W profesjonalnym futbolu debiutował jako 15-latek. Już wcześniej przykuwał uwagę najlepszych klubów Europy. Barcelona, Manchester United, Inter Mediolan – John Bostock mógł przebierać w ofertach. Dziś jednak możemy nazwać go niespełnionym talentem. A sam Anglik wspominał dawne czasy w rozmowie z BBC.

Bostock swoją przygodę z dorosłą piłką rozpoczął już w wieku zaledwie 15 lat, 9 miesięcy i 14 dni, gdy pojawił się na boisku, wchodząc z ławki w meczu swojego Crystal Palace z Watfordem. Zapisał się wtedy w historii The Eagles i do dziś jest najmłodszym zawodnikiem, jaki założył trykot londyńskiego zespołu. Już wcześniej uznawano go za ogromny talent. Dziś szuka klubu. W ciągu ostatnich 13 lat grał dla 13 zespołów, nie tylko w Anglii, ale i Belgii, Francji, Turcji oraz amerykańskiej MLS. Uważano go za przyszłość piłki, ale nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań.

Ani razu nie zagrał w Premier League, a we francuskiej Ligue 1 wystąpił tylko 16-krotnie. W niedawnej rozmowie z BBC wspominał swoją drogę, analizując, gdzie zahamowała jego kariera. Po transferze do Tottenhamu zaliczył aż sześć wypożyczeń, zanim w 2013 roku został oddany za darmo. Wyboru Kogutów dokonali agent i rodzina. Sądzili, że to najlepsze miejsce do rozwoju, chociaż mógł powędrować do drużyn, stanowiące wówczas o sile światowego futbolu.

John Bostock: Barcelona oferowała mi 10-letni kontrakt

Możecie wymieniać kluby, a pewnie traficie na taki, który mnie chciał. Barcelona, Real Madryt, Inter, Manchester United, Chelsea, Liverpool – wspominał John Bostock. – Największe marki europejskiej piłki. (…) Gdy miałem 14 lat, Barcelona oferowała mi 10-letni kontrakt. Ronaldinho był moim ulubionym piłkarzem i wysłali mi nawet podpisany przez niego plakat. Wciąż mam go w domu w Londynie. Napisał: „Dla Johna od Ronaldinho”.

Przenosiny na White Hart Lane poskutkowały gigantycznym oburzeniem fanów Orłów. Posunęli się oni nawet do gróźb pod adresem wychowanka, reprezentującego barwy stołecznych rywali. Z perspektywy czasu, jako 28-letni już zawodnik, pomocnik uważa, że zmieniając barwy tak szybko, dokonał złego wyboru.

Żałuję kilku rzeczy. Chyba moim największym wyrzutem nie jest to, że nie poszedłem do Barcelony, ale fakt, że opuściłem Palace. Sądzę, że to część życia. Trzeba rozumieć, kiedy można było dokonać lepszych wyborów. Ja wtedy jednak nie mogłem podejmować decyzji. Inni robili to za mnie i, szczerze mówiąc, nie wiem, czy do końca chodziło mi o moje dobro. To nie była łatwa podróż, ale z pewnością bym jej nie zmienił – podsumował Bostock opowieść o swojej dotychczasowej przygodzie z piłką.

Kariera piłkarza, który zadeklarował chęć gry dla reprezentacji Trynidadu i Tobago, znajduje się obecnie na zakręcie. Po epizodach w takich drużynach jak Toronto FC, Lens, Bursaspor, Toulouse czy Nottingham Forest pozostaje bez pracodawcy. Szuka klubu od miesiąca.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie