Edinson Cavani użył słowa na „n”. Sprawa wydaje się prosta. W rzeczywistości jest to problem dużo bardziej złożony, niż przedstawia go większość mediów. Uwaga, to będzie długi tekst.

Zawód dziennikarza sportowego, politycznego czy ekonomicznego polega na przedstawianiu swoim odbiorcom wszelkich dostępnych aspektów sprawy, którą bada. Nic nie jest obiektywne, ale próba bycia bezstronnym powinna być najważniejsza. Celem tego tekstu nie jest wydawanie wyroków, lecz umożliwienie wyrobienia sobie własnej opinii na temat zaistniałej kontrowersji.

Musimy powiedzieć sobie wprost – rasizm istnieje, jest problemem i należy z nim walczyć. Świat sportu nie jest wyjątkiem. Wszelkie jego przejawy powinny być surowo karane. Kwestia dyskryminacji rasowej komplikuje się, jeśli weźmiemy pod uwagę nakładające się na siebie różne kręgi kulturowe. Mam nadzieję, że dzięki tej publikacji będzie to dla was bardziej czytelne.

Chwila moment!

Zanim rzucicie się w komentarzach do pisania o „poprawności politycznej”, mającej zakończyć wszelką dyskusję, poczekajcie. Jest to wytrych stosowany do tłumaczenia większości decyzji, niebędących po myśli grupy uprzywilejowanej. Jak go użyjesz, to nie musisz się już zastanawiać nad niczym  – jest głupie, bo „poprawne politycznie”. Na przykład tęczowe opaski kapitańskie wzbudziły oburzenie i przez większość określane były właśnie jako przejaw „poprawności politycznej”. Nie trzeba się już wtedy zastanawiać nad historią wykluczeń w Premier League (zainteresowanych odsyłam do kanału Konrada Szymańskiego, gdzie poruszył ten temat szerzej).

Jeszcze jedno – sport jest polityczny. Właśnie dlatego postać Wilimowskiego jest do dziś kontrowersyjna. Sport jako jedna z domen życia publicznego/społecznego jest ze swojej natury polityczny. Tak jak politycznym jest wybór źródła informacji, z jakiego korzystacie czy ubrania, jakie nosicie.

Skoro podstawy mamy już wyjaśnione, przejdźmy do meritum.

Co się właściwie stało?

29 listopada 2020 roku w 10. kolejce Premier League na St. Mary’s Stadium rozegrano mecz pomiędzy Southampton i Manchesterem United. Bohaterem spotkania został wprowadzony w przerwie Edinson Cavani, który zaliczył dwa trafienia, a drużyna Ole Gunnara Solskjæra wygrała 3-2. Urugwajczyka wybrano zawodnikiem meczu. Czerwona część Manchesteru w pełni zaakceptowała niedawny transfer. Chciałoby się powiedzieć, że wszyscy rozeszli się do domów i oczekiwali następnego meczu. Nic bardziej mylnego.

Były zawodnik PSG udostępnił na story na Instagramie wyrazy sympatii od swojego przyjaciela. Treścią gratulacji było zdjęcie Urugwajczyka z podpisem Asi te quiero matador, co w wolnym tłumaczeniu oznacza Tak bardzo cię kocham, matadorze. Cavani skwitował pochlebną treść stwierdzeniem: Gracias negrito. Właśnie od tego wszystko się zaczęło.

Story Cavaniego

Słowa piłkarza zostały uznane za rasistowskie, a sprawą zajęła się federacja. Po pewnym czasie zapadł wyrok, na mocy którego Cavani musi zapłacić 100 tys. funtów, wziąć udział w kursie edukacyjnym, a dodatkowo został zawieszony na trzy spotkania.

Teraz mam pewność, że sprawa jest już wam znana. Zanim napiszecie komentarz, porównujący kary Cavaniego i Marcusa Thurama, który niedawno opluł zawodnika Hoffenheim w meczu Bundesligi (za co otrzymał grzywnę w wysokości 50 tys. dolarów, zawieszenie na 5 spotkań, a jego zachowanie pozostaje pod ścisłą obserwacją do 21 grudnia 2021 roku – kolejne złamanie zasad skutkować będzie dodatkowym zawieszeniem), wstrzymajcie się, proszę. Przed nami jeszcze długa droga.

Ignorantia iuris nocet

Każda federacja sportowa posiada regulamin, którego należy przestrzegać. Obowiązuje to wszystkich związanych prawnie z profesjonalnym światem futbolu. Dotyczy to również piłkarzy podpisujących kontrakty z klubami, do których przychodzą. Wyjątkiem nie jest FA (The Football Asssociation), posiadająca bardzo złożony zestaw zasad. Trenerzy, fizjoterapeuci, skauci, właściciele i największe gwiazdy funkcjonują w jego ramach. Edinson Cavani również.

Składając podpis na papierze, Urugwajczyk potwierdził, że zapoznał się z prawem i zamierza się do niego stosować. Jednocześnie pozwala federacji na nakładanie na niego kar zgodnych z ustanowionymi standardami. Wyrok napastnika Manchesteru United nie jest wzięty z powietrza, a gdy wpiszecie podpunkty, na których oparła się komisja dyscyplinarna w swoim oficjalnym oświadczeniu, najprawdopodobniej jako pierwszy wynik wyświetli się fragment regulaminu. W dokumencie wyraźnie mówi się o używaniu Abusive/Insulting Language (Obraźliwy/Znieważający Język) oraz kary, jakie za wspomniane zachowanie obowiązują.

Nieznajomość prawa szkodzi. Jeżeli ktoś wykonuje czynność dopuszczalną w jego kręgu kulturowym, a sam znajduje się w obcym kraju, gdzie obowiązują przyzwyczajenia negujące to zachowanie, co reguluje lokalna jurysdykcja, to nie powinien podlegać karze? Zwolennicy „poprawności politycznej” każą imigrantom podporządkować się zasadom panującym w ich kraju. No to właśnie tak zadziałał wyrok na Edinsonie Cavanim.

Drugą kwestią, jaką zapewne rozpatrywano badając feralny wpis Urugwajczyka, są różnice językowe. W jednym z wywiadów szkoleniowiec Czerwonych Diabłów żartobliwie opisał znajomość angielskiego przez swojego napastnika:

Nauczył się już dwóch słów: „jutro” i „wolne”. Chce mieć wolne, gdy wygramy mecz i zawsze po zwycięstwie ich używa.

Można debatować, w jakim stopniu Cavani powinien już znać język, którym posługują się ludzie w jego otoczeniu. Zastanawiać się również można, czy piłkarz, związany przez 6 lat z włoskimi klubami, a później kolejne 7 z francuskim PSG, ma świadomość konotacji słowa na „n” i jego znaczenia w reszcie świata. Pozostawiam to do oceny wam, szczególnie że można spojrzeć na całą sytuację z drugiej strony…

Relacje międzykulturowe

Co jeśli w takich sytuacjach osobą, która decyduje o karze, nie powinien być członek FA? Można jeszcze inaczej, co jeśli federacja powinna zatrudnić na stałe osobę rozstrzygającą podobne spory? Mam oczywiście na myśli konflikty pojawiające się na styku różnych, odmiennych od siebie kultur.

Dobrą kandydatką do tego typu posady byłaby dr Franca Roibal z Uniwersytetu w Bostonie, specjalizująca się w języku hiszpańskim. Niedawno udzieliła wywiadu na łamach portalu Goal.com, w którym wyjaśnia, co taki zwrot oznacza w rodzimych stronach Cavaniego. Przypomnę tutaj, że ciągle mówimy o słowie negrito, a nie o obraźliwym zwrocie ni**a.

Sposób, w jaki powiedział to do swojego przyjaciela, był raczej pieszczotliwy. Moja babcia mnie tak nazywa. […] Mamy ten jasny przekaz co jest, a co nie jest rasistowskie. Z drugiej strony zupełnie nie rozumiemy, co jest pomiędzy. […] Słowo negrito nie jest odpowiednikiem angielskiego słowa na „n”.

Wielka Brytania ma bogatą historię kolonizacji, z którą stara się uporać, między innymi poprzez działania mające na celu wytrzebienie rasizmu na wszelkich polach, w tym językowym. Jest to w pełni zrozumiałe, natomiast nie powinno zapominać się o tym, że nie jest się jedyną kulturą na świecie.

Urugwaj wskutek wyniszczających działań hiszpańskiej ekspansji na tereny Ameryki Południowej niemal całkowicie stracił rdzennych mieszkańców tych terenów. Jest to ofiara praktyk kolonizacyjnych, a nie byłe imperium. Ludzie pochodzący z tych terenów doskonale wiedzą czym jest wyzysk i przemoc, również na tle rasowym.

Tym samym dochodzi do dość groteskowej sytuacji. Edinson Cavani, przyjeżdżając do Zjednoczonego Królestwa, nie przyjeżdża z pozycji uprzywilejowanej grupy. Jest Latynosem.

Trzeba zastanowić się, jak bardzo ta sytuacja jest dobrze przeprowadzoną prewencją na tle rasistowskim, a jak bardzo ta prewencja była przeprowadzona na kimś, kto nie jest na szczycie hierarchii społecznej? Czy miał to być przykład, będący sprzeciwem wobec rasizmu i jakie znaczenie ma to, że Cavani tez nie jest „biały”? W jakim stopniu jest to kolejna nadmierna przemoc w szczytnym celu, a w jakim jest to reakcja adekwatna? A jeśli spojrzeć na tę sytuację jako na rozmowę pomiędzy dwójką ludzi (w oderwaniu od kwestii rasowych), to może warto zainteresować się, do kogo zdanie to zostało wystosowane?

Adresat

Rzadko kiedy pojawia się kontekst, tłumaczący, kim właściwie dla Urugwajczyka jest użytkownik Instagrama o nazwie pablofer2222. Cavani śledzi ze swojego konta nieco ponad 30 użytkowników. W tym osobę, która, patrząc po udostępnianych zdjęciach, lubi konie i bardzo kibicuje swojemu przyjacielowi, ponieważ sporo treści dotyczy właśnie napastnika Czerwonych Diabłów. Użyłem zwrotu „przyjaciel”, bo wątpię, aby taka zażyłość była kierowana w stronę przypadkowego użytkownika.

Tutaj pojawia się kolejne pytanie, które trzeba rozważyć, jeżeli zastanawiamy się nad tym jednym, feralnym zwrotem, którego użył snajper Manchesteru United. Czy wymiana treści pomiędzy osobami z tego samego kręgu kulturowego, gdzie jedna z nich przebywa w innym kraju, powinna być prymarna czy podległa? Czy Cavani powinien przystosować się do warunków kulturowych, panujących w państwie, w którym przebywa, skoro jego przyjaciel najprawdopodobniej znajduje się w Urugwaju?

Można teraz przejść do kolejnego pytania, mianowicie: przeciwko komu zostało popełnione przestępstwo? Czy ofiarą został przyjaciel „Matadora”, czy FA?

Podsumowanie

Odpowiedź na wcześniej zadane pytania brzmi: sami się zastanówcie. Jak widzicie, ta kwestia nie sprowadza się do zwykłego „POPRAWNOŚĆ POLITYCZNA ZNOWU ZWYCIĘŻYŁA”. Tak samo, jak nie jest ona tutaj zagadnieniem, o które w ogóle powinniśmy się ocierać. Nie powinno się również porównywać kary za oplucie zawodnika Hoffenheimu przez Thurama z orzeczeniem FA w sprawie Cavaniego. To dużo bardziej skomplikowane, niż kilka januszowych wniosków wypisywanych pod prowokującymi wpisami, nabijającym sobie zasięgi na populistycznym krytykowaniu „politycznej poprawności”.

Świat jest dużo bardziej złożony, a każda kultura charakteryzuje się własnymi narzędziami językowymi czy komunikacyjnymi. Problem wynikający z jednego słowa ma tak wiele aspektów, że aż mnie osobiście skręca, gdy widzę kolejne portale podające sobie dalej tę informację, przemawiając na tą samą modłę, niezastanawiające się nawet chwili przed udostępnieniem treści i dodając do opisu masę emotek.

Tak samo argument o niemieszaniu polityki do sportu jest kolejnym wytrychem, na którego podważenie wystarczy kilka pierwszych lepszych przykładów: bardziej znaczące dla kibiców reprezentacji Polski jest najwyższe zwycięstwo w historii nad San Marino 10-0, czy pokonanie Związku Radzieckiego 2-1 w 1957?

Pamiętajcie, prywatne również jest polityczne.

PS. Tekst pisałem wczoraj, a dzisiaj (04.01) Uruguayan Football Players Association (A.F.U.) wystosował oświadczenie. W głównej mierze opisuje ono jedno z zagadnień poruszonych w tym tekście, dlatego postanowiłem go nie aktualizować.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie