Wayne Rooney zakończył swoją przygodę z profesjonalną piłką, podczas której reprezentował barwy Evertonu, Manchesteru United, D.C. United i Derby County. Anglik ogłosił zakończenie kariery, którą od niedawna łączył z trenowaniem Baranów. Teraz 35-latek w pełni może skupić się na obowiązkach menedżera.

Każda historia ma swój początek. My postanowiliśmy przypomnieć sobie, jak Rooney zaczął swój najdłuższy i najlepszy etap kariery, czyli pobyt w United. Był to sezon 2004/05, a na debiut napastnikowi trafił się domowy mecz z Fenerbahce w ramach Ligi Mistrzów. Pełen stadion, europejskie puchary i on, 19-latek strzelający 3 gole na Old Trafford. Ta przygoda nawet start miała piękny. Pamiętacie jeszcze, u kogo boku grał wtedy kupiony z Evertonu zawodnik? W tym gronie są i niekwestionowane legendy, i transferowe niewypały, i goście, o których większość pewnie już nie pamięta.

Skrót spotkania możecie obejrzeć TUTAJ.

BRAMKARZ

ROY CARROLL

Bramkarz z Irlandii Północnej raczej nie jest zbyt dobrze wspominany na Old Trafford. Najbardziej zapamiętany zostanie zapewne z wpadki ze spotkania z Tottenhamem z sezonu 2004/05, gdy wpuścił strzał Pedro Mendesa z połowy boiska. Ostatecznie mu się upiekło, bo sędzia nie dostrzegł, że futbolówka przekroczyła linię bramkową. Kilka miesięcy potem wypadł ze składu, a na koniec rozgrywek nie przedłużono z nim kontraktu.





Potem golkiper zaczął zmieniać kluby jak rękawiczki. Spędził dwa lata w West Hamie, podczas których musiał zaliczyć przerwę z powodu uzależnienia od alkoholu i hazardu. Następnie zakotwiczył w szkockich Rangersach, a później wziął udział w najgorszym sezonie w historii Premier League, który należy oczywiście do Derby County. Następnie było Odense, okres pracy w roli grającego trenera w Barnet, OFI Kreta, Olympiakos, Notts County i Linfield w jego ojczyźnie. Buty na kołku zawiesił w wieku 42 lat, z powodu poważnej kontuzji kolana. I co ciekawe, w klubie z Pireusu wspominają go naprawdę ciepło! Nam jednak kojarzy się głównie z licznymi błędami. Jego kariery na pewno nie można nazwać nudną.

OBROŃCY

GARY NEVILLE

W przypadku takiej postaci nie ma co tłumaczyć. Starszy z braci Neville, podobnie jak Rooney, jest prawdziwą legendą United. Prawy obrońca zagrał dla klubu z Old Trafford aż 602 razy, co daje mu piąte miejsce w klasyfikacji wszechczasów. Do tego sięgnął z nim po 20 trofeów i przez ponad pięć lat zakładał jego opaskę kapitańską.

Gdy podczas meczu z West Bromem w styczniu 2011 roku poczuł, że organizm nie pozwala mu na rywalizację na kontynuowanie gry najwyższym poziomie, następnego dnia ogłosił koniec przygody z piłką. Od tamtej pory można często oglądać go w roli eksperta telewizji Sky, gdzie tworzy fenomenalny duet z Jamiem Carragherem. Miał też niezbyt udany epizod w roli menedżera Valencii. Wayne Rooney na pewno chciałby, by poszło mu zdecydowanie lepiej niż starszemu koledze.

RIO FERDINAND

Podobnie jak Neville, Rio Ferdinanda też można nadal oglądać w telewizji. 42-latek występuje jednak w roli eksperta w BT Sport. Przenosząc się do Manchesteru United, już drugi raz w historii stał się najdroższym defensorem świata. Później w barwach Czerwonych Diabłów niejednokrotnie udowadniał, że choć zapłacone za niego pieniądze były na tamte czasy ogromne, nikt nie przepłacił. Anglik jest jednym z najbardziej utytułowanych zawodników w swoim kraju, samą Premier League wygrywał bowiem aż 6 razy.

Po wspaniałej przygodzie na Old Trafford postanowił dalej grać i znalazł miejsce u beniaminka. Pobyt w QPR trwał jednak tylko sezon, a Ferdinand długo przed jego końcem zapowiedział już, że zbliża się emerytura. Po powrocie do Championship jego umowa wygasła, a obrońca trzy dni później oficjalnie już pożegnał się z profesjonalną piłką.

MIKÄEL SILVESTRE

Francuz wdzierał się do podstawowego składu właściwie tylko okresami. Głównie występował jako wartościowy zmiennik i ogniwo rotacji na pozycji środkowego lub lewego obrońcy. Dla Czerwonych Diabłów grał przez dziewięć lat. Potem miał trafić do Bordeaux lub Manchesteru City, ale w ostatniej chwili pojawiła się oferta od Arsene’a Wengera.

Został pierwszym zawodnikiem, który zamienił United na Arsenal od 34 lat. Po dwóch sezonach na Emirates przeniósł się do Niemiec, podpisując umowę z Werderem Brema. Na piłkarską emeryturę wyjechał do USA, gdzie związał się z Portland Timbers. Potem grał jeszcze krótko w hinduskim Chennaiyin FC. Po zakończeniu kariery próbował sił w roli dyrektora sportowego swojej pierwszej drużyny, Stade Rennais.

GABRIEL HEINZE

Dzięki świetnej postawie na pozycji lewego obrońcy kibice wybrali go najlepszym piłkarzem sezonu. Na starcie kolejnych rozgrywek doznał jednak kontuzji (w międzyczasie zaliczył też zarzuty o oszustwo podatkowe), do klubu zawitał Patrice Evra i Argentyńczyk stracił miejsce w podstawowej jedenastce. Po zakończeniu kampanii 2006/07, gdy zrozumiał, że już go nie odzyska, zażądał transferu.

Chciał przejść do Liverpoolu, co do tej pory pamięta mu wielu kibiców, ale Sir Alex Ferguson nie wyraził na to zgody. Na dwa lata wylądował w Realu Madryt. Następnie pomógł Olympique’owi Marsylia w zdobyciu ich ostatniego mistrzostwa kraju. Potem spędził jedną kampanię w AS Romie i wrócił do Newell’s Old Boys, gdzie zaczynał swoją karierę. Obecnie pracuje jako trener grającego w MLS zespołu Atlanta United. Wcześniej prowadził w Argentynie również Godoy Cruz, Argentinos Juniors, których wprowadził do pierwszej ligi oraz Velez Sarsfield.

POMOCNICY

DAVID BELLION

Gdy Rooney debiutował w United, Francuz zagrał pełne 90 minut. I trzeba przyznać, że był to bardzo rzadki widok. Podczas pobytu na Old Trafford więcej czasu spędził poza kadrą lub na wypożyczeniach – w West Hamie i Nicei. Z Fenerbahce strzelił też jedną z ośmiu bramek zdobytych w trykocie Czerwonych Diabłów.

Po „frustrującym” pobycie na Wyspach, Bellion wrócił do Francji. W 2006 roku OGC Nice podpisało z nim kontrakt, lecz męczyły go kontuzje. Mimo to już po roku na ściągnięcie go zdecydowało się Bordeaux, które poprzedni sezon skończyło wyżej w tabeli. Tam można powiedzieć, że odżył, bo pierwszy raz w karierze przekroczył 10 strzelonych bramek w jednej kampanii. W ekipie Les Girondins spędził aż 7 lat (zaliczając po drodze kolejne wypożyczenie do Nice), aż przeniósł się do trzecioligowego Red Star. Pomógł klubowi w awansie do Ligue 2, a po zakończeniu kariery w 2016 roku, został tam dyrektorem kreatywnym.

KLÉBERSON

Oczekiwania były ogromne. Luiz Felipe Scolari określił go jako jednego z ważniejszych piłkarzy w sukcesie Brazylii na Mistrzostwach Świata w 2002 roku. Do tego biły się o niego marki z całej Europy. Ostatecznie wybrał Manchester United, lecz okazał się jednym z większych flopów transferowych Czerwonych Diabłów w XXI wieku. W tym samym dniu zaprezentowano Cristiano Ronaldo i wielu kibiców to w Portugalczyku widziała tego, który może „nie odpalić”.

W 30 występach zdobył dwie bramki i wszyscy wydawali się zadowoleni, kiedy zakończono z nim współpracę. Później Brazylijczyk trafił do Besiktasu, lecz tam natrafił na problemy z wypłatami, więc zerwał kontrakt, za co musiał jeszcze zapłacić odszkodowanie. Przygodę we Flamengo rozpoczął od zawieszenia, które odbywał za „potyczki” z poprzednim pracodawcą. Później trafił na wypożyczenie do klubu, w którym zaczynał profesjonalną karierę, Atletico Paranaense, lecz po spadku z ligi przeniósł się do Bahii. Po jednej kampanii przeniósł się do USA – tam grał dla Philadelphia Union, Indy Eleven i Fort Lauderdale Strikers. W 2017 roku wrócił do Filadelfii, aby zająć się trenowaniem młodzieży.

ERIC DJEMBA-DJEMBA

Sir Alex Ferguson miał fenomenalne oko do talentów. Zdarzały mu się jednak również wpadki. Wayne Rooney został gwiazdą Manchesteru United, a Eric Djemba-Djemba widnieje na liście „co on tam robił?” W barwach Czerwonych Diabłów nie pokazał nic specjalnego i kilka miesięcy po spotkaniu z Fenerbahce sprzedano go do Aston Villi. Potem zaczął wędrówkę po świecie.

Po wypożyczeniu do Burnley zwiedził Katar, Danię, Izrael, Serbię, Szkocję, Indie, Indonezję, a także niższe ligi we Francji i Szwajcarii, gdzie do dziś jest związany z 5-ligowym FC Vallobre. Swoimi egzotycznymi wojażami przebił nawet Roya Carrolla. Co ciekawe, spotkał się z nim nawet w Odense.

RYAN GIGGS

Legenda. To właśnie on i Rooney podzielili się dwoma kluczowymi rekordami United. Walijczyk, z 963 meczami na koncie, do dzisiaj jest piłkarzem z największą liczbą występów, a Anglik ma najwięcej bramek – 253. Kariera Giggsa mogła wyglądać zupełnie inaczej, bo jako młodzian zaczynał w niebieskiej części miasta. Na Old Trafford przeniósł się jednak już w 1987 roku i jego historię w Manchesterze, trwającą do 2014, doskonale wszyscy znamy. Później przez dwa lata był częścią sztabu Davida Moyesa i Louisa van Gaala, a w okresie bez menedżera między tymi dwoma, sam pełnił funkcję tymczasowego trenera. I w jednym z tych czterech meczów Walijczyk wpuścił na boisko samego siebie.

Kiedy Chris Coleman postanowił spróbować swoich sił w Sunderlandzie, Giggs zajął jego miejsce na stanowisku selekcjonera swojego kraju. Wprowadził Walię na Euro 2020 (teraz już 2021), ale po aresztowaniu zarząd odsunął go od pracy.

NAPASTNICY

WAYNE ROONEY

Czy można się przywitać z kibicami nowego klubu lepiej, niż strzelając hattricka i dokładając asystę w europejskich pucharach? Nie wiemy, ale tak właśnie Wayne Rooney przedstawił się w Manchesterze United. 13 lat, 16 trofeów, 559 występów, 253 gole i 163 asysty później, jako żywa legenda odszedł do Evertonu.

Po jednorocznym, swojego rodzaju pożegnaniem z klubem, który pozwolił mu zaistnieć, postanowił zmienić otoczenie. Przed końcem kariery zaliczył jeszcze epizod w USA, a dokładniej w D.C. United. Jako ostatni klub w piłkarskiej karierze wybrał Derby County, gdzie następnie został grającym menedżerem. Kilka dni temu oficjalnie zakończył jednak karierę, aby całkowicie zająć się „trenerką”. O samym Rooneyu nie piszemy dużo, bo tekst poświęcony tylko jemu znajdziecie TUTAJ.

RUUD VAN NISTELROOY

Do dzisiaj napastnicy sprowadzani do United próbują swoją grą nawiązać do wielkiego piłkarza, jakim był Holender. Nic dziwnego, w końcu jego rekordy nadal czekają na pobicie. Klubową nagrodę sir Matta Busby’ego dla najlepszego zawodnika Manchesteru United zdobył już w pierwszym sezonie na Wyspach. W drugim został wybrany najlepszym piłkarzem ligi, zdobywając mistrzostwo i „Złotego Buta”. Przez 5 sezonów w Anglii nastukał aż 150 goli.

Kolejnym krokiem w karierze był Real Madryt. Miał już trzydziestkę na karku, ale w Hiszpanii również nie zawodził. Ze względu na wiek oraz częściej dopadały go kontuzje, a mimo to dla Królewskich zagrał prawie 100 razy, strzelając przy okazji 64-krotnie. Po udowodnieniu talentu w dwóch bardzo silnych ligach van Nistelrooy postanowił sprawdzić się również w Bundeslidze. Tam nie mógł już liczyć na miejsce w ścisłej czołówce, więc przeszedł do Hamburga, gdzie spędził jeden sezon. Na swój ostatni w profesjonalnej karierze przystanek wybrał Malagę. Obecnie powoli pnie się po szczeblach drabinki menedżerskiej. Na początku objął drużynę U-17 w PSV. Teraz prowadzi starszą grupę (U-19) w połączeniu z asystowaniem selekcjonerowi reprezentacji Holandii.

ZMIANY

DARREN FLETCHER (64′, za Giggsa)

Aż trudno w to uwierzyć, ale sezon 2004/05 był już drugim rokiem w miarę regularnych występów Szkota na Old Trafford. 20-latek wszedł na murawę w 64. minucie gry i zdążył zaliczyć asystę przy trafieniu Ruuda van Nistelrooya na 5:2. Manchester opuścił dopiero w 2015 roku, wcześniej zdołał nawet pokonać poważną chorobę. Karierę kontynuował w West Bromie i Stoke. W piłkę nie gra od zakończenia sezonu 2018/19. Podobnie jak Rooney, zajął się trenerką – do niedawna pracował w sztabie szkoleniowym zespołu U-16 United. W końcu jednak do grona swoich najbliższych współpracowników włączył go Ole Gunnar Solskjær.

PHIL NEVILLE (82′, za Heinze)

Młodszy z braci Neville’ów nie został w klubie tak długo, jak ten starszy. Latem 2005 roku przeniósł się do Evertonu, gdzie zagrał ponad 300 spotkań i został nawet kapitanem zespołu. Siedem lat temu skończył karierę piłkarską i obecnie pracuje w roli trenera. Współpracował z Garym w Valencii, a do niedawna prowadził żeńską reprezentację Anglii, z którą awansował do półfinału ostatniego mundialu. Ustąpił jednak ze stanowiska po tym, jak dostał ofertę od dobrego znajomego – Davida Beckhama. Ma objąć stery jego klubu w MLS, Interu Miami.

LIAM MILLER (83′, za van Nistelrooya)

Irlandczyk trafił do Manchesteru United latem 2004 roku z Celtiku w wieku 23 lat, ale nie przebił się na Old Trafford. Po 12 miesiącach został wypożyczony do Leeds United, a następnie odszedł do Sunderlandu. Później próbował swoich sił w QPR, później Hibernianie, a nawet w Australii. Jego ostatnie dwa przystanki w karierze stanowiło irlandzkie Cork City i amerykańskie Wilmington. Rok po zakończeniu przygody z piłką poinformował, że zmaga się z rakiem trzustki. Niestety, zmarł 9 lutego 2018 roku w wieku 36 lat. Czerwone Diabły oddały mu hołd podczas ligowego starcia z Newcastle, a jeszcze w tym samym roku XI United zmierzyła się z łączoną jedenastką Celtiku i Irlandii w meczu ku jego pamięci.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie