

W 42 minucie Mount z prawego skraju pola karnego zagrał piłkę w stronę wychodzącego Pulisicia, ale Amerykanin strzelił nad bramką. Ostatecznie, choć Chelsea oddała aż 12 strzałów na bramkę niedawnego zdobywcy Pucharu Anglii i absolutnie zdominowała Lisy, to pierwsza połowa zakończyła się bez bramek.

Udokumentowane prowadzenie

Druga połowa zaczęła się z wysokiego C dla Chelsea. Dwie minuty po wznowieniu gry, szarża Mounta przyniosła The Blues rzut różny. Z narożnika piłkę wysokim łukiem wbił w pole karne Ben Chilwell. Ta jeszcze odbiła się od Ndidiego, po czym trafiła do Antonio Rüdigera, który z bliskiej odległości zapakował ją do sieci Schmeichela. Po zdobytej bramce spotkanie obie ekipy nieco trochę zwolniło tempa, zaczynając wzajemnie się faulować w środkowej tercji boiska.

W 60 minucie Rodgers, szukając sposobu na odmianę niekorzystnego rezultatu, wpuścił na boisko Kelechiego Iheanacho. Nie przynosiło to jednak na początku żadnych rezultatów. Leicester jedyne zagrożenie tworzyło poprzez dośrodkowania ze stałych fragmentów gry. A sytuacja za chwilę stała się dla niedawnego zdobywcy Pucharu Anglii jeszcze gorsza. W 63 minucie po jednym z kornerów Werner wyszedł z znakomitą kontrą, ale oddał tylko lekki strzał prosto w bramkarza rywali. Niemiec jednak dopiął swego chwilę później. Dostał prostopadłe podanie na skraju pola karnego od Mounta, po czym został zahaczony przez Wesleya Fofanę. Mike Dean po analizie VAR tym razem przyznał jedenastkę Chelsea. Do piłki podszedł Jorginho, który efektownie, z naskokiem posłał piłkę do sieci Leicester.

Kontakt Leicester i szarpanina w końcówce

Lisy, przyparte do ściany, w końcu zaczęły wyżej zakładać pressing na The Blues, co zaowocowało strzałem Ayoze Pereza na bramkę Mendy’ego. Niedługo później podopieczni byłego opiekuna Celtiku złapali kontakt. Dłuższe rozgrywanie piłki na połowie Chelsea skończyło się celnym strzałem Iheanacho. Uderzenie co prawda zostało bez najmniejszych problemów wybronione, ale Chelsea zaraz po tym fatalnie wznowiła grę, dając Ndidiemu szansę na skuteczny odbiór tuż przed linią pola karnego. Futbolówka zaraz trafiła pod nogi Kelechiego, a ten skierował ją do sieci tuż przy prawym słupku.

Zdobyty gol popchnął Leicester do przodu, jednocześnie dając się raz po raz kontrować Chelsea. Właściwie do każdej długiej piłki od razu dobiegał niezmordowany Werner, szukając okazji, aby w końcu trafić do bramki. Tuchel pod koniec spotkania, by bronić piekielnie istotnego prowadzenia, wprowadził Kurta Zoume i Mateo Kovacicia. W 90 minucie drużyna Rodgersa miała swoją piłkę meczową. Z prawej strony mocne, płaskie dośrodkowanie po ziemi na 10 metr od bramki posłał Ricardo Pereira, ale jedynie nad poprzeczką uderzył zupełnie niekryty Perez.

W doliczonym czasie po nakładce Pereiry na Chilwellu, w szarpaninę wdali się wspomniany Brazylijczyk i Antonio Rüdiger. Do obu zawodników podbiegli koledzy z drużyn, a na murawie doszło do sporych rozmiarów szarpaniny. Kiedy sytuacja została opanowana, w ostatniej minucie w jedenastkę The Blues poszła jeszcze wysoka piłka od Castagne’a. Pozbawiony jednak jakichkolwiek szans na dojście do piłki został Iheanacho. Tym samym, na Stamford Bridge górą byli gospodarze i to oni zasłużenie zainkasowali jakże istotne 3 punkty.

Zwycięstwo dla ekipy Thomasa Tuchela oznacza również, że przesuwają się oni nad Leicester w ligowej tabeli. W przypadku jutrzejszej wiktorii Liverpoolu, drużyna z King Power Stadium spadnie poza Top4, gdyż ma gorszy bilans bramkowy. Zaciekła walka o miejsce w Lidze Mistrzów będzie więc trwała do ostatniej kolejki. Zwiastuje to nam oczywiście ogromne emocje w to ostatnie niedzielne popołudnie.

Chelsea 2:1 Leicester City

47′ Antonio Rüdiger

66′ Jorginho (rzut karny)

76 ’ Kelechi Iheanacho (asysta Wilfred Ndidi)

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie