Dwa pierwsze starcia 5. kolejki Premier League przyniosły nam aż 10 goli. Gradu bramek spodziewaliśmy się także na Etihad Stadium, lecz tym razem drużyny Manchesteru City i Arsenalu zaserwowały nam spokojne widowisko. Jedyne trafienie w meczu zaliczył Raheem Sterling.

Historia meczów pomiędzy tymi ekipami w ostatnich latach nie jest zbyt korzystna dla podopiecznych Mikela Artety. Kanonierzy co prawda pokonali Obywateli w zeszłym sezonie w półfinale FA Cup, a następnie sięgnęli po to trofeum, lecz w lidze wyglądało to zupełnie inaczej. 3 ostatnie sezony to 6 zwycięstw City i bilans bramkowy 17-2.

Dominacja City od pierwszych minut

Oba zespoły zaczęły mecz tak, jak można było się tego spodziewać. Gospodarze częściej byli w posiadaniu piłki i spokojnie próbowali rozgrywać akcje w ataku pozycyjnym. Widoczny miał być brak kontuzjowanego Kevina De Bruyne. Nie wyglądało to jednak źle, bo odpowiedzialność za rozgrywanie została rozłożona na innych graczy, a jakości w zespole Guardioli nie brakuje. Po kontuzji powrócił za to inny gwiazdor – Sergio Aguero. Dla Agentyńczyka to pierwszy mecz od czerwca, kiedy doznał urazu w meczu z Burnley.

Pierwszy gol dla Obywateli padł po szybkiej akcji zaczętej przez Mahreza na połowie boiska. Piłka dotarła do Aguero, który szybko zagrał na skrzydło do Fodena. Młody Anglik ładnym zwodem minął obrońcę i oddał strzał, który obronił Leno. Bramkarz Arsenalu nie zdążył jednak podnieść się z murawy i nie miał żadnych szans przy dobitce Sterlinga, który podtrzymał swoją dobrą formę strzelecką.

Stracony gol obudził Kanonierów, którzy w kolejnych minutach stworzyli sobie kilka dobrych okazji na wyrównanie. Najbardziej aktywnym graczem gości był Bukayo Saka. Świeżo upieczony reprezentant Anglii kilkukrotnie miał szansę na pokonanie Edersona. W najlepszej z nich uderzał prawą nogą z bliskiej odległości, lecz w bramce bardzo dobrze zachował się brazylijski bramkarz City.

Bezbarwna druga połowa

Po drugiej części spotkania spodziewaliśmy się zdecydowanie więcej. Obie drużyny nie wskoczyły na swoje najwyższe obroty i tempo spotkania było na towarzyskim poziomie. Gospodarzom pasowało jednobramkowe prowadzenie i ważniejsze wydawało się dla nich utrzymanie czystego konta. Powszechnie wiadomo, że podopieczni Guardioli mają spore problemy w defensywie i dowiezienie czystego konta Edersona było priorytetem w końcówce spotkania. Bardzo pewnie w obronie City wyglądał Ruben Dias, dla którego był to pierwszy mecz na Etihad Stadium.

Warto odnotować debiut nowego nabytku Arsenalu, Thomasa Parteya. Ghańczyk pojawił się na boisku w 83. minucie w miejsce Granita Xhaki. Oczywiście podczas tych kilku minut nie zdążył zaprezentować swoich umiejętności, więc z niecierpliwieniem czekamy na debiut byłego pomocnika Atletico od pierwszej minuty.

Podsumowując, nie było to starcie, które będziemy wspominać latami. Jak wygląda sytuacja obu drużyn w tabeli? Po 5 meczach Arsenal ma na koncie 9 punktów i obecnie zajmuje 5. miejsce. Manchester City ma na swoim koncie 2 oczka mniej, jednak rozegrał także 1 spotkanie mniej od reszty stawki. W środku tygodnia obie ekipy zaczną zmagania w europejskich pucharach. Obywatele podejmą na własnym boisku FC Porto, a Kanonierzy pojadą w delegację do Wiednia na starcie z Rapidem.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie