Sheffield United i West Bromwich Albion biją się dziś o utrzymanie w Premier League. Prawdziwą walkę oba zespoły stoczyły jednak 19 lat temu. Wtedy, jeszcze w ówczesnej First Division, czyli na drugim poziomie rozgrywkowym w kraju, Bramall Lane było świadkiem prawdziwej wojny. Lała się krew, trzeszczały kości, a samo spotkanie zakończyło się technicznym nokautem.

W marcowym spotkaniu obie ekipy miały kompletnie inne cele. West Brom grał o bezpośredni awans do Premier League, który zresztą wywalczył razem z Manchesterem City, a Sheffield mogło marzyć jedynie o zakwalifikowaniu się do Play-Offów. Potrzebowali jednak absolutnej koncentracji i punktowania w kluczowych momentach tego sezonu. Starcie z The Baggies było doskonałą szansą, aby podnieść się po stracie punktów z Coventry i Barnsley. Niestety, nic nie ułożyło się po myśli Neila Warnocka. Anglik stracił aż czterech zawodników, a sędzia musiał zakończyć ten mecz przed upływem 90 minut.

Tekst o prawdopodobnie najbardziej brutalnym meczu w historii angielskiej piłki nie powstał przypadkiem. Znana marka sportowa OCTAGON otworzyła pierwszy oficjalny oddział w UK. W swojej ofercie posiada odzież sportową, uliczną oraz sprzęt do sportów walki. Nowy sklep online obsługuje zamówienie na terenie całej Anglii.

Dla naszych czytelników z Wysp przygotowaliśmy specjalny kod rabatowy: ESPRESSO. Gwarantuje on zniżkę w wysokości 20% na całe zamówienie!

Czy na ławce jest bramkarz?

Wspominałem o tym, że mecz nie zaczął się po myśli Warnocka? Otóż już w 9. minucie spotkania z placu gry wyleciał golkiper gospodarzy, Simon Tracey. Tym razem, na szczęście, wśród rezerwowych znalazł się drugi bramkarz. Być może to właśnie Wilko de Vogt był tym, który przekonał Neila Warnocka, że miejsce wśród zmienników jest zbyt cenne, żeby marnować je dla zastępczego bramkarza. Później wielokrotnie wystawiał ławkę bez piłkarza z tej pozycji, a jego rolę golkipera pełnił Phil Jagielka.

Fachowiec między słupkami nie uratował sytuacji. Chwilę później Rob Dobie wyprowadził gości na prowadzenie. W drugiej części WBA prowadził 2:0. Angielski menedżer postanowił postawić wszystko na jedną kartę. Wprowadził do gry Georgesa Santosa oraz Patricka Suffo, zostawiając jedynie trzech defensorów. Sympatyczny szkoleniowiec nie przewidział jednak, że Santos wszedł na boisko z jednym, określonym celem – upolować Andy’ego Johnsona. Jeszcze kiedy ten grał w Nottingham, zaatakował Santosa łokciem, łamiąc mu kość policzkową.

Kilkadziesiąt sekund po wejściu na boisko Santos namierzył piłkę, zmierzającą w kierunku Johnsona i wyrównał stare porachunki wślizgiem rodem z toru saneczkowego. Trzech zawodników i członek sztabu medycznego musiało trzymać Johnsona, który zdenerwowany chciał ruszyć w kierunku rywala. Ciężko się Walijczykowi dziwić. To jeden z najbardziej brutalnych fauli, jakie miałem okazję zobaczyć. Francuz miał na celu tylko wyrządzanie krzywdy przeciwnikowi.

Na domiar złego, drugi ze zmienników Warnocka, Patrick Suffo, postanowił zaatakować głową Dereka McInessa. Zrobił to tak dyskretnie, że stanął centralnie przed arbitrem. Polała się krew z łuku brwiowego Szkota, a Suffo wyleciał z boiska, zostawiając na placu boju zaledwie ośmiu kolegów.

Masz zbyt mało zawodników, Panie Warnock

Zmiennicy The Blades spędzili na boisku nieco ponad minutę. Było już jasne, że Sheffield nie ma szans, a West Brom zdobywał kolejne gole. Na 8 minut przed końcem, tablica wyników wskazywała rezultat 0:3. Często mówimy, że piłkarze najchętniej zeszliby do szatni jeszcze przed końcem meczu. Tym razem nie musieli czekać do 90. minuty. Najpierw na boisko padł Robert Ullathorne, a chwilę później uraz złapał Michael Brown. Pan Eddie Wolstenholme nie miał innego wyjścia – zakończył spotkanie przed czasem, bowiem gospodarze nie mieli wystarczającej liczby graczy.

Warnock nie miał już zmian, a w szóstkę nie można kontynuować spotkania. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że Wolstenholme był wyjątkowo wyrozumiały dla graczy z Bramall Lane. Brown powinien wylecieć jeszcze przed odniesieniem kontuzji, a jego los miał podzielić też Keith Curle. Można przypuszczać, że arbiter nie chciał dopuścić do kompletnego wykartkowania się jednej z drużyn. Nie oszukał jednak przeznaczenia.

Bitwa o Bramall Lane do dzisiaj pozostaje jedynym w historii angielskiej piłki meczem, który został przerwany z tego powodu. Sędzia wspominał w pomeczowym wywiadzie, że po dwóch czerwonych kartkach w 65. minucie przypuszczał, że ciężko będzie dokończyć rozgrywkę. Szczerze współczuję mu konieczności zapanowania nad tym widowiskiem. Piłkarze oraz menedżer West Bromu byli oburzeni zachowaniem rywali. Darren Moore obwiniał Neila Warnocka o wprowadzenia Santosa. Jego zdaniem przebieg zdarzeń był możliwy do przewidzenia.

Warnock podsumował wszystko w swoim stylu. Stwierdził, że trener rywali, Gary Megson, pewnie nie napije się z nim drinka po spotkaniu. Istnieje spora szansa, że się nie pomylił. Zapytacie co stało się z Santosem i Suffo? Ani jeden nie zagrał już w barwach The Blades. Po sezonie Santos został oddany do Grimsby Town, a Suffo jeszcze w trakcie kampanii 01/02 trafił na wypożyczenie do drugiej ligi hiszpańskiej.





Kanał Angielskie Espresso na Youtubie