Tegoroczni beniaminkowie w Premier League wyglądają na najsłabszych od lat. Na plus wyróżnia się tylko Leeds, chociaż Pawie mają ogromne problemy z traceniem bramek. West Brom to drużyna, której celem jest wyłącznie walka o utrzymanie. Natomiast trzecia ekipa to Fulham, które… piekielnie denerwuje swoim postępowaniem.

Deja vu. To sformułowanie, które idealnie pasuje do moich obserwacji Fulham. Odnoszę wrażenie, że uczenie się na błędach to zdecydowanie obca praktyka przy Craven Cottage. Biało-czarni dwa sezony temu spadli z hukiem z Premier League, ale najwidoczniej za mało wtedy bolało i chcą to zrobić jeszcze raz. Konsekwencja w robieniu głupot to zdecydowanie domena tego klubu, co wprawia mnie w pewnego rodzaju konsternację. Bo przecież nawet dziecko, które spadnie z roweru, na następny raz założy kask i ochraniacze.

Fatalny sezon 2018/19

Awans do Premier League włącza we władzach The Cottagers jakiś tryb dokonywania fatalnych decyzji. Przed poprzednią przygodą w angielskiej ekstraklasie Fulham było przykładną drużyną z menedżerem, który spokojnie i cierpliwie przywracał drużynie siłę. Slavisa Jokanovic, bo to o nim mowa, najpierw utrzymał się w Championship, później awansował do play-offów, by za trzecim podejściem awansować do Premier League. Niestety tam nie popracował sobie zbyt długo, ponieważ w listopadzie został zwolniony. Ta decyzja była zrozumiała, ponieważ Fulham notowało tragiczne wyniki. Z tym że wcześniej zarząd przebudował drużynę, mimo że serbski szkoleniowiec wcale o to nie prosił.

Viaplay