Piłkarze w Anglii zaczęli klękać przed początkiem meczów od razu po wznowieniu rozgrywek w czerwcu ubiegłego roku. Ruch ten miał nagłośnić problem dyskryminacji rasowej po śmierci George’a Floyda w Stanach Zjednoczonych. Obrazek zawodników wykonujących ten gest towarzyszy nam do dzisiaj, ale od jakiegoś czasu pojawiają się pierwsze odstępstwa. Brentford idzie o krok dalej.

Poszczególni piłkarze od dłuższego czasu wyłamują się ze wspólnego klękania. Były zespoły, które rezygnowały z klękania w poszczególnych spotkaniach. Tymczasem Brentford oficjalnie ogłosiło, że nie będą brali już udziału w tym przedsięwzięciu. W oświadczeniu, opublikowanym w mediach społecznościowych The Bees, czytamy, że zespół przestał wierzyć w efekty tego typu działań.

„Jako grupa piłkarzy zdecydowaliśmy, że nie będziemy dłużej klękać przed pierwszym gwizdkiem”. Nasza decyzja wejdzie w życie już od meczu z Barnsley. Długo dyskutowaliśmy w swoim gronie na ten temat i doszliśmy do wniosku, że akcja nie przynosi już żadnych efektów. Z podobnego założenia wychodzi zresztą wielu graczy w innych klubach” – czytamy w komunikacie.

„Zdajemy sobie sprawę, że wciąż musimy kontynuować działania, mające na celu walkę z jakimikolwiek przejawami dyskryminacji. Rasizm jest sprzeczny z naszymi wartościami i jako piłkarze gwarantujemy nasze pełne poświęcenie dla równości na boisku, jak i poza nim”.

„Jednocześnie uszanujemy i będziemy wspierać wszystkich naszych kolegów w innych klubach, którzy nadal zamierzają klękać przed spotkaniami.”

Brentford nie jest jedyne. Przekaz gdzieś się zatracił

O ile ciężko mi kwestionować słuszność i skuteczność klękania w minionym roku, tak z każdym kolejnym miesiącem stawało się to już bardziej przykrym obowiązkiem. Słowa krytyki pojawiały się nie tylko ze strony kibiców, ale też samych zawodników. Wilfried Zaha przyznał ostatnio, że powtarzanie tego samego co tydzień stało się upokarzające. Piłkarz Palace stwierdził, że ma już dosyć realizowania założeń PRowych, które jednocześnie nie prowadzą do jakichkolwiek zmian.

Problem rasizmu na boiskach piłkarskich w Anglii jest bardzo poważny. Niejednokrotnie na łamach naszego portalu opisywaliśmy przykre historie zawodników, którzy musieli się z nim zmierzyć. Tylko w minionych tygodniach ofiarami rasizmu padli zawodnicy Manchesteru United: Marcus Rashford czy Axel Tuanzebe. Komentarze Zahy czy wcześniej Lesa Ferdinanda są jednak bardzo trafne – gest przestał odciskać jakiekolwiek piętno.

Jednocześnie trzeba podkreślić, że jeszcze w grudniu PFA przeprowadziło ankietę wśród profesjonalnych piłkarzy i ich ogólne zdanie było takie, żeby kontynuować tę akcję.

Początkowo odnosiłem wrażenie, że ruch ten niósł za sobą naprawdę silne przesłanie. Patrząc po ówczesnych reakcjach społeczności rzeczywiście tak było. Premier League, FA i wszelkie inne zainteresowane podmioty przegapiły jednak moment, w którym należało go wyciszyć i skupić się na innych działaniach, prowadzących do założonego celu.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie