Czym byłoby okienko transferowe bez plotek łączących piłkarzy z Hiszpanii, Niemiec, Rosji, Słowacji, Zimbabwe czy króla strzelców 3. ligi peruwiańskiej  z pewnym angielskim klubem? Arsenal po raz kolejny szuka zawodnika, który pomoże wyjść zespołowi z ligowego kryzysu. 

Jedynym klubem na świecie, który może równać się pod względem ilości plotek, jakie docierają do nas niemal w każdym okienku, to Manchester United. Gdyby wierzyć wszystkim, to oba kluby co roku ściągałyby do klubu wagon piłkarzy i może któryś z nich faktycznie odpali. Rzeczywistość jednak jest taka, że zarówno w United, jak i Arsenalu najczęściej kończy się na samych plotkach.

Oj, ilu było tych zawodników, którzy pukali już do drzwi The Emirates i mieli ponoć już umówionego fryzjera przed prezentacją. Kończyło się zazwyczaj tak, że sam zawodnik o zainteresowaniu klubu dowiadywał się czytając poranny przegląd prasy. Arsenal od kilku okienek przechodzi jednak samego siebie. Sięga po tych, którzy są z góry nieosiągalni i potrafi czasem zaskoczyć. Thomas Partey był jednym z tych niemożliwych, a jednak! Jeden z najgorętszych kąsków na rynku transferowym trafił do Londynu. Jednak są też takie nazwiska, które trafią na legendarną listę „a mogli trafić do Arsenalu”. Kto to będzie tym razem?

Arsenal znów szuka pomocnika

Gdy wydawało się, że największym problemem po znalezieniu defensora z prawdziwego zdarzenia będzie klasowy rozgrywający, pojawił się Thomas Partey. Prawdziwa gwiazda i człowiek, który po prostu należał się Premier League. Idealny profil i jakość; ktoś, kto odnalazłby się w każdej drużynie, a trafił do tej najmniej stabilnej. Problem jednak w tym, że Ghańczyk ma za sobą niemal pół sezonu, o którym może śmiało zapomnieć i to nie przez kiepskie występy. Te miał wręcz fantastyczne, lecz wystarczy para dłoni, aby dokładnie policzyć w ilu wystąpił. Na pewno najlepszym z nich był mecz z United, lecz pomocnik nie miał szans, aby to powtórzyć. Kontuzje wloką się za nim od dłuższego czasu. Gdy po miesiącu pauzy był gotowy do gry, to odnowił uraz w meczu z City – prawdziwy pech.

 

Źródło: Goal

 

Pech, który pokazał, że Arsenal jest zbyt przewidywalny w kreacji. W drużynie mimo kilku postaci, które mogą rozgrywać piłkę, tego zadania nie podjął się nikt. Xhaka, Ceballos, Willock, Elneny i nic. Próbowany na dziesiątce Willian to sprawa do zapomnienia. Zespołowi brak było kreatora z prawdziwego zdarzenia. Pewnym rozwiązaniem okazał się Emile Smith-Rowe, wychowanek akademii, któremu nareszcie Arteta zdecydował się zaufać. Ten pokazał się ze świetnej strony w meczu z Chelsea, niezłej z Brighton. Wypełnił palącą pustkę w środku pola, jednak to nie przyćmiewa oczu włodarzom klubu, którzy nadal poszukują kreatora na rynku.

Arsenal zamierza jednak tylko wypożyczyć pomocnika, aby latem na nowo przejrzeć rynek i zaoferować nieco więcej swojemu wybrańcowi. Wtedy z klubu ma odejść znaczna część ludzkiego balastu, jaki zalega w północnym Londynie i dać możliwości do sprowadzenia wymarzonego rozgrywającego, a nie kogoś, kto ma załatać dziurę. Mimo to nazwiska, jakie pojawiają się w kontekście przenosin do Arsenalu, są… ciekawe.

Plejada nazwisk

Julian Brandt

Zacznijmy od chyba najciekawszego. Przed dwoma sezonami jeden z najgorętszych zawodników dostępnych na rynku za bardzo niską kwotę. 24 miliony euro wpisane w jego kontrakt z Bayerem Leverkusen wzmogły zainteresowanie wokół niego. Głównym kandydatem był wtedy Bayern, lecz przewijały się włoskie akcenty, hiszpańskie i angielskie. Między innymi drużyna Kanonierów.

Wszystkich zaskoczył jednak wybór Niemca, który zdecydował się pozostać w Bundeslidze i to nie oznaczało wcale przenosin do Bayernu. Zdecydował się dołączyć do Borussii, co uznał za idealny krok. Nie czuł się gotowy na wyjazd, chciał po prostu postawić kolejny krok w karierze i udowodnić swój talent. Wybór okazał się słuszny, przynajmniej w sezonie 2019/2020. Wtedy Brandt wyglądał w ekipie z Dortmundu naprawdę świeżo. Rozwój zakłóciły mu dziwne decyzje podejmowane przez szkoleniowca drużyny – Lucien Favre próbował go niemal na każdej pozycji. Od ataku, po głębokiego pomocnika, jak i skrzydłowego.

Każdy widział jednak, że Julian to rozgrywający z krwi i kości i czuje się najlepiej jako wysunięty pomocnik. Rzucanie go po boisku doprowadziły do utraty formy i zaufania. Dziś Brandt jest rezerwowym w Dortmundzie i łapie ogony spotkań. To jest wskazywane jako główny powód jego kiepskiej dyspozycji; 24-latek musi czuć wsparcie trenera, aby rozwinąć skrzydła – wtedy wskoczy dla niego w ogień. Taką rekomendację dał swojemu rodakowi Bernd Leno, szczególnie istotna postać w Arsenalu w ostatnich tygodniach. Arteta uznaje go za kluczowego zawodnika wśród tych, z którymi chce pracować. Laurka, jaką wystawił były bramkarz Bayeru swojemu koledze, poprowadziła do dużego zainteresowania Julianem w kontekście przenosin do Lodnynu.

Problem jednak w tym, że Borussia nie zamierza aktywnie uczestniczyć w zimowym okienku transferowym. Mowa tutaj zarówno o sprzedaży, jak i o kupnie zawodników. Dlatego nie zamierzają zastępować Juliana żadnym innym zawodnikiem, o czym mieli już poinformować Arsenal. Ci jednak mogą spróbować przekonać Niemców konkretną kwotą, jaką położą na stół. Ta musiałaby jednak wynieść ponad 30 milionów, a nie wydaje się, aby Kanonierzy dysponowali takimi środkami.

Dlatego temat ten może zostać przeniesiony na lato, chociaż włodarze Arsenalu zamierzają nakłonić Borussię do zmiany zdania. Oferta wypożyczenia i specjalny bonus latem lub sprzedaż już teraz. Arsenal chce postawić kawę na ławę i uzyskać jasną deklarację od drugiej strony. Czas nie jest bowiem sprzymierzeńcem Kanonierów, którzy nie zamierzają tego przeciągać.

Emiliano Buendia

Tego Pana nie trzeba nikomu przedstawiać. Jego sytuacji chyba również. Wydawało się, że nie ma możliwości, aby taki zawodnik pozostał w drużynie Kanarków po powrocie do Championship. Świetnie pokazał się na poziomie Premier League, był jednym z najlepszych kreatorów; jednak dziś zachwyca na zapleczu, a nie na najwyższym szczeblu.

 

Źródło: Goal

 

Dziwi to o tyle, że cena, jaką życzy sobie za niego Norwich, nie jest wygórowana. 20-25 milionów powinno załatwić sprawę. Emiliano jest ostatnio w doskonałej formie, przypomina dokładnie tego zawodnika, jakiego zapamiętaliśmy w Premier League. Odważny, przebojowy i z fantastyczną wizją. Sam zawodnik nie ukrywa, że nie miałby nic przeciwko w pozostaniu w Anglii, nawet przy zmianie klubu. To istotna deklaracja wobec zainteresowania choćby Atletico Madryt.

Deklaracja skierowana między innymi do Arsenalu, czyli najpoważniejszego kandydata po jego podpis na ten moment. Wszechstronność Argentyńczyka, który może zagrać jako dziesiątka, skrzydłowy czy cofnięty rozgrywający to odpowiedź na bolączki Kanonierów. Problem w tym, że sam Arteta chyba jednak nie ceni na tyle zawodnika, aby ten był jego pierwszym wyborem. O wiele więcej słychać o nieco większych nazwiskach, które mają odbudować się pod jego okiem, niż ściągnięcie perspektywicznego zawodnika. Panie Mikel… to nie tak powinno wyglądać, a skoro o nich już mowa…

Christian Eriksen

Oj, nierówny grunt. Oj, łatwo tutaj upaść i stracić w oczach kibiców Tottenhamu. Bądźmy szczerzy… Eriksen nie pożegnał się z nimi w zbyt dobrych nastrojach, jednak transfer do największego rywal, to coś, czego nie da się puścić płazem. Trudno oczekiwać, że dla samego Duńczyka zainteresowanie Arsenalu, to komfortowa sprawa. Jednak przede wszystkim musi myśleć o swojej karierze, która nieoczekiwania wyhamowała.

Eriksen został postawiony pod ścianą. Transfer do Interu okazał się klapą. Jeden z najlepszych pomocników Premier League zaliczył zjazd formy, jak i samej radości z gry. Wygląda pod okiem Conte, jak męczennik, a sam Włoch nie ukrywa, że sprowadzenie Duńczyka nie było jego pomysłem. Tym sposobem wybitna postać znana nam z Tottenhamu przeżywa prawdziwy kryzys… problem w tym, że rękę do niego wyciąga drużyna, która powinna być po to w świadomości kibiców ostatnia.

Transfer do Arsenalu wydaje się niemal doskonały od strony sportowej. Kanonierzy są w mocnym kryzysie, sam piłkarz również. Obie strony mogą sobie pomóc i skorzystać na tym „toksycznym” związku. Jeśli tylko Christian będzie udawać, że nigdy nie był związany z innym klubem z północnego Londynu, to ten szalony plan może się udać.

Kanonierzy jednak nie chcą wydawać za dużo pieniędzy w nadchodzącym okienku. Skorzy są raczej do wypożyczenia zawodnika, co nie do końca podoba się włodarzom Interu. Ci chcą zainkasować za pomocnika około 20 milionów euro i wypożyczenie raczej nie wchodzi w grę. Chyba że… transakcja byłaby obustronna. Plotki donoszą o tym, że gdyby Inter miał się zgodzić na taki układ, to tylko przy wymienieniu zawodników. Do Włoch miałby powędrować Granit Xhaka, który o wiele bardziej pasuje profilem do Serie A, niż samej Premier League. Koniec problemów? Nic z tych rzeczy. Jeśli jeszcze w taki scenariusz można było uwierzyć dwa tygodnie temu, tak teraz Xhaka w cudowny sposób odnalazł formę i stał się istotną postacią w raczkującej ku pozytywnej formie Arsenalu. Sytuacja wydaje się patowa.

Isco

Z wszystkich przedstawionych tutaj opcji ta chyba ma najmniej zwolenników. Problem w tym, że media donoszą o tym, że Isco ma kluczowego zwolennika, który zasiada na ławce trenerskiej Arsenalu. Dobre relacje z Realem mają pozwolić na przeprowadzenie wypożyczenia Hiszpana, mimo że Królewscy preferują sprzedaż.

Kibice raczej woleliby, aby to nazwisko nie pojawiało się w ogóle w kontekście przenosin do Arsenalu. Kolejny zbędny gracz w klubie będącym w lepszej pozycji względem Kanonierów. Takich Arsenal zbiera najchętniej. Isco to prawdziwy cień piłkarza. Nikt w zasadzie nie pamięta, kiedy ten brylował na boisku. Od lat kojarzy się ze swoimi początkami w Realu, gdy faktycznie był gwiazdą, teraz to co najwyżej zmatowiały medalik.

Podobnie jak Eriksen jest problemem Conte, tak Isco ma problem z Zizou. Dużo tych problemów. To nie zraża jednak Artety, który jeśli chodzi o kłopoty, czuje się jak ryba w wodzie. W końcu musi sobie z nimi radzić, odkąd pojawił się na The Emirates w roli szkoleniowca. W tym przypadku trudno nam znaleźć jednak jakikolwiek argument, aby popierać kandydaturę Isco na tego, który ma rozwiązać choć część problemów trawiących klub z Londynu.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie