Początek sezonu i skład płonie. W rankingach czerwone strzałki. Nagrody za zwycięstwo w miniligach się oddalają. To chyba dobry moment, aby odpalić Dziką Kartę, posprzątać drużynę i jak nowonarodzony wrócić do gry. Pytanie brzmi: jak zagrać Wildcard, by go nie zmarnować, a wręcz przeciwnie – sporo na nim ugrać?

Wildcard to prawdopodobnie najsilniejszy z chipów. Całkowita zmiana składu pozwala naprawić błędy, daje podłoże pod wiele strategii czy też nawet pozwala zarobić (o czym później). Dzikie Karty mamy dwie na całą kampanię. Pierwsza przepada w tym sezonie 28 grudnia 2020 – tego dnia rozpoczyna się 16. kolejka. Wraz z ponownym uruchomieniem serwerów po jej deadlinie otrzymujemy drugą – ta nie ma daty ważności. Trzeba ją użyć po prostu do końca sezonu. Jeśli jednak pierwszy Wildcard chcemy użyć już w okolicach września czy października to wiemy, że jest źle.

Po pierwsze – decyzja

Szybkie użycie Wildcarda to musi być całkowicie przemyślana i ostateczna decyzja. Musimy wiedzieć, że nasz obecny skład to obraz nędzy i rozpaczy, którego nic nie naprawi. Nie warto marnować Dzikiej Karty, kiedy wystarczą dwa lub trzy transfery, ewentualne pojedyncze -4 i wiara w większe nazwiska. Wystarczy spojrzeć na Sadio Mane i Mohameda Salaha. Po pierwszej kolejce można było płakać, że wybrało się złego pomocnika Liverpoolu, ale na dłuższą metę obaj zaliczą podobne wyniki punktowe. Posiadacze Senegalczyka już powoli zaczynają się odbijać. Jeśli mieliście Sona w GW1 to również widzicie, że warto było poczekać, ponieważ opcje premium mogą potrzebować chwili na odpalenie.

Jednak jeśli macie tanich wyrobników z drużyn, które wyglądają bardzo słabo na początek, podobnie jak Wasze opcje premium, słabe terminarze, a do tego dochodzą kontuzje i drożejący gracze w formie, to powinniście zacząć myśleć o Dzikiej Karcie. Kiedy już zreasumowaliście wszystkie aspekty kwintesencji tematu i doszliście do fundamentalnej konkluzji: warto studiować warto kliknąć kafelek „Wildcard”, to lepiej to zrobić wcześniej. Nawet i w trakcie kolejki.

Po drugie – długoterminowość

Jeśli odpalamy Wildcard już w np. GW5, to musimy mieć na uwadze przynajmniej te kilkanaście kolejek do tego 28 grudnia. Słabo rozegrana Dzika Karta stawia nas pod ścianą, ponieważ przez następne miesiące będziemy musieli ratować sytuację tylko darmowymi, albo co gorsza – minusowymi transferami. Tworząc nowy skład musimy go rzeźbić długoterminowo. FPL to nie sprint, a maraton.

Przede wszystkim trzeba myśleć o kalendarzu. Nie warto brać piłkarzy, którzy teraz mają kilka niezłych fixów, by za dwa tygodnie marnować na niego transfer, bo czekają go dwa wyjazdy do Liverpoolu czy Manchesteru City, zaraz po tym przyjeżdża do niego Arsenal z Chelsea, a po nich czekają Tottenham z Manchesterem United w odstępie np. czterech dni. Niewielu piłkarzy w formie można nazwać „odpornymi na kalendarz”, zwłaszcza trudno to wywnioskować teraz. Wildcardy z takiego GW3 będą większą ruletką niż te z GW5 czy GW7. Kalendarz warto sprawdzić w specjalnej zakładce na oficjalnej stronie FPL-a. Mamy tam od razu wszystkie drużyny, więc nie trzeba klikać w Transferach każdego piłkarza po kolei. Uwaga – nie przywiązujcie się bardzo do kolorów fixów. W siedzibie Fantasy czasem lubią je rozdać bez większego zastanowienia, przez co wychodzą takie kwiatki, że mecz z Sheffield jest niby trudniejszy niż ten z Arsenalem czy Tottenhamem.

Po trzecie – planowanie

Warto planować swoje transfery nie tylko przy Wildcardzie. Robienie spontanicznych transferów nie zawsze popłaca, zwłaszcza, że przy zużytej Dzikiej Karcie będzie ciężko je naprawić.

Nie raz zdarzy się nam, że możemy robić zmianę jeden do jednego, gdy napastnikowi A kończy się dobry kalendarz i zaczyna się mienić na czerwono, w przeciwieństwie do napastnika B, który ciężkie mecze z Big Six ma już za sobą, a teraz wyczekuje starć z beniaminkami i dołem tabeli. Do planowania najlepiej służy Excel czy też darmowy Arkusz Google.

Przykładowy plan transferowy, którego używałem w zeszłym sezonie

Po czwarte – Team Value

W zasadzie, to o tym powinienem wspomnieć już na początku, kiedy zdecydowaliśmy się kliknąć Wildcard. Wspominałem o wczesnym użyciu z tego powodu – Team Value, czyli wartość naszej drużyny. Na początku jest to 100 milionów funtów, ale jeśli nasi zawodnicy nie punktują to ludzie ich będą sprzedawać, a cena zacznie lecieć w dół. Szkoda tracić na początku, ponieważ potem może nam braknąć przysłowiowego 0.1 na jakiegoś grajka.

W czasie Wildcardu warto śledzić strony przewidujące zmiany cen, np. FPL Statistics. Jak odpalimy Wildcard to bierzemy tych, co wieczorem mają przewidziany wzrost, a pozbywamy się tych, co mają stracić na wartości. Trzeba mieć już wtedy szkic jak nasza Dzika Karta będzie wyglądać przed najbliższym Deadlinem, ponieważ przez ten np. tydzień będziemy poświęcać czas na zarabianie na zmianach cen. Wiadomo – zarobimy tylko, jeśli nowo kupiony zawodnik wzrośnie przynajmniej o 0.2. Jednakże, jeśli któryś z tych transferów stricte pod zarobek ma wylądować w naszym ostatecznym składzie, to jesteśmy już o 0.1 do przodu i nie będziemy musieli za niego płacić więcej. Jeśli nie, to po prostu go sprzedamy z lekkim smutkiem, że nie udało się na nim zarobić.

To samo z transferami wychodzącymi. Chcemy się pozbyć piłkarza X, bo zaraz stanieje, a nie planujemy go w naszym finalnym składzie? Nie ma problemu i po prostu go wywalamy. Piłkarz Y zaraz straci 0.1, ale nadal w niego wierzymy, w przeciwieństwie do sprzedających go menedżerów? Żegnamy go np. we wtorek, w nocy z wtorku na środę tanieje, odkupujemy go tańszego np. w czwartek. W ten sposób mamy 0.1 w kieszeni.

Najlepiej to działa w trakcie przerw reprezentacyjnych. Wtedy na transfery nie mamy standardowego tygodnia pomiędzy kolejkami, a dwa lub nawet więcej czasu, bo może być to np. 17 dni. Im dłuższa przerwa tym więcej okazji na zmiany cen, a zarazem – większy zarobek na zmianach o 0.2. Pamiętajcie! Wildcard warto zagrać jak najwcześniej, ale najlepiej już po spotkaniach większości składu. Jak w końcu się przełamią i zapunktują, a Dzika Karta jest aktywna, to może ona więcej popsuć niż naprawić.

TL:DR

  1. Decyzja – Wildcard to nie przelewki, decyzja musi być pewna i przemyślana. Wiemy, że składu nie da się inaczej naprawić.
  2. Czas – robimy to szybko, by nie stracić na zmianach cen, a najlepiej na nich zyskać.
  3. Plan – musimy mieć plan na samą Dziką Kartę, jak i późniejsze transfery.
  4. Przyszłość – patrzymy długoterminowo, następny Wildcard dopiero przy Nowym Roku, a nie chcemy drugiego również użyć od razu.

Pamiętajcie, żeby wbijać do naszej ligi w FPL. GW3 to już naprawdę ostatni dzwonek, by gonić tych, którzy grają od początku! Kod do dołączenia: knb2bk

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie