Obrona się posypała, Liverpool ma obecnie gigantyczny problem. Poważne urazy kolana wykluczyły na kilka miesięcy Virgila van Dijka i Joe Gomeza, na około pięć tygodni wypadł też Trent Alexander-Arnold. To oznacza, że linia defensywy jest poważnie przetrzebiona. Niewykluczone, że The Reds będą musieli poszukać zawodników z kartą na ręku, aby załatać powstałą dziurę. Przyjrzeliśmy się dostępnym na rynku opcjom.

Dostępne aktualnie opcje na prawą obronę to James Milner i młody Neco Williams. Problemy na tej pozycji to jednak sprawa stosunkowo krótkoterminowa. Wydaje się, że Jürgen Klopp ma zdecydowanie więcej powodów do zmartwień, jeśli chodzi o stoperów. W końcu na długo wypadł mu podstawowy duet. Virgil van Dijk zerwał więzadła po starciu z Jordanem Pickfordem w derbach Merseyside i nie zagra do końca sezonu. Niedawno do listy niedostępnych dołączył Joe Gomez. Anglik musiał przejść operację kolana w związku z kontuzją, której doznał na treningu reprezentacji. W jego przypadku diagnoza, choć również niepokojąca, nie brzmi aż tak poważnie. Istnieją szanse, że zobaczymy go na murawie pod koniec rozgrywek.

W związku ze sprzedażą Dejana Lovrena, w kadrze The Reds na tej sezon znajdowało się zaledwie trzech nominalnych środkowych obrońców pierwszego zespołu. Poza dwoma zawodnikami, niedostępnymi przez najbliższe kilka miesięcy, był w niej tylko Joel Matip. Dodatkowo w defensywie może zagrać jeszcze Fabinho. Poza tym duetem pozostają tylko zawodnicy rezerw. Szansę na pokazanie swoich umiejętności dostali już Nathan Phillips i Rhys Williams. Kontuzja Gomeza sprawia jednak, że sytuacja zespołu z czerwonej części Merseyside stała się jeszcze bardziej skomplikowana.

Postanowiliśmy przedstawić kilka propozycji opcji ratunkowych, które mogłyby zostać zakontraktowane już teraz. Możliwe jest jedynie pozyskanie zawodników z kartą na ręku. Należy też pamiętać, że nie mógłby on grać w europejskich pucharach. A zatem – jakie ciekawe nazwiska aktualnie nie mają klubu?

Doświadczenie – Ezequiel Garay

Czego potrzeba Kloppowi? Szybkiego, krótkoterminowego rozwiązania, gwarantującego pewien akceptowalny poziom jakości. W końcu Liverpool mierzy w najwyższe cele, a mocna obrona stanowiła klucz do dotychczasowych sukcesów. Jeśli spojrzymy na listę defensorów możliwych do zakontraktowania w trybie natychmiastowym, wyróżnia się pod tym względem jedno nazwisko: Ezequiel Garay. Umieściliśmy go nawet w naszej letniej najlepszej jedenastce zawodników do wzięcia za darmo.

34-letni Argentyńczyk może wnieść mnóstwo doświadczenia i stanowić dobre zabezpieczenie na wypadek dalszych problemów. W jego CV znajdziemy takie kluby jak Real Madryt, Benfica, Zenit Sankt Petersburg czy Valencia. Zresztą, mowa o piłkarzu, który uzbierał ponad 70 meczów w europejskich pucharach i zdobywał trofea w trzech krajach.

Dużą niewiadomą w przypadku wychowanka Newell’s Old Boys stanowi jednak jego dyspozycja fizyczna. Ostatni raz pojawił się na boisku 1 lutego, w spotkaniu z Celtą Vigo. Wtedy też zerwał więzadło krzyżowe. Nie przedłużono z nim kontraktu na Mestalla i obecnie pozostaje bez pracodawcy. Postawienie na niego niesie ze sobą pewne ryzyko, ale może przynieść też wiele korzyści. Jeśli będzie w stanie pokazać takie umiejętności, jak przed poważną kontuzją, z pewnością stanowiłby wartościowy dodatek. Zwłaszcza w obliczu problemów The Reds.

Zdrowy rozsądek – Daryl Janmaat

Dosłownie kilka dni temu wydawało się, że wróci do ojczyzny i podpisze umowę z ADO Den Haag. Tymczasem Kevin Palmer, współpracujący z portalami Goal i TEAMtalk informuje, że eks-zawodnik Newcastle i Watfordu może trafić na Anfield. Zaskakujące? Na pewno. Ale w obecnej sytuacji nie ma zbyt wielkiego wyboru, a gość z prawie 150 spotkaniami na najwyższym poziomie w Anglii piechotą nie chodzi.

31-latek miesiąc temu opuścił Watford, z którym spadł z Premier League. W zeszłym sezonie wystąpił jednak tylko 10 razy, po tym, jak wypadł w listopadzie z powodu urazu kolana i nie zdążył wyleczyć się do zakończenia rozgrywek. Teraz ofensywnie grającego prawego defensora można wziąć za darmo. Stanowi więc dobrą opcją ratunkową. Tym bardziej, że zdarzyło mu się kilka razy awaryjnie zagrać na środku obrony w meczach angielskiej ekstraklasy. Trzy razy dla Newcastle, w czteroosobowym bloku defensywy i dwa dla Watfordu, w ustawieniu z trójką z tyłu.

Holendra podobno polecił Gini Wijnaldum, znający go nie tylko z reprezentacji, ale i czasu spędzonego na St James’ Park. Biorąc pod uwagę, jak przetrzebiona jest obrona, Liverpool może potrzebować zawodnika wszechstronnego. Dlatego też Janmaat wygląda na naprawdę rozsądną opcję. Zwłaszcza że nie powinien narzekać na rolę zmiennika.

Filip z Konopi – Jozo Šimunović

W 2015 roku przychodził z Dinama Zagrzeb do Celtiku jako… następca Virgila van Dijka. Jak łatwo się domyślić, nie zrobił takiej kariery, jak Holender, ale i tak pomógł zespołowi z Glasgow zdobyć pięć tytułów mistrzowskich z rzędu. Latem nie zaoferowano mu przedłużenia wygasającego kontraktu, co zostało odebrane jako zaskoczenie zarówno przez samego Chorwata, jak i media.

Był blisko związania się z Trabzonsporem, ale turecki zespół w ostatniej chwili się wycofał. Później pojawił się temat powrotu do ojczyzny i podpisania umowy z Rijeką, ale również nic się nie zmaterializowało. Mierzący 191 centymetrów 26-latek może zostać zakontraktowany jako zmiennik i ewentualna opcja do gry w krajowych pucharach. Jako piłkarz „nauczony” twardej, szkockiej gry, z pewnością mógłby odnaleźć się na poziomie Premier League, chociaż poprzeczka w przypadku The Reds z pewnością będzie zawieszona wysoko.

Šimunović spędził większość ostatniej kampanii w gabinetach lekarskich z powodu zabiegu artroskopii kolana. Zanim sezon został przedwcześnie zakończony z powodu pandemii, zdołał jednak wrócić na murawę i wystąpić w sześciu spotkaniach. Wyglądał nieźle, a każde z nich zakończyło się zwycięstwem The Bhoys.

Opcja awaryjna – Ashley Williams

Tutaj przedstawiamy ewentualne „nazwisko ostatniej szansy”. Chociaż tutaj akurat wybór mieliśmy spory, to postawiliśmy na Williamsa. I nie chodzi u tylko o to, że Brendan Rodgers chciał kiedyś ściągnąć go na Anfield. Menedżer z Irlandii Północnej był podobno bardzo zawiedziony, gdy zamiast Walijczyka dostał Mamadou Sakho. Wracając jednak do tematu… jeśli będzie trzeba szukać opcji wybitnie awaryjnej, 36-latek może stanowić dobry wybór.

Prawie 250 występów w Premier League, do tego kolejne 258 w Football League i aż 86 meczów dla reprezentacji to niesamowity dorobek. Oczywiście, eks-kapitan Swansea to weteran, ale jeszcze w poprzednim sezonie dawał sobie radę z wyzwaniem gry w Championship dla Bristol City, zbierając łącznie 32 mecze ligowe. Dodatkowo, nie jest topornym stoperem. Dobrze czuje się z futbolówką przy nodze, co stanowi „spadek” po latach występów u Roberto Martineza czy też wspomnianego Rodgersa. W Walii stanowił kluczowe ogniwo u każdego spotkanego menedżera.

Williams wygląda na jedno ze zdecydowanie najciekawszych nazwisk spośród defensorów bez klubu, których jeszcze nie wymieniliśmy. Co prawda przez dwa lata występował w barwach Evertonu, ale możemy być pewni, że jeżeli The Reds znajdą się w podbramkowej sytuacji, to na pewno nie będą się tym przejmować. Niemniej, jeżeli Liverpool będzie musiał sięgnąć po kogoś takiego, jak weteran, który ostatnio występował w drugiej lidze, to będzie świadczyło to o tym, że obrona wymaga ostatniej deski ratunku.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie