Gdybyśmy musieli wskazać jedną z najbardziej charakterystycznych osób w Premier League, to wśród kandydatów na pewno znalazłby się Adama Traore. Ciężko wskazać drugiego piłkarza o charakterystyce czołgu, który rozpędza się i prowadzi jak samochód sportowy. Hiszpan niedawno udzielił wywiadu dziennikowi The Telegraph, w którym wypowiedział się o życiu przy Camp Nou, gangach oraz o… oliwce dla dzieci.

Adama Traore Diarra, bo tak brzmi pełne imię i nazwiska Hiszpana malijskiego pochodzenia, przyszedł na świat w L’Hospitalet de Llobregat. Największe przedmieście Unii Europejskiej to mała wylęgarnia piłkarzy. To właśnie stąd pochodzą Victor Valdes, Jordi Alba czy właśnie skrzydłowy Wolves. Całą trójkę łączy La Masia, choć nie dzielili ze sobą szatni akademii FC Barcelony. Można powiedzieć, że Traore był skazany na Blaugranę – nawet mieszkał niedaleko Camp Nou. Był na tyle blisko stadionu, że słyszał kibiców na meczu, w tym tych z debiutu jego idola z dzieciństwa – Ronaldinho.

Ten mecz z Sevillą był po północy. Dawali wtedy darmowe jedzenie, aby ludzie przyszli go obejrzeć. Stadion był pełny. Miałem wtedy tylko 7 lat, więc mecz obejrzałem nazajutrz, ale leżąc w łóżko słyszałem wszystko – kibiców, wrzawę na trybunach. To było magiczne, niesamowite. Ludzie byli szczęśliwi tylko wtedy, gdy grał Ronaldinho. Barcelona nie miała wówczas podjazdu do Realu, ponieważ ci wygrywali wszystko. Ale wtedy pojawił się właśnie on – opowiada Traore.

Początki kariery Traore

Choć Adama zna kilka języków (mówi płynnie po katalońsku, hiszpańsku, francusku, portugalsku i bambara), to przydawał mu się też język futbolu. Zwłaszcza że skrzydłowy żył w nieciekawej dzielnicy, w której rządziły gangi, a wskaźnik przestępczości był bardzo wysoki.

 [L’Hospitalet] to dobre miejsce, ale było widać, że działają tu gangi. Jednak gdy miałem 14 lat to często z moim bratem graliśmy z nimi. Gdy mierzyliśmy się z gangsterami, to wszystko co się działo w ich życiu prywatnym schodziło na bok. Liczył się wtedy tylko futbol – mówi Hiszpan.

Na korzyść rodzeństwa Traore był fakt, że byli znani przez to, że grali akademiach lokalnym klubów. Adama w FC Barcelonie, a Moha w Espanyolu. Oboje kariery jako wychowankowie nie zrobili. W Dumie Katalonii 24-latek zagrał łącznie 4 razy, tylko raz wychodząc w pierwszym składzie. Występy łącznie nie uzbierały nawet 90 minut, ale strzelonej bramki Huesce w Pucharze Króla nikt mu nie odbierze. Jeden mecz w LaLiga to i tak więcej niż Moha, który w barwach pierwszej drużyny Espanyolu nawet nie zadebiutował. 25-letni napastnik, mogący również grać na skrzydle, tuła się głównie po niższych ligach hiszpańskich, notując jeden wyjazd do Chorwacji, gdzie zagrał kilkanaście meczów w barwach NK Istra. Dziś jest zawodnikiem trzecioligowego Recreativo Huelva.

Debiut 17-letniego Adamy Traore w Dumie Katalonii, listopad 2013, źródło: FC Barcelona

Efekt Nuno Espirito Santo i oliwka dla dzieci

Adama swoją dotychczasową karierę w Anglii zawdzięcza Nuno Espirito Santo. To właśnie pod skrzydłami Portugalczyka 24-latek rozwinął się najbardziej. W większości swoich wywiadów Traore chwali szkoleniowca Wolves, więc nie inaczej jest w przypadku The Telegraph. 46-latek pomógł Adamie stać się piłkarzem uniwersalnym, mogącym grać na kilku pozycjach, korzystającym nie tylko ze swojej niesamowitej szybkości.

Nuno pomógł mi w wielu rzeczach, ale to tez zasługa jego sztabu. Myślę, że ciężka praca z nimi popłaca. Najważniejsze jest jednak to, że Nuno chce, żebyśmy się rozwijali i to on jest główną częścią progresu. Jeśli możesz raz grać na napadzie, a raz na skrzydle, utrudnia to rywalom powstrzymanie cię. Nie można tak łatwo przewidzieć moich ruchów, co działa na naszą korzyść – opowiada Traore.

Powstrzymanie Adamy utrudnia też oliwka dla dzieci, którą przed meczem piłkarz jest zawsze smarowany. Traore po raz pierwszy sam wyjaśnił, dlaczego ją stosuję. Najpierw służyła ochronie barków, które w zeszłym sezonie 24-latek zwichnął 4 razy. Jednak z biegiem czasu smarowanie rąk przez jednego z członków sztabu Wolves znalazło kolejne zastosowanie. Wyślizgiwanie się oponentom.

Mając nałożoną oliwkę, nie można mnie złapać. Tym bardziej, kiedy jestem w ruchu. Sztab medyczny wpadł na ten genialny pomysł, ponieważ miałem problemy z barkiem. Stwierdziłem, że spróbuję. W pierwszym meczu z oliwką było śmiesznie. Rywale próbowali złapać mnie za ręce, ale nie mogli mnie utrzymać. Nie wiedzieli, co się dzieje. To dla mnie ważne, ponieważ przeciwnicy muszą wymyślić na mnie inną taktykę. Wcześniej mnie po prostu ciągnęli za rękę i nie mogłem tego skontrować. Teraz im się po prostu wyślizguje – tłumaczy świeżo upieczony reprezentant Hiszpanii.

Życie w Anglii

W nowym kraju Adamie żyje się bardzo dobrze. Przywykł już do tutejszych zwyczajów, które mu się podobają. Zwłaszcza te związane z jedzeniem, co jest chyba normalne. Ludzie prawie zawsze chwalą jedzenie kraju, w którym niedawno zamieszkali.

Żyję w Anglii już od jakiegoś czasu, więc poznałem już zwyczaj popołudniowej herbatki i niedzielnych obiadów. To piękna sprawa. W Hiszpanii jemy kolację około godziny 22, tutaj w Anglii jest to 19. Lubię poznawać różne kultury i ich sposób myślenia – opowiada. Traore przede wszystkim uwielbia ten drugi z wymienionych zwyczajów, czyli niedzielne „pieczone” obiady, nawet pomimo faktu bycia muzułmaninem.

Kocham je [mówi, śmiejąc się]. Nie mogę jeść wieprzowiny, ale za to mogę wszystko inne. Pieczone ziemniaki, Yorkshire pudding, sos pieczeniowy. Nie mogę ich jeść co tydzień, ale bardzo je lubię – dodaje.

24-latek nie narzeka też na atmosferę w szatni Wolves. Nie tylko on, ale i Conor Coady niedawno zadebiutował w swojej reprezentacji. 27-latek nie jest ofensywnie nastawionym obrońcą, o czym świadczy jego statystyka strzałów. Odkąd Wilki awansowały do Premier League, ich kapitan nie opuścił nawet minuty i przez ten czas nie oddał ani jednego strzału. Z kolei w reprezentacji Anglii potrzebował ledwie dwóch meczów, aby strzelić swoją debiutancką bramkę. Po powrocie Coady stał się obiektem śmieszków kolegów z szatni.

Każdy się z tego śmiał. Jest on niesamowitym człowiekiem i wspaniałym kapitanem, ale nie mogłem sobie wyobrazić jak strzela gola. Gdy trafił w meczu z Walią, to cała drużyna rzuciła się na WhatsAppa, aby skomentować jego bramkę na naszej grupie. Gdy wrócił z kadry to na treningu kazaliśmy mu iść na atak, skoro już tak się rozstrzelał – śmieje się Traore.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie