Nastoletni Jude Bellingham ledwie dwa lata temu wszedł do seniorskiej piłki w barwach Birmingham City. Rok temu został najdroższym 17-latkiem w historii futbolu po rekordowym transferze do Borussii Dortmund, którego kwota oscylowała w granicach 25 milionów funtów. Już teraz jest etatowym reprezentantem Anglii i kluczowym ogniwem zespołu z Signal Idula Park. W zeszłym tygodniu ponownie znalazł się na ustach wszystkich ekspertów po znakomitym występie przeciwko Manchesterowi City w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Swój pobyt w Anglii i Niemczech łączy nietypowy numer „22” znajdujący się na koszulce zawodnika. Jego tajemnicę postanowił ostatnio ujawnić szef akademii Birmingham – Mike Dodds, który jeszcze nie tak dawno prowadził zawodnika.

Jude oczywiście nie jest pierwszym piłkarzem z niestandardową liczbą na plecach. David Beckham w czasie swojego pobytu w drużynie Królewskich i Los Angeles Galaxy nosił koszulkę z „23” na tyle. Symbolizowało to jego podziw dla najlepszego koszykarza w historii – Michaela Jordana, który właśnie taki numer przywdziewał w trakcie swojej kariery w Chicago Bulls. Thomas Oar zawsze chciał grać z „11”, ale z powodu jego niedostępności zdecydował się na 121. Tyle właśnie wynosi 11 podniesione do kwadratu.

Bixente Lizarazu, legendarny lewy obrońca m.in. Bayernu Monachium i mistrz świata z 1998 roku, nosił numer „69”. Miało to symbolizować rok, w którym przyszedł na świat i jego wzrost, gdyż mierzył właśnie 1,69 m. Z kolei Andrea Pirlo zakochany był w „21”. Tego dnia urodziny miał jego tata, a sam piłkarz wziął wtedy ślub ze swoją partnerką. Hicham Zerouali, ze względu na swoje nazwisko, zawsze wybierał „0”. Dlatego warto się tym bardziej szczegółowo przyjrzeć historii młodego gracza.

Talent czystej wody

W zeszłe lato Bellingham był niezwykle rozchwytywany i mógł przebierać w ofertach. W rozgrywkach 19/20, mimo zaledwie 16 lat na karku, wystąpił aż w 41 spotkaniach Championship jako zawodnik klubu z St Andrew’s Stadium. Wychowanek The Blues w tym czasie popisał się 4 golami oraz 3 asystami i zasłużenie otrzymał nagrodę dla młodzieżowca roku na zapleczu angielskiej elity. Choćby Manchester United był niezwykle zdeterminowany, by pozyskać młodego piłkarza w swoje szeregi. Do tego stopnia, że w same rozmowy sztab rekrutacyjny zaangażował Sir Alexa Fergusona. Czerwone Diabły przegrały jednak wyścig o podpis Jude’a z klubem z Zagłębia Ruhry.

Wspomniany wcześniej Mike Dodds odegrał integralną rolę, aby Bellingham rozwijał się w jak najszybszym tempie. Pomógł mu stać się niezwykle dojrzałym jak na swój wiek piłkarzem zarówno pod kątem fizycznym, jak i mentalnym. Było to kluczowe by Jude już w wieku 15 lat mógł zacząć grać na seniorskim poziomie, tak jak wskazywały na to już jego boiskowe umiejętności. Według niego, Bellingham jednak nie wyróżniał się nadto w porównaniu do pozostałych zawodników w jego grupie wiekowej aż do osiągnięcia 13. roku życia. Wtedy zaczęto dostrzegać drzemiący w nim potencjał i przesuwać go do coraz wyższych roczników. Ostatnio w tej sprawie wypowiedział się dla stacji talkSPORT.

Pamiętam dokładnie jego pierwszą sesję jako siedmiolatka. Wszystko było w porządku, nawet nieźle, ale w sumie nie wyróżniał się za bardzo. Dopiero gdy miał 13 lat pomyślałem sobie: „Tak, on może być bardzo, bardzo dobry”. Oczywiście, potem musieliśmy być niezwykle skrupulatni w ustalaniu, w których spotkaniach ma zagrać, z kim powinien trenować i jaka grupa wiekowa byłaby dla niego odpowiednia. Było tak wiele spotkań i tak wielu ludzi zaangażowanych w jego rozwój. To nie działo się przez przypadek.

Brak ograniczeń i prosta matematyka

Przeskakując kolejne szczeble nieopierzony wówczas pomocnik powoli uczył się piłkarskiego rzemiosła grając w kolejnych drużynach młodzieżowych klubu z Birmingham. Będąc obdarzonym znakomitymi warunkami fizycznymi, a także wyborną techniką użytkową, przez swoich poprzednich trenerów był określany mianem nowoczesnego pomocnika. Takiego, który nie boi się pełnić roli tego skupionego na destrukcji ataków przeciwnika, ale również nie ma obaw przed grą jako ten bardziej wysunięty i główny kreator akcji ofensywnych swojego zespołu.

Dodds wspomina, że gdy Bellingham miał jeszcze 13 lub 14 lat, tak jak większość chłopaków w jego wieku, chciał biegać po boisku ze słynnym numerem „10”, niczym jego piłkarskie wzory. Jednak sztab trenerski przedstawił mu inną, zdecydowanie nieszablonową koncepcję.

Pamiętam, że usiedliśmy z nim i powiedzieliśmy: „Uważamy, że robisz sobie niedźwiedzią przysługę. Naszym zdaniem jesteś w stanie zrobić wszystko jako pomocnik. Wpadliśmy więc na pewien pomysł – „Myślimy, że możesz być numerem 22”.

Pomocnik nie za bardzo wiedział o co może dokładnie chodzić jego trenerem, ale myśl gry z nietypową liczbą na plecach zaintrygowała go od samego początku.

Jego oczy się rozjaśniły i wiedzieliśmy, że od tego czasu wciągnęliśmy go w nasz pomysł! Powiedzieliśmy mu, że może być ryglem defensywy, taką boiskową czwórką. Uważaliśmy, że potrafi odnaleźć się jako gracz typu box-to-box, czyli ósemką, ale również pomyśleliśmy, że nadaje się do roli strzelca i kreatora gry, a więc typowej dziesiątki.

Idąc typ tropem i posługując się niezbyt skomplikowaną matematyką, możemy wywnioskować, skąd się wziął ulubiony numer dwukrotnego reprezentanta Synów Albionu. Jeśli dodamy do siebie wszystkie wymienione przez szefa akademii zespołu z Birmingham pozycje, otrzymamy następujące równanie: 4 + 8 + 10 = 22.

Od 13 roku życia trzyma się tego przez cały czas. Doskonale widać to w jego boiskowej prezencji. Kiedy zadebiutował w Birmingham City, powiedział: „Chcę grać z numerem 22 ”. To samo uczynił po transferze do Dortmundu.

Zastrzeżony numer

Rzadko zdarza się by klub piłkarski zastrzegł jakiś numer. Jeśli już to robi, to zazwyczaj na koniec kariery danego piłkarza. Tymczasem, kiedy ustalono już warunki odejścia Jude’a do Borussii Dortmund, Birmingham City postanowił wycofać z użytku numer „22”. Decyzja ta wywołała sporo kontrowersji w Anglii wśród ekspertów i kibiców drużyny. Opinia publiczna podkreślała, że pomocnik, choć bardzo młody i już stanowiący istotny element ekipy z St Andrew’s Stadium, to rozegrał jedynie 44 spotkań. Władze klubu taką decyzję argumentowały jednak „chęcią zapamiętania nastolatka i zainspirowania innych młodych zawodników”.

W tak niezwykle krótkim czasie Jude stał się kultową postacią The Blues. Pokazał co można osiągnąć dzięki talentowi, ciężkiej pracy i poświęceniu. Jego troskliwa, pokorna postawa poza boiskiem i ogromne zaangażowanie sprawiły, że stał się wzorem do naśladowania. Koszulka 22 stała się jego synonimem. Tak samo jak jego awans do pierwszej drużyny w wieku zaledwie 16 lat i 38 dni.

Tego samego zadania jest Mike Dodds, który upatruje, że piłkarze z akademii po prostu będą chcieli być tacy jak Bellingham.

Mam więc nadzieję, że dzieciaki spojrzą na to i powiedzą: „Będę następną 22-tką”. Uważam, że on wyznaczy pewien trend, jeśli chodzi o bycie kompletnym graczem. On naprawdę potrafi wiele i młodzi mogą chcieć stać się tego typu zawodnikami.

Znakomite występy w Niemczech faktycznie mogą sprawić, że zainspiruje dzieciaki zaczynające swoją przygodę z futbolem do wyboru numeru „22”. Sam Jude być może zasłuży by dzierżyć go również na zbliżających się Mistrzostwach Europy. A kto wie, biorąc pod uwagę jego wszechstronność, może któryś trener dostrzeże jeszcze jakąś nową pozycję na dla niego. Tym samym inspirując Anglika do przeliczenia równania jeszcze raz, bo podwójna dwójka okaże się wówczas nie wystarczająca.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie