Dyspozycja Polaków na Wyspach może cieszyć. Lada moment większość naszych zawodników występujących na co dzień w Anglii wyjedzie na zgrupowanie reprezentacji. Część z nich odniosła zwycięstwo, a niektórzy zaliczyli sromotne porażki. 

Nadszedł czas na ostatnie zgrupowanie kadry w tym roku. Kilku piłkarzy występujących w Anglii znowu będzie decydować o sile naszej reprezentacji. Nie wszyscy mogą zaliczyć ostatni okres do udanych, jednak nie możemy wybrzydzać. W tym sezonie możemy obserwować w akcji naprawdę wielu Polaków, którzy dzielnie reprezentują nas w najlepszej lidze świata. Część z nich boryka się z pewnymi problemami, które utrudniają ich aktualną sytuację. Przyjrzyjmy się więc ich poczynaniom w Premier League oraz Championship. Na tapet weźmiemy mecze Polaków od 27 października do 9 listopada.

Łukasz Fabiański

Polski golkiper miał niezwykle trudne zadanie, ponieważ musiał stanąć naprzeciw mistrzom Anglii. Liverpool przystępował do tego spotkania w roli faworyta, jednak West Ham dał się w tym sezonie poznać jako drużyna, którym lubi napsuć krwi lepszym od siebie. Idealnie obrazował to przebieg meczu, w którym londyńczycy jako pierwsi wyszli na prowadzenie. Koniec końców nie udało im się jednak odnieść zwycięstwa, ponieważ The Reds strzelili dwie bramki. Jedną z rzutu karnego, zaś drugą z akcji, w której Fabiański nie miał za dużo do powiedzenia. Szczególnie zawiodła obrona Młotów, zostawiając Diogo Jocie wolną przestrzeń, którą bezwzględnie wykorzystał.

Na uwagę zasługuje przede wszystkim występ Łukasza Fabiańskiego przeciwko Fulham. Przez większość spotkania nudziliśmy się, oglądając te zawody sportowe. Dużo było biegania, walki, ale niekoniecznie gry w piłkę. Polak, gdy już musiał interweniować, zawsze robił to w sposób zdecydowany oraz poprawny. W końcówce Tomas Soucek strzelił gola na 1:0 i wydawało się, że to koniec emocji. Tymczasem faul Benrahmy w polu karnym i sędzia dyktuje jedenastkę. I to w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Do piłki podchodzi Ademola Lookman i wykonuje rzut karny upośledzoną Panenką. Polak pewnie broni i zapewnia swojej drużynie zwycięstwo! Mimo, iż karny Anglika był wykonany fatalnie, to nie wolno deprecjonować osiągnięcia naszego reprezentanta. W świetny sposób wywiązał się on ze swoich obowiązków.

Jan Bednarek

Fani Jana Bednarka mogli zejść na zawał, gdy oglądali powtórkę starcia, w wyniku którego ucierpiał Polak. Będący ostatnio na fali wznoszącej Southampton mierzył się wówczas z Aston Villą i wyraźnie w tym spotkaniu dominował. Podobać się mógł również nasz środkowy obrońca, który grał bardzo pewnie i widać było, że jest czołową postacią bloku defensywnego. Jedno z jego starć skończyło się bardzo bolesnym upadkiem, które mogło skończyć się dla niego znacznie gorzej. Ostatecznie Polak dograł do końca pierwszą połowę, jednak nie wyszedł już na drugą część spotkania. W ten sposób Ralph Hassenhuttl ze sztabem medycznym chcieli dać mu odpocząć oraz nie ryzykować pogłębienia urazu. Na powtórkach wygląda to naprawdę źle.

Bednarkowi nic się jednak nie stało i zameldował Austriakowi pełną gotowość do gry w meczu z Newcastle. Meczu historycznego, ponieważ Święci mieli okazję objąć prowadzenie w tabeli angielskiej ekstraklasy po raz pierwszy od 1988 roku. Przed Polakiem stało więc trudne zadanie, aby jak najlepiej zabezpieczyć dostęp do własnej bramki. Okazało się, że ze swoich obowiązków wywiązał się fantastycznie, a w dodatku dwukrotnie miał okazję pokonać Karla Darlowa. W akcjach podbramkowych zabrakło skuteczności, ale nie przekreśla to jego świetnej postawy. Southampton odniósł zwycięstwo 2:0, a Bednarek może być dumny z sukcesu swojej drużyny. Bez wątpienia miał w tym sukcesie swój ogromny udział i od dłuższego czasu jest jednym z najważniejszych żołnierzy Hassenhuttla.

Mateusz Klich

Zadyszka Polaka oraz całego Leeds. Dwie porażki 1:4 odpowiednio z Leicester i Crystal Palace wskazują na obniżenie lotów drużyny Marcelo Bielsy. W starciu z Lisami, Mateusz Klich nie zaprezentował się najlepiej. Wiele jego podań w poprzek boiska kończyło się groźnymi kontrami dla podopiecznych Brendana Rodgersa. Czarę goryczy przelał faul Polaka w polu karnym, który skończył się jedenastką dla Leicester w ostatniej minucie spotkania. Nasz reprezentant chciał jak najszybciej wymazać to z pamięci i na Crystal Palace wyszedł niesamowicie zmotywowany. Asystował przy bramce Bamforda, ale nie pomogło to drużynie, która wyraźnie przegrała z Orłami. Klich mógł mieć na koncie dwa finalne podania, ale sędziowie anulowali jedną z bramek Anglika. Znajdował się on na spalonym, a w zasadzie znajdowała się jego… ręka. Sytuacja dosyć kontrowersyjna, ale za kilka tygodni nikt o tym nie będzie pamiętał. Pawiom przyda się chwila odpoczynku i poukładanie spraw przez argentyńskiego szkoleniowca, aby w końcu osiągnąć długo wyczekiwane zwycięstwo.

Bamford na spalonym po podaniu Klicha

Źródło: TalkSport

Michał Helik

Wow! Szczerze mówiąc to nie spodziewaliśmy się, że Helik tak dobrze odnajdzie się na zapleczu Premier League. W ostatnim czasie rozegrał cztery spotkania w Barnsley. Złożyły się na nie trzy wygrane: 3:0 z QPR, 1:0 z Watford oraz 2:0 w pojedynku z Derby Kamila Jóźwiaka. Klub Polaka przegrał również mecz Cardiff 0:3, ale biorąc pod uwagę wyżej wymienione zwycięstwa trzeba mówić o ogromnym postępie. Tym bardziej, że aż trzykrotnie udało im się zachować czyste konto. Helik w każdym meczu wychodzi jako podstawowy piłkarz i prezentuje wysoką oraz równą formę. Wraz z kolegami zanotował awans na 16. pozycję i wydaje się, że na razie nie grozi im już widmo spadku. Jeżeli nasz rodak w dalszym ciągu będzie tak dobrze prezentował się na Wyspach, to możemy wróżyć mu jeszcze lepszą przyszłość. Być może w Premier League? Na ten moment na pewno na to za wcześnie, ale Michał wyrasta na naszego najlepszego gracza w Championship.

Bartosz Białkowski

Trzy czyste konta zachował również Bartosz Białkowski, ale wyniki jego drużyny nie były już tak dobre. Zwycięstwo z Preston, porażka z Huddersfield i dwa bezbramkowe remisy z Norwich i Sheffield Wednesday. Szczególnie w tych dwóch remisowych potyczkach Polak wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności. To bardzo dobre informacje po jego ostatnim średnio udanym okresie. Millwall nie potrafił oddać choćby jednego celnego strzału na bramkę i zostało zepchnięte do defensywy. Tam na straży stał jednak Białkowski, który po raz kolejny udowodnił, że chwilowa zniżka formy nie oznacza całkowitego przekreślenia jego zasług oraz ogromnych umiejętności. Teraz czas na odpoczynek związany z przerwą reprezentacyjną. Klub Polaka ma o czym teraz myśleć, ponieważ po dwóch bezbramkowych remisach chcieliby odnieść zwycięstwo i powrócić na odpowiednią ścieżkę. Nasz były reprezentant będzie starał się za to utrzymać swoją świetną dyspozycję.

Bartosz Białkowski czekający na zwycięstwo

Źródło: East Anglian Daily Times

Kamil Jóźwiak

Nasz reprezentant zagrał dosyć udane spotkanie z Cardiff, które zakończyło się remisem 1:1, jednak zszedł z boiska z kontuzją. W mediach spekulowano, że uraz wygląda bardzo poważnie i Polak może odpocząć od futbolu przez kilka tygodni. Koniec końców diagnoza okazała się nieco bardziej łagodna i pauzował w jednym meczu. Po jego powrocie niestety nie było zbyt dużo pozytywów, jeżeli chodzi o grę. I nie mowa tutaj tylko o naszym zawodniku, który bardzo się stara, ale nie wszystko wychodzi. Zdecydowanie kuleje cała drużyna Derby, która obecnie okupuje ostatnie miejsce w tabeli Championship i ma poważne problemy. Philip Cocu próbuje nowych rozwiązań, jednak w rezultacie niewiele one dają i bardzo prawdopodobne jest, że zostanie zastąpiony na stanowisku menedżera The Rams.

Kontuzjowany Jóźwiak

Źródło: Sport.pl

Krystian Bielik

Zostajemy przy Derby, ponieważ do pierwszego składu tej drużyny po kontuzji, wrócił Krystian Bielik! Mimo, że jego zespół przegrał z ekipą Helika 0:2 to warto odnotować, że jest to powrót po niespełna roku absencji. Fakt, że Cocu postawił na Polaka oznacza, że nie jest zadowolony z dotychczasowej defensywy i szuka nowych rozwiązań. Jednym z nich ma być obecność naszego zawodnika w podstawowym składzie, co niezwykle cieszy. Mamy wielką nadzieję, że Derby jak najszybciej wyjdzie z dołka, a Bielik będzie kluczową postacią tej ekipy. Ciężko oceniać jego grę po jednym spotkaniu, więc łudzimy się, że w najbliższych tygodniach zobaczymy więcej występów i będziemy mogli spojrzeć na jego postawę w szerszym spectrum. Póki co najważniejsze jest to, że koszmary ma już za sobą. Teraz pora na odbudowanie swojej pozycji w klubie i wskoczenie na najwyższe obroty.

Przemysław Płacheta

O Płachecie jest głośno przede wszystkim dlatego, że dostał powołanie do reprezentacji Polski. Regularnie melduje się w składzie Kanarków, a kilku reprezentantów się wykruszyło, więc Brzęczek postanowił dać mu szansę. I bardzo słusznie! Płacheta z bardzo dobrej strony prezentuje się w Norwich. Jest aktywnym zawodnikiem, który ciężko pracuje dla swojej drużyny i stara się dużo oferować w defensywie. Niestety póki co nie przekłada się to jednak na liczby, o których tak bardzo lubimy dyskutować i rozmawiać. Cieszy natomiast to, że Daniel Farke stawia na niego regularnie, a on dobrze wpasowuje się w kolektyw. Norwich notuje w ostatnim czasie zwycięstwo za zwycięstwem. Obecnie pracodawca Płachety jest na trzecim miejscu w Championship z wielkimi szansami, aby w przyszłym roku powrócić do Premier League. Jeżeli Płacheta nadal będzie otrzymywał od trenera minuty, to jesteśmy przekonani, że wkrótce zacznie spłacać swój kredyt zaufania otrzymany w Anglii.

Płacheta w Norwich

Źródło: Skauci UK

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie