W ostatnich kolejkach mamy małą plagę przekładania spotkań przez ilość zakażeń koronawirusem w klubach Premier League. Można stwierdzić, że piłkarze mają dosyć łatwe zadanie – ograniczyć kontakt z innymi, nie licząc treningów czy niezbędnych wyjść, choćby do sklepu. Zadziwiająco wielu z nich udzielił się noworoczny nastrój na zabawę. Tak było w przypadkach Aleksandara Mitrovicia, Benjamina Mendy’ego czy Giovaniego Lo Celso.

Każdy z nas ma własny stosunek do COVID-19, pandemii czy lockdownu. Jednak będąc piłkarzem, ten stosunek masz ujednolicony. Wiedząc, jak napięty jest terminarz, jak łatwo można złapać i rozsiać wirusa po kolegach z szatni – należy być ostrożnym. Tym samym – ograniczać kontakt z innymi do wymaganego minimum. W ostatnim czasie to minimum jest przez piłkarzy różnie interpretowane. Dla jednych to trening, sklep czy stacja benzynowa, a dla innych świętowanie Nowego Roku.

Serbski Nowy Rok

Ostatnie 2 mecze Fulham zostały przełożone przez ilość pozytywnych przypadków testów na koronawirusa wśród piłkarzy i sztabu. Jednak niektórzy z zawodników beniaminka niekoniecznie martwią się sytuacją klubu. Jak donosi The Sun, jest nim choćby Aleksandar Mitrović. Napastnik zalicza niebywały zjazd w tym sezonie. Z jednego z kluczowych zawodników The Cottagers w Championship stał się małą kulą u nogi w Premier League. W ostatnich kilku meczach Serb stracił skład, a Fulham nagle zaczęło grać o wiele lepiej w ofensywie, powoli wygrzebując się ze strefy spadkowej. Mitrović nie mogąc bawić się na boisku, postanowił to zrobić w sylwestra z rodziną i przyjaciółmi na imprezie noworocznej.

W świętowaniu końca 2020 roku towarzyszył mu między innymi kolega z reprezentacji – Luka Milivojević. W Londynie spotkania inne niż z członkami najbliższej rodziny są zakazane w związku z rosnącą liczbą przypadków koronawirusa, więc Mitrović złamał nie tylko zasady klubowe, ale i państwowe. Zarówno Fulham, jak i Crystal Palace zobowiązały się ukarać swoich balujących Serbów. Nie mniej jednak zawodnik Orłów nawet zagrał w ostatnim meczu z Sheffield United, ponieważ miał negatywny wynik testu. Mimo to Roy Hodgson nie był zadowolony z postawy swojego kapitana. COVID-u ma nie mieć i Mitrović, co nie zmienia faktu, że jego zachowanie to dolewanie oliwy do i tak sporego ognia w szatni Fulham.

Święta z Lo Celso

Nie tylko Serbowie z klubów ze stolicy narzekają ostatnio na samotność. Również Argentyńska mniejszość postanowiła sobie urządzić radosne spotkanie, jednak bliżej świąt niż sylwestra. Manuel Lanzini z West Hamu oraz Erik Lamela i Giovani Lo Celso z Tottenhamu spędzili sobie miło czas ze swoimi rodzinami i przyjaciółmi. Takiej wspaniałej chwili aż wstyd nie uwiecznić jakąś fotką! Tak też zrobił jeden z uczestników imprezy, publikując zdjęcie na swoim Instagramie. Gdy fotografia obiegła media, konto momentalnie stało się prywatne. Co nie zmienia faktu, że kluby Argentyńczyków o sytuacji się dowiedziały.

Po nagrodach z Ligue 1 w tle można zakładać, że to Gio Lo Celso zaprosił kolegów (Talksport)

Na zdjęciu jest jeszcze jeden piłkarz Kogutów – Sergio Reguilon. Ostatnio media obiegła informacja, że Jose Mourinho wiedząc, że Hiszpan spędza sam swoje pierwsze święta w Anglii, postanowił mu podarować pieczonego prosiaka, aby chociaż zjadł coś dobrego w Wigilię. Sądząc po wypowiedzi Portugalczyka po złamaniu zasad izolacji przez Reguilona, The Special One się zawiódł na swoim obrońcy.

To był wspaniały prezent. Prosiak po portugalsku to świetne danie kuchni portugalskiej i hiszpańskiej. Podarowałem mu go, bo usłyszałem, że te święta spędzi sam. No ale jak widzimy, nie był samotny – mówił pół żartem, pół serio Mourinho przed meczem z Leeds.

Reguilon spotkanie z Pawiami przesiedział na ławce, jednak nie w towarzystwie Lameli i Lo Celso. Pierwszy z nich dopiero wraca po kontuzji, a drugi swoją dalej leczy. Duncan Castles informował nawet, że Argentyńczycy mają pozytywny wynik testu na koronawirusa, ale niedługo potem usunął swój tweet. Nie miałoby to sensu, patrząc, że w kadrach West Hamu i Spurs był i Lanzini, i Reguilon, a przy „pozytywnych” kolegach byliby pewnie w izolacji. Tak jak w przypadku Serbów, sami zamieszani przeprosiły za swoje zachowanie.

Latynoska Mendy’ego

Również poza Londynem piłkarze lubią sobie złamać covidowe restrykcje. Manchester City koronawirus zaatakował przed starciem z Evertonem. Tam mamy pięć przypadków wśród piłkarzy. Gabriel Jesus i Kyle Walker koronę złapali już w święta, ale przypadki Edersona, Erica Garcii i Benjamina Mendy’ego były już na przełomie 2020 i 2021. Nie ma konkretów co do Brazylijczyka i Hiszpana, ale wszystko wskazuje na to, że nie łamali zasad izolacji tak jak ich kolega z lewej flanki. Ederson nawet znalazł ciekawy sposób na niespędzanie sylwestra samemu. Na swoim Instagramie wrzucał film, jak jego najbliższa rodzina bawiła się na parterze, a on na schodach na piętrze, zachowując bezpieczną odległość wymaganą w czasie izolacji.

Wróćmy jednak do Mendy’ego. Jak donosił The Sun, 26-latek 31 grudnia spędził w towarzystwie swojej dziewczyny, kuzyna, kuzynki i swojego prywatnego kucharza. Po wycieku informacji Francuz sam się do tego przyznał. Jednak brytyjski tabloid donosił, że z domu Mendy’ego w godzinach porannych wychodziły jeszcze jakieś 3 kobiety. Dodatkowo The Sun informuje, że piłkarz Manchester City kontaktował się z jedną z londyńskich agencji modelingowych, chcąc zaprosić do siebie kilka pań. W tym „zamówieniu” miał poprosić o… „Latynoskę ze sporymi pośladkami”. Jednak brak informacji, czy wymarzona dziewczyna Mendy’ego do niego przyjechała. Sam Francuz twierdzi też, że te 3 kobiety wychodzące z jego posesji nie były w jego domu i nie ma nawet pojęcia, kim one były.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie