Ciężko ogląda się mecze Manchesteru City w tym sezonie. Są pewne odstępstwa od normy jak np. niedawna wygrana 4:1 w Pucharze Ligi z Arsenalem czy 5:0 w lidze z Burnley, ale to raczej pojedyncze przypadki. W większości spotkań Obywatele nie przypominają tej ekipy, która jeszcze niedawno dwa razy z rzędu wygrywała Premier League i rozjeżdżała każdego na swojej drodze. W Boxing Day na Etihad Stadium przyjechało Newcastle. Podopieczni Guardioli nie mieli większych problemów i dowieźli do końca skromne 2:0, ale ciekawsze jest to, kto otrzymał nagrodę gracza meczu. Ten wieczór bezdyskusyjnie należał do João Cancelo.

Gdy Liverpool wygrywał Ligę Mistrzów i Premier League, wielu kibiców zachwycało się grą Trenta-Alexandra Arnolda. Młody Anglik imponował między innymi swoim przeglądem pola i z wielu stron dało się słyszeć pytania: jak poradziłby sobie jako “dziesiątka”? Niestety Jürgen Klopp nie wpadł jeszcze na pomysł wystawienia swojego prawego obrońcy na pozycji ofensywnego pomocnika i wątpię, żebyśmy zobaczyli ten wariant w niedalekiej przyszłości. Jest jednak jeden taki trener, na którego zawsze można liczyć w kwestii nietypowych rozwiązań. Kto? Nie będzie zaskoczenia, oczywiście Pep Guardiola. 

Gra na dwie „szóstki” i problemy w ofensywie

Gdy przeanalizujemy wyjściowe jedenastki Manchesteru City w obecnych rozgrywkach, to zauważymy jedną sporą zmianę w porównaniu do poprzednich lat. Kataloński szkoleniowiec porzucił ustawienie 4-3-3, które towarzyszyło mu przez całą karierę. Dlaczego? Ciężko stwierdzić. W ostatnich miesiącach Pep regularnie preferuje formację 4-2-3-1, która gwarantuje lepsze zabezpieczenie środka pola przed kontrami. Parę defensywnych pomocników zazwyczaj stanowią Rodri i İlkay Gündoğan, ale zdarzało się i ultra defensywne ustawienie z Rodrim i Fernandinho. Gra na dwie “szóstki” znacząco ogranicza jednak ofensywne możliwości City, co widać gołym okiem. W 14 meczach strzelili zaledwie 21 goli, najmniej ze wszystkich drużyn w górnej połowie tabeli. Daje to mizerną średnią 1,5 gola na mecz, co jest fatalnym wynikiem jak na zespół z takim potencjałem. 

Ponieważ zabrano ze składu jednego ofensywnego pomocnika, odpowiedzialność za dział kreacji w leży teraz w 100% na barkach Kevina de Bruyne. W mistrzowskich sezonach Belg był zazwyczaj wspierany przez Davida Silvę. Po odejściu El Mago nie sprowadzono nikogo nowego na jego pozycję, bo naturalnym następcą legendy The Cityzens został Phil Foden. Guardiola jednak ostatnimi czasy rzadko decyduje się na posłanie młodego Anglika do boju od pierwszej minuty. Zazwyczaj 20-latek dostaje szanse w pucharach, ale w lidze gra jedynie okazjonalnie. 

Zależność od pojedynczej jednostki to niebezpieczna sprawa dla drużyny piłkarskiej. Gdy słabszy dzień ma De Bruyne, gra Manchesteru City się kompletnie nie układa. W meczu z Newcastle (nie po raz pierwszy) obejrzeliśmy jednak niezwykle ciekawy wariant, w którym kapitana Obywateli wspierał… prawy obrońca! 

Cancelo rozwiązaniem kłopotów z kreacją

João Cancelo w starciu ze Srokami był głównym reżyserem gry The Cityzens. Może to brzmieć groteskowo, ale rzeczywiście Portugalczyk, teoretycznie grający na prawej stronie defensywy, kreował większość ataków gospodarzy. Ustawienie na boku obrony obowiązywało tylko na papierze, bo Cancelo często biegał w środku pola. Momentami odgrywał rolę ofensywnego pomocnika operującego bliżej prawej strony boiska. Zagrywał precyzyjne prostopadłe podania, to on był odpowiedzialny za kluczowy moment pierwszej akcji bramkowej. Najlepiej widać to w pierwszej części poniższego filmiku, gdzie były gracz Juventusu kilkukrotnie wypuścił Sterlinga na wolne pole. 

Zaskakujące, prawda? Po zmianie stron operował również jako skrzydłowy. To dzięki niemu Torres zdobył drugiego gola, a nieskuteczność Sterlinga i Aguero pozbawiła go dwóch kolejnych asyst. Można więc powiedzieć, że Cancelo pełnił w tym meczu rolę wolnego elektronu, który cały czas był pod grą. Przechodziła przez niego każda udana akcja The Cityzens. Nathan Aké, występujący po lewej stronie defensywy, rzadko podłączał się do ofensywnych akcji i bliżej mu było do 3. środkowego obrońcy. 

To nie pierwszy raz, gdy Guardiola zastosował tak niesymetryczne ustawienie. Kyle Walker czy Oleksandr Zinchenko często schodzą do środka podczas budowania akcji od tyłu i robią przewagę w środku pola. Działo się to jednak przy zastosowaniu formacji 4-3-3 i pełnili oni funkcję dodatkowych defensywnych pomocników. Tak ofensywne ustawienie bocznego defensora to nowość z sezonu 20/21. W zeszłych latach zdarzały się mecze, w których można było zarzucić Katalończykowi przekombinowanie, jak np. zeszłoroczny ćwierćfinał LM z Lyonem. W starciu z Newcastle jednak pozostawienie Cancelo wolnej ręki zadziałało perfekcyjnie i miało ogromny wpływ na liczbę wykreowanych okazji.

Pewniak do gry

Sprowadzony latem 2019 roku wychowanek Benfiki jest w tym sezonie, obok partnera z defensywy – Johna Stonesa, jednym z najważniejszych zawodników wicemistrzów Anglii. W sezonie 19/20 26-latek był marginalną postacią w zespole i wielu kibiców zastanawiało się, dlaczego zapłacono około 60 milionów euro za rezerwowego, który dostawał pojedyncze szanse w lidze. Kyle Walker był absolutnym pewniakiem do gry na tej pozycji i Cancelo nie był w stanie wygryźć go ze składu. Jeśli grał, to zazwyczaj na lewej flance, wskutek problemów Obywateli po tamtej stronie bloku defensywnego. Dużo mówiło się o potencjalnym odejściu João, ale Guardiola przekonał go do pozostania w Manchesterze i była to fantastyczna decyzja. 

Historia Portugalczyka na Etihad Stadium to kolejny przykład na to, że czasami trzeba dać zawodnikom trochę więcej czasu na aklimatyzację. Leroy Sane, Bernardo Silva, Riyad Mahrez – każdy z nich zaliczył przeciętną pierwszą kampanię na Eastlands. W kolejnych sezonach wszyscy wymienieni gracze byli już kluczowymi postaciami w zespole i notowali kapitalne występy. Podobnie jest z Cancelo, bez którego obecnie nikt nie wyobraża sobie pierwszej XI Manchesteru City. Tym bardziej w momencie, kiedy Kyle Walker wypadł z szerokiego składu ze względu na pozytywny test na obecność koronawirusa. Anglik od kilku dni przebywa na przymusowej izolacji, więc Cancelo powinien grać w każdym meczu. 

Jürgen Klopp w ostatnich latach na nowo zdefiniował pozycję bocznego obrońcy. Andrew Robertson i Trent-Alexander Arnold pod jego wodzą pobili wiele rekordów asyst i bramek dla defensorów. Teraz nowatorskim pomysłem popisał się Pep Guardiola, dla którego nowy sposób na wykorzystanie João Cancelo może być kluczem do sukcesu w obecnych rozgrywkach. A Kevin De Bruyne zapewne nareszcie jest zadowolony, że przynajmniej jeden z kolegów jest w stanie wspierać go w kreowaniu sytuacji dla napastników.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie