Telegraph dotarł do sensacyjnych informacji. Najmocniejsze angielskie kluby, z Liverpoolem i Manchesterem United na czele, zamierzają przeforsować zmiany w sposobie funkcjonowania ligi. Premier League może czekać prawdziwa rewolucja, określana mianem „Project Big Picture”.

Angielska gazeta twierdzi, że dotarła do dokumentu, który jak to określono na jej łamach, może doprowadzić do „największych zmian od pokolenia”. Miał on zostać przygotowany przez Fenway Sports Group, właścicieli Liverpoolu. Ponadto poparła go już rodzina Glazerów, rządząca Manchesterem United. Swoją aprobatę mają również najprawdopodobniej wyrazić pozostałe zespoły Big Six.

Rewolucja w Premier League – co oznacza Project Big Picture?

  • 250 milionów funtów ma zostać przekazane zespołom EFL, aby wyrównać straty spowodowane z zamknięciem stadionów. Suma ta zostanie zwrócona z przyszłych dochodów, a pozyskana dzięki zaciągnięciu pożyczki przez Premier League.
  • Dziewięć zespołów, które grają w Premier League od najdłuższego czasu, ma mieć specjalny status. Do przegłosowania istotnych zmian w przyszłości (dotyczących m.in. ewentualnego „veto” w sprawie przejęcia klubów ligi przez nowych właścicieli, zwalniania dyrektora wykonawczego czy też zasad funkcjonowania) wystarczy zaledwie sześć głosów z tego grona.
  • Liczba zespołów Premier League ma zmniejszyć się do 18. Championship, League One i League Two mają w dalszym ciągu mieć 24 zespoły.
  • Z Premier League mają spadać bezpośrednio dwa ostatnie zespoły. Awans z jej zaplecza mają mieć zagwarantowane dwie pierwsze drużyny. Proponowana jest zmiana systemu Playoff. Miałyby w nich brać udział 16. ekipa ekstraklasy oraz trzeci, czwarty i piąty klub Championship.
  • FA ma otrzymać jednorazową dotację w wysokości 100 milionów funtów na pokrycie strat spowodowanych koronawirusem. Ma ona zostać przeznaczona m.in. na futbol amatorski czy też rozgrywki kobiet.
  • 8,5% przychodu netto Premier League ma zostać przekazane na pokrycie „kosztów operacyjnych” i „pożyteczne inicjatywy”, wliczając w to funkcjonowanie FA.
  • 25% z pozostałych zysków Premier League oraz Football League ma trafić do zespołów EFL.
  • 6% dochodów brutto Premier League ma zostać przeznaczone na rozwój stadionów w zawodowych ligach. W przeliczeniu – około 100 funtów na jedno miejsce.
  • Zmiany, jeśli chodzi o podział zysków z transmisji w Premier League. Jedna z partii części wypłat ma zostać uzależniona od wyników w okresie trzech ostatnich sezonów.
  • Rezygnacja z rozgrywania Pucharu Ligi i meczu o Tarczę Wspólnoty.
  • Utworzenie żeńskiej ligi piłki nożnej, niezależnej od Premier League i FA.
  • Zasady Finansowego Fair Play korespondujące z tymi UEFA. Szefostwo Premier League ma mieć zapewniony pełny wgląd w finanse klubów.
  • Maksymalna cena biletu na mecz wyjazdowy ma wynosić 20 funtów. Proponowane są dofinansowania podróży kibiców na spotkania w delegacji. Minimalna wielkość trybuny gości ma wynosić 8% pojemności stadionu. Próba powrotu do trybun „safe standing”.
  • Opóźnienie startu Premier League (ale wciąż w sierpniu). Większa liczba przedsezonowych sparingów. Każdy zespół ligi ma być zobligowany do udziału w letnim turnieju Premier League przynajmniej raz na pięć lat.
  • Zmiany dotyczące wypożyczeń. Dopuszczalne wypożyczenie nawet 15 zawodników do innych klubów krajowych. Maksymalna liczba graczy znajdujących się na wypożyczeniu w angielskim klubie ma wynosić 4.

Szef EFL popiera propozycję zmian

Projekt, którego efektem byłaby rewolucja, jeśli chodzi o rozgrywki Premier League, jest podobno w fazie planowania od trzech lat. Proces wprowadzenia go w życie miała przyspieszyć pandemia koronawirusa. Tym bardziej że przewidziane jest wsparcie finansowe zespołów z niższych lig, które wyraźnie cierpią na zamknięciu stadionów. Szef EFL, Rick Parry, rozmawiał już z Johnem W. Henrym, właścicielem Liverpoolu oraz Glazerami. Na łamach Telegraph możemy przeczytać jego wypowiedź:

„Co mamy zrobić? Zostawić wszystko tak jak jest i pozwolić, aby mniejsze kluby upadły? A może coś z tym zrobimy? Nie da się zrobić czegoś bez zmian. Nasza perspektywa jest taka, że zespoły Big Six na tym skorzystają, ale i nasze 72 drużyny będą miały korzyści. Jesteśmy gotowi.

To na pewno będzie wyzwanie, wiążące się z ogromnymi zmianami, więc nie obejdzie się bez bólu. Czy uważam, że mimo tego wyjdzie to na dobre naszemu sportowi? Absolutnie. A jeśli Big Six zamierza wyciągnąć z tego jakieś korzyści, to czemu nie. W jakim celu mieliby to firmować swoimi nazwami?”

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie