Świetny mecz zaserwowali nam piłkarze Evertonu i Liverpoolu na otwarcie 5. kolejki Premier League. W 237. derbach Merseyside było wszystko, czego można chcieć od starcia tego kalibru. W sobotnie popołudnie obejrzeliśmy 4 gole, a końcówka dostarczyła wiele emocji. Wydawało się, że mistrzowie Anglii wywiozą z Goodison Park pełną pulę, ale VAR pozbawił ich zwycięskiego trafienia. 

Derby Merseyside na przełamanie

Od pierwszego gwizdka sędziego było widać, że podopieczni Jürgena Kloppa wyszli na to spotkanie z myślą zrehabilitowania się za blamaż z Aston Villą. The Reds zaczęli bardzo ofensywnie i szybko udało im się otworzyć konto bramkowe. Dobrą piłkę na lewym skrzydle dostał Robertson, minął Colemana i dograł piłkę w pole karne do Mane. Senegalczyk pewnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Pickforda.

Chwilę później stało się coś, co postawiło mistrzów Anglii w rzadko spotykanej dotąd sytuacji. Boisko musiał opuścić Virgil Van Dijk, który mocno ucierpiał w starciu z bramkarzem Evertonu. Pickford brutalnie wszedł w nogi Holendra i z pewnością mielibyśmy w tej sytuacji rzut karny, gdyby Van Dijk nie był na minimalnym spalonym.

W miejsce kontuzjowanego lidera defensywy na boisku zameldował się Gomez, który stracił miejsce w podstawowej jedenastce na rzecz Matipa. W 19. minucie gospodarze wyrównali po stałym fragmencie gry. Dośrodkowanie Jamesa z rzutu rożnego wykorzstał Keane. W pierwszej części spotkania nie oglądaliśmy już więcej trafień, jednak to goście przeważali i stworzyli sobie więcej dogodnych okazji. Z rzutu wolnego pięknie uderzał Alexander-Arnold, dobrą szansę miał też Mane, który przestrzelił w podobnej akcji do tej z 3. minuty.

Latający Dominic

Na drugą połowę obie ekipy wyszły w zdecydowanie spokojniejszych nastrojach. Na emocje musieliśmy czekać aż do 72. minuty, kiedy Salah ponownie wyprowadził Liverpool na prowadzenie. Piłka odbita od Miny trafiła pod nogi Egipcjanina, a ten mocnym strzałem z woleja pokonał Pickforda. Bramkarz The Toffees i reprezentacji Angli nie miał przy tym trafieniu zbyt dużo do powiedzenia.

Chwilę później powtórzył się scenariusz z 1. połowy i gospodarze zdobyli wyrównującego gola. Świetną formę strzelecką potwierdził Calvert-Levin, który zdobył swoją 7. bramkę w tym sezonie i samotnie prowadzi w klasyfikacji strzelców. Anglik ponownie zaimponował niesamowicie wysokim wyskokiem i pięknym strzałem głową wykorzystał dośrodkowanie Digne’a.

Derby Merseyside bez czerwonej kartki to nie derby. Tak było też i tym razem. Na kilka minut przed końcem Richarlison ujrzał czerwony kartonik po brutalnym wejściu nakładką w nogi Thiago. Kilkuminutowa gra w osłabieniu mogła skończyć się bardzo źle dla gospodarzy. Już w doliczonym czasie do siatki trafił Henderson. Na minimalnym spalonym znalazł się jednak Mane, który podawał do kapitana Liverpoolu. VAR nie uznał zwycięskiego gola gości i spotkanie zakończyło się wynikiem 2:2.

Zła passa przełamana

Trzy poprzednie spotkania pomiędzy Evertonem, a Liverpoolem na Goodison Park kończyły się wynikiem 0:0. Złą passę nareszcie udało się przełamać i na otwarcie 5. kolejki obejrzeliśmy emocjonujące spotkanie z dużą dozą dramaturgii. Podopieczni Carlo Ancelottiego pozostają niepokonani w sezonie 20/21 i na pewno utrzymają się na pierwszym miejscu w tabeli. Z kolei dla drużyny Jürgena Kloppa jest to drugi mecz z rzędu bez zwycięstwa. Najbliższa okazja do przełamania nadejdzie w środę – The Reds wyjazdem do Amsterdamu na mecz z Ajaxem rozpoczną tegoroczną edycję Ligi Mistrzów.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie