Newcastle mimo niezłego startu w bieżącej kampanii, ostatnio obniżyło loty i nie wygrało od 3 spotkań. Fani zaczęli znów dyskusję o inwestycjach w klubie, a mianowicie niedostatecznemu wsparciu właściciela w nowe nabytki. Mike Ashley od dawna jest wywożony z klubu na taczce przez swoje skąpstwo, ale wydawało się, że w końcu to się zmieniło. Steve Bruce i fani mają inne zdanie.

W zeszłym sezonie Premier League Newcastle skończyło na 13. miejscu – jedno miejsce za Evertonem i aż cztery miejsca przed Aston Villą, która do końca drżała o utrzymanie. Teraz jednak oba kluby biją czołówkę i same się w niej znajdują. Everton plasuje się na 2. miejscu za Liverpoolem, a Aston Villa po remisie z Chelsea utrzymała 5. miejsce. Newcastle za to ma 7 punktów nad strefą spadkową, ale 14. miejsce może szybko stać się optymistycznym scenariuszem, bo Sroki ewidentnie straciły formę.

Na frustrację fanów wywołaną brakiem dużych wzmocnień odpowiada Steve Bruce, który się z nimi… zgadza.

Doskonale rozumiem frustrację fanów. Chciałbym, żebyśmy mogli wydać tyle ile Everton na przestrzeni ostatnich 2-3 lat, czy Aston Villa odkąd odszedłem z klubu. To właśnie ten zastrzyk środków na nowych zawodników pozwolił im wmieszać się w walkę o wysokie pozycje.

Krytyka Newcastle została podsycona faktem odpadnięcia z Carabao Cup z Brentford, drużyną z Championship. Nawet w tym meczu Sroki oddały pole gry drugoligowcowi i nie wyglądali na wyżej notowany zespół. Bruce wspomniał coś jeszcze o mentalności, którą chce zaszczepić w zawodnikach, ale to nas teraz nie interesuje.

Viaplay
Viaplay

Czy Steve ma rację mówiąc o inwestycjach i milionach wydawanych na transfery przez Aston Villę i Everton? I jak to się ma do wydatków jego klubu?

Wydatki Newcastle i Aston Villi

Everton możemy spokojnie pominąć w zestawieniu, bowiem wydali kilkukrotność tego co Newcastle na transfery w ostatnich latach. Zakup takich piłkarzy jak James, Keane, Iwobi, Allan czy Doucoure to już ponad 100 milionów funtów. Jak to jednak wygląda, gdy zestawimy Newcastle i Aston Villę? Postanowiłem wziąć pod uwagę ostatnie 2-3 sezony, bo o nich wspomniał sam Steve Bruce.

Należy pamiętać, że sezon 18/19 Aston Villa spędziła jeszcze w Championship, więc wzmacniała się wówczas głównie wypożyczeniami (jednak żadne z nich nie było obciążane opłatą za wypożyczenie, więc ich nie ujmowałem). Co ciekawe, wzmocnienia przed tym sezonem są autorstwem… samego Steve’a Bruce’a, który został zwolniony kilka miesięcy później, w październiku. Aston Villi szło wtedy tak źle, że jeden z widzów rzucił z trybun w Bruce’a kapustą.

Transfery w letnim oknie 2018/19:

Newcastle: Almiron, Merino, Muto, Fernandez, Schar, Dubravka, Rondon (wypożyczenie), Barrecca (wypożyczenie), Ki Sung-Yueng. Łącznie: 56 milionów funtów

Aston Villa: Kalinic, Guilbert, McGinn, Nyland. Łącznie: 12,9 miliona funtów

Dysproporcje są tu duże – Newcastle chciało zapewnić sobie utrzymanie jeszcze z Benitezem u sterów i naściągało sporo zawodników. Kilku piłkarzy się sprawdziło, a przyszli za grosze: Fernandez (6 mln), Schar (3 mln), Dubravka (4,3 mln). Rondon i Barrecca byli obciążeni opłatą łącznie 3 mln za wypożyczenia.

Aston Villa z kolei kupiła piłkarzy za grosze, bo nadal musieli zaciskać pasa w Championship. Ściągnęli wówczas na wypożyczenie ponad 5 piłkarzy (m.in. Abrahama czy Mingsa). McGinn do tej pory świetnie spisuje się w barwach Villans, a Nyland i Guilbert mieli swoje minuty rok temu.

Transfery w oknie 2019/20:

Newcastle: Joelinton, Saint-Maximin, Krafth, Rose (wypożyczenie), Lazaro (wypożyczenie), Bentaleb (wypożyczenie), Willems (wypożyczenie), Turner (wolny transfer), Carroll (wolny transfer). Łącznie: 70 milionów funtów

Aston Villa: Wesley, Douglas Luiz, Mings, Targett, Konsa, Samatta, Nakamba, Trezeguet, El Ghazi, Heaton, Engels, Jota, Hause, Borja Baston (wolny transfer). Łącznie: 140,65 miliona funtów

Newcastle w końcu sypnęło kasą i ściągnęło dwa duże nazwiska – Joelintona (40 mln) oraz Saint-Maximina (20 mln). Do tego dodali 4 płatne wypożyczenia.

Aston Villa z kolei po awansie do Premier League po prostu musiała wzmocnić kadrę. I trzeba powiedzieć, że zrobiła to z głową – Douglas Luiz (15 mln), Konsa (12 mln), Targett (14 mln), Mings (20 mln) od 2 sezonów są kluczowymi postaciami tej drużyny i przysłowiowo „robią robotę”. A zostali kupieni za 62 mln łącznie – tyle ile Saint-Maximin oraz niewypał Joelinton. Aston Villa kupiła więc 4 zawodników grających bardzo dobrze, a Sroki za te same pieniądze ściągnęły 2 zawodników, z których jeden jest niewypałem, a drugi połowę czasu spędza w gabinecie fizjoterapeuty.

Transfery w oknie 2020/21:

Newcastle: Wilson, Lewis, Gillespie (wolny transfer), Hendrick (wolny transfer), Fraser (wolny transfer). Łącznie: 35 milionów funtów

Aston Villa: Watkins, Traore, Martinez, Cash. Łącznie: 79 milionów funtów

Cóż, Newcastle rzeczywiście poleciało po taniości. Prócz Wilsona (20 mln) i Lewisa (15 mln) ściągniętych ze spadkowiczów, kupili za darmo Hendricka i Frasera, którzy okazali się niezłymi transferami.

Aston Villa trochę poszalała w tym okienku, ale trzeba sobie powiedzieć, że wydała mądrze. Watkins (28 mln) to przyszłościowy napastnik, który już wygląda lepiej od Joelintona, Wilsona czy Almirona. Bertrand Traore (17 mln) od kilku tygodni jest w topowej formie i stanowi kluczowy element drużyny. To samo można powiedzieć o Mattym Cashu (14 mln) czy Martinezie (20 mln), który wybronił już wiele punktów dla Villi.

Newcastle wydało łącznie 161 mln funtów

Aston Villa wydała łącznie 230 mln funtów

Czy Steve Bruce może narzekać na wydatki i zazdrościć Aston Villi?

I tak, i nie. W ostatnim okienku Newcastle wydało stosunkowo mało i stąd może wynikać dysproporcja w wydatkach na korzyść Aston Villi (70 mln),  ale wydawało się to raczej pójściem po najniższej linii oporu, jeśli chodzi o skauting. Każdy wiedział, na co stać Wilsona, Frasera, Hendricka czy Lewisa, więc klub decydując się na te wolne transfery wpisywał się w dążenie do bycia średniakiem.

Aston Villa wydała więcej, to prawda. Jednak właściwie prócz Samatty (którego i tak udało się odsprzedać za tę samą kwotę do Turcji), Joty (podobnie) i Wesleya (który nadal jest kontuzjowany), wszystkie transfery się zwróciły. I to z nawiązką. Skauting The Villains na pewno wykonał lepszą pracę, postawił na młodych zawodników z potencjałem, takich jak Watkins, Cash, Engels, Mings czy Konsa. Nie trafił im się tak potężny niewypał jak Joelinton. Nie musieli czekać, aż transfer za 20 milionów odpali po ponad roku – mowa o Almironie.

A nawet obecne transfery Newcastle, choć wydawały się przemyślane i budżetowe, nie prezentują się nadzwyczajnie. Wyjątkiem jest Wilson, który dał temu klubowi w końcu napastnika. Villa wydała trochę więcej, ale widać, że miała na to pomysł i ambicje. Ciężko powiedzieć to o Newcastle – czy gdyby mieli do wydania te 70 milionów więcej, na pewno dokonaliby tak dobrych transferów jak klub z Birmingham? Nie wiem, choć się domyślam, a Steve Bruce się ze mną nie zgodzi.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie