Zwolnienie Gunnersaurusa, czyli maskotki Arsenalu, to chyba najgłośniejszy ruch wczorajszego Deadline Day. Rozwiązanie umowy tak zasłużonego pracownika Kanonierów poruszyło cały piłkarski świat. 

Zacznijmy jednak od początku – dla tych mniej wtajemniczonych. Arsenal zwolnił wczoraj swoją maskotkę – Gunnersaurusa, który piastował tę funkcję od 1993 roku. Jako powód podali cięcie kosztów, a jako, że kibiców nie ma na stadionie, to maskotka jest niepotrzebna.

Gunnersaurus był bardzo zżyty z otoczeniem Arsenalu. Wypłynęły nawet informacje, że osoba, która ubiera kostium dinozaura, opuściła ślub brata, bo Kanonierzy grali domowy mecz. Poruszyło to całe futbolowe środowisko. Kilka znaczących klubów piłkarskich okazało słowa wsparcia. Krok dalej poszła Sevilla, która zaproponowała maskotce angaż. Nikt nie spodziewał się, że z tego serio cos wyjdzie, a jednak – Sevilla wrzuciła nawet na swojego Twittera info, w którym oficjalnie przywitała Gunnersaurusa.

Wiele wskazuje jednak na to, że maskotka pozostanie w Londynie. Wszystko za sprawą Mesuta Özila, który postanowił opłacić pensję maskotki Kanonierów.

Byłem bardzo smutny, gdy Jerry Quy, czyli nasza słynna i lojalna maskotka Gunnersaurus, a także integralna część naszego klubu została zwolniona po 27 latach. W związku z tym oferuję zwrot kosztów za pełną pensję naszego wielkiego zielonego kumpla, dopóki będę grał w Arsenalu.

Mobilizacja Niemca, ale i wielu klubów piłkarskich, jak: Chelsea, Zenita czy Sevilli pokazuje piękno tej sytuacji. Maskotka straciła angaż w Arsenalu, stała się hitem internetu, dostała pracę w Hiszpanii i ostatecznie (prawdopodobnie) wróciła do Londynu. I to wszystko w nieco ponad 24 godziny.

Ta sytuacja kolejny raz pokazuje jak internetowy viral może przynieść pozytywne skutki. Poruszenie w całym piłkarskim świecie spowodowało, że Pan Jerry Quy będzie mógł wrócić do swojej ukochanej pracy. Przywróciło też dobry PR Mesutowi Özilowi, który przez kilka ostatnich miesięcy jedzie na łatce „darmozjada” czy gościa zupełnie niepotrzebnego na Emirates. To zachowanie choć trochę odbuduje postrzeganie Niemca przez sympatyków Arsenalu.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie