Wilfried Zaha dołącza do grona piłkarzy, krytykujących formę wspierania akcji Black Lives Matter w Premier League. Iworyjczyk uważa, że ten gest nie wnosi nic do walki z rasizmem i powinno się z niego zrezygnować.

Gest Colina Kaepernicka zagościł na angielskich boiskach, gdy wznowiono rozgrywki po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa. Wtedy to władze ligi zadecydowały m.in. o wsparciu akcji Black Lives Matter. Zawodnicy wystąpili nawet z nazwą akcji na plecach zamiast nazwisk. Przyklęknięcie przed pierwszym gwizdkiem sędziego utrzymało się do dziś i ma miejsce przed każdym spotkaniem Premier League.

Zaha twierdzi jednak, że klękanie, zwłaszcza po tak długim czasie, straciło swój wydźwięk. Podczas swojej wizyty w podcaście On The Judy wyrażał swoją opinię na temat zachowań, mających piętnować rasizm, które proponują władze ligi. Zdaniem gwiazdy Crystal Palace przybrały one bezsensowną formę i stawiają czarnoskórą mniejszość w niekorzystnym położeniu:

Dlaczego musiałem nosić napis „Black Lives Matter”, żeby pokazać, że to coś ważnego? – Mówił Zaha. – To upokarzające.

Podczas niedawnego szczytu FT Business of Football rozwinął swoją myśl. Zaznaczył, że walka z rasizmem nie polega na stałym powtarzaniu tego typu gestów. Preferuje raczej inne formy wsparcia tej słusznej idei.

Gdy dorastałem, moi rodzice przekazali mi, że powinienem być dumny ze swojego koloru skóry. Powinniśmy stać z wysoko uniesioną głową. Ludzie zapominają już, że klękanie to coś, co musimy robić. Stało się ono po prostu bezwartościowym gestem. Według mnie to nie wystarcza.

Ivan Toney zgadza się z Zahą

Niedawno klękania przed meczami zaprzestali zawodnicy drugoligowego Brentford. Podobnie jak Zaha uznali, że obecne formy wsparcia akcji pod hasłem Black Lives Matter straciły na znaczeniu i nie przynoszą oczekiwanych efektów. Napastnik Pszczół, Ivan Toney, niedawno tłumaczył tę decyzję dziennikarzom Sky Sports:

Wszyscy wyrazili swoje zdanie i zgadzamy się, że przyklękamy przed meczami od dawna, a wciąż nic się nie zmieniło. W moich oczach jesteśmy wykorzystywani jak marionetki. Przyklękniemy, a ludzie u władzy mogą dzięki temu odetchnąć. To trochę głupie i bezsensowne. Nic to nie daje.

Biorąc pod uwagę pojawiające się coraz częściej krytyczne głosy ze strony zawodników oraz niedawne incydenty, które uderzyły m.in. w Axela Tuanzebe czy Anthony’ego Martiala, można spodziewać się zmiany strategii ze strony Premier League. A przynajmniej taki ruch wydawałby się słuszny.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie