Jest, wylazł. Po jednej z najdłuższych sag transferowych orzeł wylądował. Tryumfator Ligi Mistrzów u boku Roberta Lewandowskiego, wychowanek słynnej La Masii i syn Mazinho podpisał umowę z aktualnymi mistrzami Anglii. Przed Państwem Thiago Alcântara!

Przeciąganie liny pomiędzy Liverpoolem i Bayernem wydawało się nie mieć końca. The Reds z jednej strony pragnęli wyciągnąć jak najwięcej za niepotrzebnych graczy. Z drugiej strony targowali się z monachijczykami o kilka milionów euro. Wobec dyspozycji Hiszpana w ostatniej edycji Ligi Mistrzów pozycja negocjacyjna Liverpoolu wydawała się na tyle słaba, że miało się skończyć na spełnieniu początkowych żądań mistrzów Niemiec. W końcu bądźmy szczerzy – jak to wygląda, kiedy chcesz sprzedać Brewstera za 25 milionów funtów i za graczy pokroju Shaqiriego pragniesz otrzymać około 20 milionów, a szkoda ci niewiele większej kwoty za zawodnika takiej klasy, jak Thiago Alcântara. Jednak Michael Edwards po raz kolejny pokazał, dlaczego jest nazywany najlepszym dyrektorem sportowym na świecie.

Podwójny powód do radości?

Ostatecznie wychowanek Barcelony trafi na Anfield za zaledwie 20 milionów funtów + 5 milionów w bonusach. Podpisał 4-letni kontrakt i będzie grał z numerem 6. Usługami byłego już zawodnika Bayernu zainteresowany był między innymi Manchester United, ale reprezentant Hiszpanii za wszelką cenę chciał zagrać z Liverbirdem na piersi. Jeszcze przed finałem Ligi Mistrzów miał pożegnać się z kolegami z drużyny i sztabem szkoleniowym.

Jego dotychczasowa umowa z Bawarczykami miała zakończyć się już za rok. Z tego powodu władze mistrzów Europy zdecydowali, iż nie chcą go stracić bez żadnej rekompensaty. Co najważniejsze dla kibiców Liverpoolu, władze klubu z Anfield zdecydowały się sprowadzić pomocnika bez konieczności sprzedaży Giniego Wijnalduma. Po fiasku odejścia Leo Messiego z Barcelony perspektywa przenosin Holendra na Camp Nou mocno się oddaliła i ponoć bohater półfinału Ligi Mistrzów rozpoczął rozmowy na temat przedłużenia kontraktu z liverpoolskim klubem.

Koniec bycia odtrącanym?

Jeszcze do niedawna Liverpool miał wielkie problemy z pozyskiwaniem graczy światowego formatu. Zwykle kończyło się odmową, jak w przypadku Alexisa Sancheza. Zdarzyło się nawet, że Steven Gerrard dzwonił do Toniego Kroosa i prosił go, by dołączył do The Reds. Niedługo po zdobyciu potrójnej korony w Interze Wesley Sneijder wolał przenieść się do Galatasaray, niż na Anfield „bo pragnął cokolwiek wygrać„. Thiago Alcântara został ponoć przekonany wizją współpracy z Jürgenem Kloppem. Trudno mu się dziwić. Z tak kreatywnym pomocnikiem projekt niemieckiego szkoleniowca wygląda lepiej, niż kiedykolwiek. Co za czas by żyć dla fanów The Reds!

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie