Kilka sezonów temu obecność Bristol City wśród czołowych klubów Championship traktowaliśmy jako ciekawostkę i romantyczną historię. Czasy bardzo szybko się zmieniają. Dziś włodarzy The Robins nie interesuje spokojny byt na zapleczu ekstraklasy. Ambicje przy Ashton Gate zaczęły sięgać co najmniej play-offów o awans do Premier League.

W ciągu ostatniego roku coraz twardszym warunkom stawianym przez właścicieli Bristol City, nie udało się sprostać dwóm menedżerom. Obaj byli mocno związani z klubem. Mowa tu o Lee Johnsonie oraz Deanie Holdenie. Johnson to legenda klubu jako piłkarz i facet, któremu Bristol zawdzięcza znaczący wzrost reputacji. Miało to miejsce już gdy pełnił tam rolę menedżera. Podczas czteroletniej przygody z The Robins udało mu się najpierw utrzymać ich w Championship, a potem dwukrotnie finiszować w górnej połowie tabeli.

W lipcu ubiegłego roku Johnsona zastąpił jego asystent, Dean Holden. 41-latek zaliczył bardzo dobre wejście do pracy na nowym stanowisku. Steve Lansdown, współwłaściciel Bristol, uwierzył w to, że dał szansę komuś, kto realnie zawalczy z jego drużyną o awans do Premier League. Nic takiego jednak nie&n