W szalenie intensywny sposób rozpoczęło się spotkanie Realu Sociedad z Manchesterem United. Po kilku zmarnowanych okazjach doczekaliśmy się pierwszej bramki. Po katastrofalnym nieporozumieniu w obronie rywali do siatki trafił Bruno Fernandes.

Już w 2. minucie bramce Czerwonych Diabłów zagroził uderzeniem z krawędzi pola karnego Adnan Januzaj. Niedługo potem Alexander Isak zmarnował setkę. Dwa razy w fenomenalnych okazjach prosto w bramkarza uderzył Marcus Rashford. Podobnie, choć z trochę trudniejszej sytuacji, pomylił się Scott McTominay. W pierwszych 20 minutach przynajmniej 5 razy byliśmy blisko bramki. Przełamanie nadeszło jednak dopiero dzięki wielkiej wpadce oficjalnych „gospodarzy” (należy pamiętać, że mecz rozgrywany jest w Turynie).

United szukało okazji, zagrywając długie piłki za linię obrony przeciwników. Je