Liverpool w piłkarskim życiu Javiera Mascherano gościł przez 3 lata. W tym czasie zagrał dla The Reds 139 razy, strzelił 2 gole i zaliczył 7 asyst. Na Anfield spotkał wielu świetnych piłkarzy, sam posiadał zresztą nieprzeciętne umiejętności. To pozwoliło mu na transfer do FC Barcelony i zrobienie wspaniałej kariery.

W sezonie 2010/11 Argentyńczyk grał już na Camp Nou, ale zanim poleciał do Hiszpanii, zaliczył ostatni występ w „starych barwach”. Mascherano pojawił się wtedy w wyjściowym składzie na mecz Liverpool – Arsenal, zremisowanym 1:1. Później wywalczył z Dumą Katalonii mnóstwo trofeów, ale my z okazji zakończenia przez niego kariery przypomnijmy sobie, z kim u boku zagrał ostatni mecz na Anfield.

BRAMKARZ

PEPE REINA

Hiszpan w Liverpoolu spędził aż 9 lat i jest to jedyny klub, w którym przekroczył granicę 200 występów (uzbierał ich aż 394). W meczu otwarcia sezonu 2010/11, który był zarazem ostatnim spotkaniem dla Mascherano, golkiper strzelił samobója. Rok później ogłosił, że chce zostać na Anfield kolejne 6 lat. Mimo to już w kampanii 2013/14 został wypożyczony do Napoli, a deal rzekomo doszedł do skutku bez wcześniejszego poinformowania samego Reiny.

Następnie trafił do Bayernu Monachium, ostatecznie zostawiając Liverpool za sobą. Dzięki temu w karierze zagrał już w Serie A, Premier League, La Lidze oraz Bundeslidze. Pobytu w Niemczech nie wspomina zapewne zbyt dobrze – udało mu się zagrać w trzech meczach, a w ostatnim z nich zobaczył czerwoną kartkę. Rywalizacja z Manuelem Neuerem szybko się skończyła, co poskutkowało powrotem do Napoli. Po blisko trzech latach Hiszpan wzmocnił ligowego rywala, zostając piłkarzem Milanu. Tam zagrał tylko 13 razy i na kampanię 2019/20 wrócił na Wyspy. W Aston Viilli kontuzji doznał bowiem Tom Heaton, a mierzący 188 cm bramkarz miał go zastąpić. W barwach The Villans tylko 3-krotnie zaznał smaku zwycięstwa, a w obecnie trwającym sezonie gra dla Lazio – zaliczył po 90 minut we wszystkich trzech ostatnich meczach ligowych, z których jego drużyna zgarnęła 7 punktów.

OBROŃCY

GLEN JOHNSON

W przeciwieństwie do Reiny, Johnson całą piłkarską karierę spędził na Wyspach. Po tym, jak pokazał się w Portsmouth, dużo mówiło się o zainteresowaniu większych klubów – Chelsea, The Reds i Manchesteru City. Ostatecznie trafił na Anfield, gdzie zaliczył równe 200 występów. Po tym, jak Mascherano opuścił Liverpool, Anglik kontynuował przygodę w Merseyside przez kolejne 5 sezonów. Nie trafił się jednak taki, w którym nie męczyły go problemy ze zdrowiem. W każdej z kolejnych kampanii opuścił przynajmniej kilka meczów przez kontuzje.

Następnie obniżył loty przechodząc do Stoke, ale tam uraz kolana wyrwał mu kolejne kilka miesięcy gry. Po powrocie musiał stale walczyć o miejsce w składzie, a kiedy jego klub spadł do Championship, umowa nie została przedłużona. Na początku 2019 oficjalnie poinformował o zakończeniu kariery. Choć nigdy nie był wielką gwiazdą, uzbierał aż 357 meczów na poziomie Premier League i 54 występy dla dorosłej reprezentacji Anglii.

MARTIN SKRTEL

Króciutko zgolone włosy, szyderczy uśmiech, obłęd w oczach i ostre interwencje – tego gościa długo jeszcze nie zapomnimy. W sezonie, w którym Mascherano pożegnał Liverpool, Skrtel rozegrał wszystkie możliwe minuty w lidze. Swój pobyt na Anfield zakończył po ośmiu latach w 2016 roku. Wtedy, tak jak wielu przed nim i wielu po nim, zamienił Anglię na Turcję. Tam nie spuścił z tonu i już w pierwszym sezonie rozegrał 49 spotkań dla Fenerbahce. Przez całą przygodę w Stambule, Słowaka łączono z powrotem na Wyspy, ten jednak do dziś się tu nie zjawił.

W 2019 przeniósł się, a właściwie miał się przenieść, do Atalanty. Po 3 tygodniach od ogłoszenia transferu zerwano bowiem umowę. Skrtelowi miał nie pasować cały klimat w klubie, metody treningowe i wymagania. Antonio Percassi, prezydent Atalanty, twierdził że głównym powodem takiej sytuacji była żona piłkarza, która w ogóle do Bergamo przeprowadzać się nie chciała. Były defensor The Reds nie musiał długo czekać na oferty i szybko znalazł swoje miejsce w Turcji. Tym razem wybór padł na Istanbul Basaksehir, gdzie od razu zdobył mistrzostwo kraju. Gra tam do dzisiaj, a w bieżącym sezonie zaliczył nawet 8 występów.

JAMIE CARRAGHER

Tego pana przypominać sobie nie musimy, bo cały czas możemy go oglądać jako eksperta i słuchać jako komentatora stacji Sky. Liverpool opuścił niedługo po Mascherano, bo już w 2013. Nie szukał nowego klubu, bo miał wtedy 35 lat na karku, więc po 17 latach na Anfield zakończył karierę. Cały ten okres przełożył się na 737 występy dla obecnego mistrza Anglii, co daje mu drugie pod tym względem miejsce w historii The Reds. Wyprzedza go tylko Ian Callaghan (857).

Niedługo po meczu z Arsenalem opuścił kilka spotkań ze względu na kontuzje. Do końca swojej przygody z piłką nie stracił miejsca w składzie, choć nie grał już od deski do deski. W lutym 2013 ogłosił, że to jego ostatni sezon, podkreślając zaszczyt i dumę z reprezentowania drużyny, w której grał od 9 roku życia. Na Anfield zdobył 11 trofeów, ale puchar za triumf w Premier League w rękach zawodników Liverpoolu oglądał już zza kamery.

DANIEL AGGER

Transfer do Liverpoolu uczynił go najdroższym Duńczykiem w historii sprzedanym zagranicę. Początek przygody na Anfield pokryły niestety kontuzje, ale z czasem stawał się coraz ważniejszym piłkarzem. One nie opuściły go już do końca kariery. Po ośmiu latach, 232 występach, 14 golach i 2 trofeach, Agger postanowił w 2014 roku, że czas powiedzieć „stop”.

Nie czuł sympatii do innych angielskich ekip, nie był zresztą już najmłodszym zawodnikiem, więc zdecydował się na powrót do kraju. Dołączył do Brondby, które prawie dekadę temu sprzedało go na Wyspy. Prowadzi działalność charytatywną skupioną na dzieciach, a kiedyś wpłacił nawet pewną kwotę, aby pomóc graczom ze swojego kraju na udział w Mistrzostwach Świata dla bezdomnych. Co ciekawe, Agger jest również wykwalifikowanym tatuatorem. Kiedy w pewnym okresie spekulowano o jego odejściu, na palcach jego prawej dłoni pojawiły się nawet litery „YNWA”, nawiązujące oczywiście do klubowego hymnu.

POMOCNICY

STEVEN GERARD

No cóż, tego pana nie trzeba przedstawiać nawet ludziom niezbyt zainteresowanym piłką nożną. Świetny pomocnik, lider, kapitan, legenda. Podobnie do Carraghera, w sercu ma tylko jeden klub i jest nim Liverpool. Mimo to przed końcem kariery zaliczył jeszcze krótki epizod w LA Galaxy, gdzie w 2016 roku zawiesił korki na kołku.

To jednak nie koniec jego pasji do piłki. Już kilka dni później miał okazję przejęcia MK Dons. Jak twierdził, nie był jednak gotowy na taki krok i zaczął karierę menedżera od młodzieżówek Liverpoolu. Ponad dwa lata temu postawił kolejny krok, podejmując się pracy w Rangers. W Glasgow wiedzie mu się znakomicie, choć na koniec sezonu jeszcze nie udało mu się wyprzedzić Celtiku. Wielu kibiców, a również ekspertów, przewiduje że w najbliższych latach to on przejmie stery po Jürgenie Kloppie.

W liczbie występów dla The Reds zajmuje trzecie miejsce, za Carragherem i Callaghanem. Amazon nakręcił dokument opisujący jego życie od najmłodszych lat pod tytułem „Make Us Dream”. Ostatni mecz w barwach The Reds nie był tym najszczęśliwszym, bo choć zdobył bramkę, jego zespół przegrał aż 1:6.

JAVIER MASCHERANO

Ogłoszone przez 36-letniego dziś Argentyńczyka zakończenie kariery zmotywowało nas do przygotowania tego zestawienia. Dwa tygodnie po meczu Liverpool – Arsenal, który zakończył przedwcześnie z powodu kontuzji, Mascherano podpisał umowę z Barceloną. Blaugrana zapłaciła za niego 24 miliony euro. Na Camp Nou występował głównie na nowej pozycji środkowego obrońcy, ale już w pierwszym sezonie pomógł drużynie zdobyć dublet, m.in. pokonując Manchester United w finale Ligi Mistrzów. Wygraną z Czerwonymi Diabłami zadedykował wówczas… kibicom The Reds.

W stolicy Katalonii spędził siedem i pół roku, dwa razy sięgając po Champions League, a do tego dorzucając pięć mistrzostw Hiszpanii, pięć krajowych pucharów, trzy Superpuchary Hiszpanii, trzy Klubowe Mistrzostwa Świata i Superpuchar UEFA. A w międzyczasie zdobył też srebrny medal Mistrzostw Świata z Argentyną. Co ciekawe, na pierwszego i jedynego gola w barwach Barcy czekał niemal sześć lat – dostał do wykonania rzut karny podczas pogromu Osasuny, zakończonego wynikiem 7:1. W 2018 roku przeniósł się do chińskiego Hebei China Fortune, gdzie spędził dwa sezony, po czym wrócił do ojczyzny. Dla Estudiantes la Plata grał jednak tylko trzy miesiące. Potem zawieszono rozgrywki z powodu koronawirusa i opuścił zespół, aby w listopadzie zawiesić buty na kołku.

DIRK KUYT

Uwielbiany przez kibiców Liverpoolu, może nie efektowny, ale szalenie efektywny. Dirk Kuyt to mała ikona zespołu z Anfield. Wspominane spotkanie to był początek jego przedostatniego sezonu w klubie. Podczas ostatniej kampanii w czerwonych barwach pomógł The Reds w zdobyciu Pucharu Ligi, trafiając w finale przeciw Cardiff City, a później wykorzystując karnego w serii jedenastek. Kilka miesięcy później podpisał umowę z Fenerbahce. Dla 19-krotnych mistrzów Anglii zagrał łącznie 285 razy, strzelając 71 bramek.

W Turcji spędził trzy lata, sięgając z ekipą ze Stambułu po trzy trofea. W 2015 roku wrócił do Feyenoordu, z którego trafiał do Anglii. Jako 36-latek pomógł rottemdamczykom w zdobyciu pierwszego mistrzostwa od niemal dwóch dekad, po czym uznał, że to odpowiedni moment, by powiedzieć “pas”. Strzelił ponad 250 goli, uzbierał 104 mecze w reprezentacji i wystąpił na pięciu turniejach międzynarodowych. Po prostu legenda. Na krótko wrócił jeszcze do gry w 2018 roku, zasilając na kilka miesięcy amatorski zespół Quick Boys, w którym stawiał pierwsze kroki.

JOE COLE

Mascherano żegnał Liverpool, on zaliczał swój ligowy debiut w nowych barwach. Na boisku wytrzymał tylko 45 minut, po czym… wyleciał z niego za czerwoną kartkę za atak na Laurenta Koscielnego. Wydawało się, że pozyskując go za darmo z Chelsea, ekipa z Anfield ubiła świetny interes. Steven Gerrard stwierdził nawet, że jego nowy klubowy kolega jest lepszy technicznie niż Messi. Jego pobyt na Anfield okazał się jednak wielkim rozczarowaniem, naznaczonym licznymi problemami zdrowotnymi.

Już po roku wysłano go na wypożyczenie do Lille, gdzie spotkał się m.in. z Edenem Hazardem i Dimitrim Payetem, zaliczając naprawdę udany sezon. Po powrocie do klubu macierzystego spotkał Brendana Rodgersa, ale nie zdołał się odnaleźć w jego zespole. Irlandczyk z Północy oddał go więc do West Hamu. Po półtora roku jako zmiennik w Londynie związał się z Aston Villą. Tam również nie zagrzał miejsca na długo i po pierwszym sezonie został wypożyczony do trzecioligowego Coventry, z którym potem związał się na stałe. Stamtąd w 2016 roku przeniósł się do Tampa Bay Rowdies. W amerykańskiej USL Championship grał przez ponad dwa lata. Dziś pracuje jako trener sztabu drużyn młodzieżowych Chelsea.

MILAN JOVANOVIĆ

Jak długą drogę przebyli The Reds w ciągu ostatniej dekady? Wystarczy spojrzeć, że jeszcze 10 lat temu ich koszulkę zakładał taki Milan Jovanović. Zakontraktowanie za darmo 29-latka, występującego w Standardzie Liege, uzgodnił Rafa Benitez, ale dołączył do klubu dopiero za kadencji Roya Hodgsona. Hiszpan podobno chciał bardzo, aby trafił do jego Interu, ale nie udało się zmienić kierunku jego przenosin. Konfrontacja z Arsenalem stanowiła dla niego pierwszy mecz w Premier League.

Jego przygoda z Merseyside szybko dobiegła końca. Kilka miesięcy po przyjeździe na Wyspy zespół przejął Kenny Dalglish, który nie widział dla niego miejsca w swoich planach. Serbski skrzydłowy zagrał w czerwonej koszulce tylko 19 razy, strzelając dwa gole, po czym wrócił do Belgii, wiążąc się z Anderlechtem. Tam szło mu zdecydowanie lepiej, ale po dwóch latach skończył swoją przygodę z piłką, gdy nie dostał oferty przedłużenia umowy.

NAPASTNICY

DAVID N’GOG

To jeden z tych piłkarzy, pamiętanych przez przeciętnego kibica raczej tylko za mocno oryginalne nazwisko. N’Gog rewelacyjny nigdy nie był, ale odgrywał też strasznie niewygodną rolę zmiennika dla takich napastników, jak Fernando Torres, a po jego odejściu również Luis Suarez czy Andy Carroll. Anfield opuścił z dorobkiem zaledwie 19 trafień w 94 występach – zaliczonych w większości z ławki. Strzelił też gola w spotkaniu, w którym Mascherano ostatni raz reprezentował Liverpool.

Po zakończeniu sezonu odszedł do Boltonu. Wraz z Kłusakami spadł do Championship i został tam z nimi przez półtora roku. Postanowiono dać mu szansę w Swansea, lecz po pół roku znowu szukał klubu. W Reims spędził dwa lata, potem zaczął wędrówkę po bardziej egzotycznych kierunkach. Grecki Panionios, szkockie Ross County, węgierski Honved, aż wreszcie Litwa i Żalgiris Wilno. Najlepszy sezon w karierze? 12 bramek dla ekipy z Budapesztu w kampanii 2018/19. Kilka miesięcy temu Francuz zakończył swoją barwną, lecz i rozczarowującą karierę. Kto by pomyślał, że jej ostatni rozdział będzie pisał na Litwie.

ZMIENNICY

MAXI RODRIGUEZ (65′, za Jovanovicia)

Argentyńczyk rozpoczynał właśnie swój najlepszy sezon na Anfield. Zakończył go z dziesięcioma golami na koncie. Kolejny rok nie był już dla niego jednak tak udany. Nie występował regularnie i po zakończeniu rozgrywek 2011/12 wrócił do swojego pierwszego klubu, Newell’s Old Boys. Chociaż powrót do ojczyzny zaliczył po 30-tce, to gra tam do dzisiaj, z krótką przerwą na pobyt w urugwajskim Peñarolu. 39-letni już zawodnik pełni funkcję kapitana zespołu, w którym się wychował. Może też pochwalić się wicemistrzostwem świata z 2014 roku, trzema trofeami zdobytymi z ekipą z Montevideo i Pucharem Ligi Angielskiej.

FERNANDO TORRES (74′ za N’Goga)

Hiszpan na Merseyside spędził jeszcze tylko kilka miesięcy. W styczniu, za około 50 milionów funtów, kupiła go Chelsea. Torres rozczarował na Stamford Bridge i chociaż pomógł The Blues w wygraniu Ligi Mistrzów, jego skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. Niemniej, sięgnął po koronę króla strzelców na polsko-ukraińskich Mistrzostwach Europy, kiedy pomógł wygrać je La Furia Roja. Po nieudanej przygodzie w Londynie szukał szczęścia w AC Milan i Atletico Madryt, ale już nigdy nie wrócił do formy z czasów gry dla The Reds. Karierę zakończył w japońskim Saganie Tosu.

LUCAS LEIVA (78′, za Mascherano)

Liverpool wprowadził Leivę na boisko, gdy Mascherano doznał kontuzji. Brazylijczyk nie był boiskowym artystą, ale kibice zawsze lubili go za waleczność i oddanie klubowi. Na koniec sezonu wybrano go nawet najlepszym zawodnikiem The Reds. W czerwonej części Merseyside spędził łącznie aż 10 lat i uzbierał niemal 350 występów. Doczekał nawet ery Jürgena Kloppa. W 2017 roku przeniósł się do Lazio, gdzie występuje do dzisiaj. Niedawno pomógł zespołowi z Wiecznego Miasta w powrocie do Ligi Mistrzów po ponad dekadzie.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie