Brazylijczyk od dłuższego czasu zniknął z naszych radarów, co jest spowodowane kontuzją kolana. Martinelli od miesięcy próbuje wrócić do pełni dyspozycji po operacji, która nieco pokrzyżowała jego plany na ten rok.

Wielu prawdopodobnie zapomniało o istnieniu napastnika, którym był na początku roku stawiany na równi z największymi odkryciami poprzedniego sezonu, jak choćby Mason Greenwood, czy Bukayo Saka. Trzeba przyznać, że słusznie. Gabriel wykorzystywał do maksimum niemal każdą szansę, jaką dostał od Unaia Emery’ego, Freddiego Ljungberga, czy Mikela Artety. Rósł na oczach widzów w rywalizacji Ligi Europy, a także Premier League, gdzie dał się zapamiętać z bramki z West Hamem i pamiętnego rajdu w meczu przeciwko Chelsea, czego na pewno miło nie będzie wspominać Kante.

Pierwszą przeszkodą, jaką napotkał Gabriel był oczywiście lockdown, który dotknął każdego z zawodników. Tam jednak 19-latek ewidentnie nie próżnował. Co jakiś czas wrzucał na swoje social media zdjęcia ukazujące jego progres. Z chuderlaka w kilka tygodni stał się naprawdę świetnie wyrzeźbionym atletą.

Dlatego dziwiło dlaczego po restarcie ligi, Mikel Arteta na niego nie stawia. Odpowiedź przyszła w miarę szybko, bo jeszcze przed zakończeniem sezonu. Brazylijczyk od dłuższego czasu czuł duży dyskomfort w kolanie, co nie pozwoliło mu trenować na 100%. Decyzją sztabu został odsunięty od pełnego treningu, co miało go postawić na nogi. Jednak indywidualne zajęcia nie poprawiły stanu rzeczy. Sztab medyczny jasno postawił sprawę, że czeka go zabieg, jaki wyłączy go z gry do końca roku.

Był to na pewno duży cios dla zawodnika, który ciężką pracą i poświęceniem wypracował sobie drogę do pierwszej drużyny. W końcu Gabriel w Londynie pojawił się jako zawodnik z potencjałem, ale raczej mający rozegrać sezon w rezerwach. Jak potoczyła się jego historia, to doskonale wszyscy wiemy.

Od połowy października Gabriel trenował indywidualnie nad kondycją, aby dorównać kolegom, gdy dołączy do reszty. Teraz jest tego coraz bliżej. Kilka dni temu nastolatek rozpoczął treningi również z piłką i nieangażujących gierkach z resztą kolegów. Jak ocenia sztab medyczny, do końca roku zawodnik powinien być gotowy, aby na sto procent wrócić do drużyny. Na to wszyscy czekamy.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie