Salah nie jest szczęśliwy. Egipcjanin rozważa odejście z Liverpoolu. Popularny Mo nie wyklucza transferu do Realu Madryt lub Barcelony. Zdecydował o swojej przyszłości. Jeżeli macie ochotę pobawić się w clickbaity, to w tym nagłówku zawarłem najważniejsze wzory, z których możecie skorzystać. Rozejrzyjcie się, wystarczy wpisać „Salah” w wyszukiwarce. To samo tyczy się zagranicznych mediów, jednak jako Polacy najczęściej korzystamy ze swojskich źródeł informacji i to na nich skupi się moja uwaga.

Ale, ale! Zanim dojdziemy do przedstawienia tezy i podeprzemy ją konkretnymi przykładami, nakreślmy tę dramatyczną sytuację.

Kość niezgody

19 grudnia. Kończy się rok naznaczony pandemią koronawirusa, która z druzgocącymi konsekwencjami dla światowej gospodarki zawładnęła naszą rzeczywistością. Ludzie na odmianę SARS-CoV-2 umierali, przebywali długi czas w szpitalach, tracili pracę i wszczynali zamieszki na całym świecie. W tym czasie zdrowi kibice Liverpoolu myślą o pladze kontuzji, jednak humor poprawia im pozycja lidera Premier League oraz niedawne zwycięstwo nad Tottenhamem. Nagle hiszpański AS zrzuca przysłowiową bombę w postaci wywiadu z gwiazdą The Reds, Mohamedem Salahem. Egipcjanin rzadko dyskutuje z dziennikarzami, toteż rozmowa budzi ogólne zainteresowanie. Szczególnie jej niewielki fragment, po którym w mediach na całym świecie pojawił się jasny komunikat: SALAH CHCE ODEJŚĆ Z ANFIELD. Poniżej znajduje się przetłumaczony przeze mnie fragment, który w języku angielskim możecie znaleźć tutaj.

AS: Pomówmy trochę o kilku hiszpańskich zespołach, z którymi byłeś łączony w przeszłości, np. Real Madryt i Barcelona. Zastanawiałem się, czy wykluczasz możliwość grania dla któregoś z nich?

Salah: Madryt i Barcelona to topowe kluby… Nie wiemy, co zdarzy się w przyszłości ale póki co skupiam się na wygraniu Premier League i Ligi Mistrzów z Liverpoolem.

AS: Jak długo będziesz jeszcze grać dla The Reds?

Salah: [śmieje się] Trudne pytanie, ale na ten moment wszystko jest w rękach klubu. Oczywiście, że chce tu pobijać rekordy i chodzi mi o wszelkie osiągnięcia, ale tak jak mówiłem, decyzje podejmuje klub.

AS: Mówiąc wcześniej o Lidze Mistrzów, nie wspomnieliśmy o ostatnim spotkaniu, w którym miałeś grać z opaską kapitańską, jednak ostatecznie ktoś inny ją założył. Jak to przyjąłeś?

Salah: Szczerze, byłem zawiedziony. Spodziewałem się, że będę kapitanem, jednak trener zdecydował inaczej, a ja to szanuję.

I co z tego?

Tego już za wiele, jak śmiał tak powiedzieć?! Ano śmiał, bo ma do tego prawo. Nie widzę w tym fragmencie żadnej rzeczy, która mogłaby świadczyć o konflikcie w szatni na Anfield. Zapewne każdy, kto zadał sobie tyle trudu, aby w samą rozmowę zajrzeć, podziela moje zdanie. Dla tych, którzy jednak nie znają angielskiego, bądź nie mieli czasu poszukać tej rozmowy na własną rękę, polskie media przygotowały niespodziankę. Mianowicie, uświadomienie kibiców, że Klopp nie dogaduje się z Egipcjaninem, a klub poważnie rozważa jego sprzedaż. Myślę, że najłatwiej będzie przytoczyć kilka nagłówków, jakie zastosowali newsmani sportowych portali:

Polsat Sport Mohamed Salah odejdzie z Liverpoolu? „Wszystko jest w rękach klubu” 

TVP Sport – Gwiazda Liverpoolu zagra w La Liga? „Kto wie, czy…” (…czy nie stosujemy najniższej jakości clickbaitu)

Dobry kolega

Nie mówię, że z tej wypowiedzi nie można wyciągnąć jakichś wniosków, ale na pewno nie idących tak daleko, jak wygląda to na wielu stronach piłkarskich. Stąd moja teza: ciężko jest poruszać się w mediach osobom, które nie angażują się w nie wystarczająco. Tyczy się to tych nowych środków przekazu, jak i m.in. prasy papierowej. Teza nie jest czysto sportowa, ba, jest tandetna, jednak poprzez dostęp do tak ogromnej ilości informacji oraz źródeł, w których redagowane są te same treści, wpadamy w błędny ciąg i warto to sobie raz na jakiś czas uświadamiać. Większość użytkowników nie zadaje sobie pytania, co do wiarygodności informacji, a przyjmuje ją na tzw. gołą klatę i korzysta z niej w publicznym opiniowaniu. Nie mówię tutaj jedynie o treści wywiadu, lecz późniejszej wypowiedzi reprezentacyjnego kolegi Salaha dla portalu beinSports, która pobudziła media drugi raz w przeciągu kilku dni. Poniżej przytaczam jej treść:

Rozmawiałem z Salahem o całej sytuacji w Liverpoolu. Jest niezadowolony, ale nigdy nie spowoduje to obniżenia jego jakości na boisku. Wiem, że jest nieszczęśliwy i powiedział mi dlaczego, jednak jest to tajemnicą i nie mogę dyskutować o powodach publicznie. Jednym z nich jest oczywiście brak opaski kapitańskiej w spotkaniu z Midtjylland.

Po pierwsze, na pewno dobrze mieć wartościowego przyjaciela, który będzie publicznie podjudzać media do dalszej dyskusji o twojej sytuacji w klubie. Po drugie, zabawne jest mówienie, że o sekretach nie dyskutuje się publicznie, aby chwilę później powołać się na jeden z zarzutów, przytoczonych w rozmowie z AS. Według mnie znacznie ujmuje to wiarygodności tej informacji, ale nie znam relacji Aboutriki z Salahem osobiście, dlatego trudno mi się rozwijać nad tym wywiadem. Podaję jedynie, dlaczego według mnie jest to nieoczywiste źródło. Pytanie tylko, ile osób, które w przekazywanie informacji nie wątpią, zastanowią się nad absurdem tej sytuacji.

Kontynuując rozwodzenie się nad polskimi portalami, ponownie przytoczę nagłówki, już po wypowiedzi Aboutriki:

Transfery.info  Salah nieszczęśliwy w Liverpoolu?!

TVP Sport – Mohamed Salah opuści Liverpool? „Klub rozważa jego sprzedaż” (w innym nagłówku z TVP Sport widnieje również „Kolega piłkarza zabrał głos„. No, niezły kolega)

Sport.pl – „Liverpool rozważa sprzedaż Mohameda Salaha. Jest nieszczęśliwy” (kto tak w ogóle powiedział?!)

Co teraz?

Podobna sytuacja pojawia się oczywiście za granicą, co nie pomaga Egipcjaninowi. Pytanie tylko, co w takim razie zrobić? Nie można przecież nakładać kar na ludzi za stosowanie mylących tytułów, a wzbudzanie sensacji najpopularniejsze media mają we krwi. Powoli nawet te najbardziej profesjonalne przeistaczają się w żółtą prasę, a my z tymi tendencjami nie możemy nic zrobić. Tym tekstem staram się jedynie przestrzec przed mentalnym wysłaniem Salaha do ciepłej Hiszpanii, zanim ten cokolwiek zdecyduje. Co więcej, sam zainteresowany całej „kontrowersji” nawet nie skomentował. Czy mówię, że Salah na pewno nie trafi w przyszłości do Barcelony czy Realu? Nie, może tam trafić. Czy ma do tego prawo? Oczywiście, że tak. Nie zmienia to jednak faktu, że ostatnia burza, którą spowodował drobny fragment w obszernym wywiadzie, jest mocno przesadzona.

Póki co spójrzmy na tą szczęśliwą twarz Salaha. Egipcjanin przytulał się z kolegami po zdobyciu pięknej urody bramki w spotkaniu z Crystal Palace (już po opublikowaniu „pamiętnego” wywiadu). W końcu nie bez powodu umieściliśmy go w jedenastce kolejki!

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie