Troy Deeney po jednym z meczów Watfordu i Arsenalu powiedział, że Kanonierom brakuje „cojones”. W ostatnim meczu ligowym podopiecznych Mikela Artety to ich przeciwnikom zabrakło nie tylko „męskości”, ale także zorganizowania, dokładności, walki i chęci zwycięstwa. Szczególnie w środku pola, gdzie Donny van de Beek rozegrał zaledwie 15 minut.

Niedzielne starcie na Old Trafford wielokrotnie będzie służyć za przykład bałaganu w pomocy Czerwonych Diabłów. Nie dlatego, że to jedyne spotkanie, w którym był on widoczny. Po prostu w miniony weekend drużyna z północnego Londynu bezlitośnie go uwypukliła i wykorzystała. Zwycięstwo w dużej mierze zależało od tego, kto zdominuje drugą linię. A zrobili to bez wątpienia Thomas Partey i Mohamed Elneny.

Kolejny raz w głowie kibiców United może więc zapalić się lampka pod tytułem: „A może jednak nie chodzi o tę mityczną tragedię w obronie?”. Defensywa z Davidem de Geą na czele w ostatnich 5 meczach straciła 3 bramki.Co więcej, tylko jedna z nich kosztowała stratę punktów. Największym problemem nie jest też atak, gdzie można liczyć Masona Greenwooda, Edinsona Cavaniego, Marcusa Rashforda i Athony’ego Martiala.

W Manchesterze najgorzej działa pomoc. Są tam gwiazdy, duże umiejętności i indywidualności, ale ta formacja rzadko gra jak jeden zespół. Spoiwem może być dla nich Donny van de Beek, ale na razie jego przygoda w Anglii przypomina niemiłą odsiadkę.

Donny van de Beek ławka

Smutny van de Beek czekający na zmianę. /Źródło: FootballJOE

Dlaczego Donny van de Beek nie gra?

Kibice Czerwonych Diabłów oczekiwali po tym transferze fajerwerków. Za Holendra zapłacono duże pieniądze, do tego był on częścią składu, który wywalczył półfinał Ligi Mistrzów i mistrzostwo kraju. Ole Gunnar Solskjær nadal nie daje mu jednak poważniejszych szans.Przez pewien czas mogło to dziwić, ale obecnie staje się powodem coraz bardziej powszechnych narzekań.

Od początku wiadomo było przecież, po co Donny van de Beek trafia na Old Trafford. Gra podopiecznych Norwega miała opierać się na parze Paul Pogba-Bruno Fernandes, a 23-latek stanowił poszerzenie składu. W czerwonej części miasta w końcu miało zawitać to, co Pep Guardiola robi od lat. Nikt przecież specjalnie się nie burzył – może oprócz posiadaczy danych piłkarzy w FPL – o to, że na ławce siedzieli jakościowi zawodnicy jak Bernardo Silva, Riyad Mahrez, Leroy Sane czy Raheem Sterling. Solskjærowi chodziło o to, by przy przeprowadzaniu zmian drużyna nie traciła na jakości. Posiadanie dobrych graczy nie znaczy, że wszyscy muszą rozpoczynać spotkanie od pierwszej minuty. Mistrz Holandii miał być przede wszystkim zmiennikiem dla kupionego zimą Portugalczyka.

Na przykładzie wzmocnień Liverpoolu można też zauważyć, że Norweg nie jest jedynym szkoleniowcem, który woli poczekać z wprowadzaniem swojego nowego nabytku. Fabinho odgrywa obecnie w The Reds ważną rolę, a przecież nie zaczynał spotkań w wyjściowej jedenastce od razu po transferze. To samo tyczy się Naby’ego Keity, choć ten nadal czeka na ustabilizowanie swojej pozycji.

Poza tym pozostaje sama adaptacja w bardziej wymagającym środowisku. Ajax to wspaniała drużyna, która czasami wydaje się zbyt dobra na Eredivisie, ale nikt nie ma chyba wątpliwości, że między rozgrywkami w Holandii a Premier League jest widoczny przeskok. Nowy klub, nowy kraj, nowy styl życia i taktyka – to wszystko spadło na Holendra i nie oszukujmy się, że nie ma to wpływu na grę. Nie każdy jest Bruno Fernandesem.

Najwyższy czas postawić na Holendra

To, co różni Manchester United od Liverpoolu i Manchesteru City, to wyniki. Kto śmiał wytykać Guardioli rotację, gdy Obywatele bili rekord zdobytych punktów? Mizerne wyniki w ligowych pojedynkach wymagają więc, aby Donny van de Beek wstał w końcu z ławki rezerwowych. I to nie na ostatnie 20 minut meczu.

Fernandes i Pogba na boisku to na papierze świetny duet, ale bardzo od siebie uzależniony. Kiedy w końcówce zeszłej kampanii United szło jak burza, oni wyglądali jak najlepsi zawodnicy w lidze. W niedzielnym spotkaniu jasno widać było, że kiedy nie idzie jednemu, drugi automatycznie też jest zagubiony. Obu pomocników można śmiało wpisać na listę najgorszych z meczu przeciwko Arsenalowi, chociaż tutaj remisowaliby akurat z większością drużyny.

Scott McTominay i Fred nie są świetnie uzdolnieni techniczne, za to w destrukcji radzą sobie znakomicie. Co to jednak przynosi, kiedy po odzyskaniu piłki Brazylijczyk ma problem z dokładnym kopnięciem jej do kolegi? Nemanja Matić daje spokój, ale jego obecność na murawie oznacza, że zespół potrzebuje obok niego kogoś szybkiego i zwrotnego, bo kiedy Serb popełnia błąd, ciężko nadążyć mu za rywalem. Podobnie ma się sytuacja z Juanem Matą, zbliżającym się zresztą powoli do końca kariery, który nie nawiąże już raczej do szczytu swej formy. Do tego jest jeszcze Daniel James, oferujący szybkość i pracowitość, ale jak na razie niewiele ponad to.

Donny van de Beek podania przeszywające linie przeciwnika

Podania przeszywające linię przeciwnika w wykonaniu Donny’ego van de Beeka /Źródło: brakingthelines

Mamy diament, ale wolimy trzymać go w szafce

W tym momencie wchodzi on, cały na biało. Donny van de Beek wydaje się w pewnym stopniu łączyć wszystkie cechy reszty pomocników Manchesteru United. Może zastąpić praktycznie każdego z nich, a jakość zespołu zupełnie się nie obniży. Pomijając umiejętności piłkarskie, a skupiając się na taktyce, piłkarzom z Old Trafford nie stanie się krzywda, kiedy ze względu na wiele okazji do kontrataków na murawę wybiegnie James, a tyłów pilnować będzie Holender. Dobra gra w odbiorze pozwala sądzić, że może zająć miejsce jednego z pomocników defensywnych.

Trójka Fernandes-Pogba-van de Beek może zresztą grać razem. To wprowadza kolejne opcje – na przykład z Holendrem na najbardziej wysuniętej pozycji w diamencie. Mimo wielu gier jako cofnięty pomocnik, wychowanek Ajaxu świetnie radzi sobie bowiem pod bramką przeciwników. Udowadnia to chociażby statystyka kontaktów z piłką i strzałów oddanych z pola karnego rywala z zeszłego sezonu.

Niezależnie od miejsca na boisku, on po prostu musi zacząć grać. Wygląda na to, że obecnie na każdej pozycji w pomocy wystąpiłby lepiej, niż zawodnik z pierwszej jedenastki. Oczywiście, może okaże się, że wszyscy się mylimy, a on stanie się niewypałem. Wtedy przynajmniej sami się o tym przekonamy, zamiast oglądać kolejny mecz, w którym środek pola Manchesteru United daje więcej szkód niż korzyści. Kolejne spotkanie, w którym Czerwone Diabły nie potrafią skonstruować porządnej akcji, albo gdy piłkarze nie są w stanie wymienić pięciu celnych podań z rzędu.

Trzymanie Donny’ego van de Beeka na ławce mogło mieć sens, ale teraz na pewno już go nie ma. Trenerze, pora dać mu szansę! W końcu potrzeba jakiegoś impulsu, odrobiny ożywienia. Ktoś musi odmienić obraz środka pola United.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie