Piątek to od niedawna szczęśliwy czas nie tylko ze względu na zbliżający się weekend. Jutro startuje druga kolejka Premier League, wraca więc źródło naszych radości, stresów i zdenerwowania – to miejsce na ustawianie składów w Fantasy Premier League

W tym momencie warto zwrócić uwagę na to, co działo się w pucharach. W ciągu tygodnia kilka ekip z angielskiej ekstraklasy rozgrywało swoje mecze w Carabao Cup, a Tottenham zmierzył się z Lokomotiwem Płowdiw w starciu o awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Europy. Mieliście dość futbolu po inauguracji ligi i nie śledziliście tych spotkań? Spokojnie, my zrobiliśmy to dla was.

Dlatego, zamiast oglądać skróty i zastanawiać się, którzy zawodnicy pokazali się z dobrej strony, wystarczy wam przeczytanie kilku słów o każdej z drużyn. A trochę się działo, bo wbrew pozorom nie wszyscy wystawili do gry młodzików i rezerwowych. Niektórzy mimo rywali ze słabszych lig na murawę wyszli niemalże pierwszym garniturem.

Newcastle United

To ważny mecz dla Steve’a Bruce’a, mniej ważny dla nas. Menedżer miał okazję sprawdzić tych, którzy na West Ham nie wyszli od pierwszej minuty. Na tle Blackburn Rovers zawodnicy Srok nie pokazali jednak nic konkretnego. Spotkanie było chaotyczne, a tylko 4 piłkarzy z St. James’ Park zanotowało skuteczność podań większą niż 80%.

Jednym z nich był Miguel Almiron (6.0), który zaliczył asystę i wydawał się najlepszym zawodnikiem na boisku. Jedyną bramkę spotkania zdobył Ryan Fraser (6.0). Nie był to fenomenalny mecz z jego strony, ale pamiętamy o jego dobrej współpracy z Callumem Wilsonem (6.5) jeszcze z czasów gry dla Bournemouth. A właśnie – o Anglika w Fantasy możemy być na razie spokojni, bo Joelinton (6.0) przez 70 minut niczym nas do siebie nie przekonał.

Kolejne 5 spotkań: Brighton (D), Tottenham (W), Burnley (D), Manchester United (D), Wolves (W)

Crystal Palace

To spotkanie zdecydowanie przyciągnęło sporo uwagi wśród naszych rodaków. Nie, nie chodzi o blisko dziesięcioprocentowe posiadanie Wilfrieda Zahy (7.0), bo on na murawę nawet nie wybiegł. To sprawka Jarosława Jacha, który w końcu zadebiutował w oficjalnym meczu Orłów.

W kontekście Fantasy, lecz jednak dalekiej przyszłości, zwracaliśmy uwagę na Michy’ego Batshuayia (6.0) oraz Eberechiego Eze (6.0). Niech ich występ najlepiej podsumuje fakt, że Palace nie zdołało wbić gola ani wygrać ze spadkowiczem poprzedniej kampanii Premier League. Bournemouth było do tego osłabione chociażby odejściem Frasera, Wilsona i Eddiego Howe’a.

Zawodnicy sprowadzeni kolejno z Chelsea i QPR, a do tego grający przez 30 minut Jordan Ayew (6.0) oddali łącznie 0 (słownie: zero) strzałów. Eze był aktywny, zaliczył sporo kontaktów z piłką w polu karnym rywali i otarł się nawet o zdobycie bramki. Nie zdążył jednak dobiec do futbolówki i minimalnie minął się z nią w okolicach piątego metra. Spotkanie do zapomnienia – jeśli koniecznie chcecie sięgać po kogoś z ofensywy ekipy Hodgsona, to nadal jest to Zaha.

Kolejne 5 spotkań: Manchester United (W), Everton (D), Chelsea (W), Brighton (D), Fulham (W)

Aston Villa

Wreszcie spotkanie, gdzie zawodnik z posiadaniem powyżej 10% w Fantasy coś zrobił. Dean Smith wyszedł na Burton mocnym atakiem i to się opłaciło. Jack Grealish (7.0) strzelił jedną z bramek – tę najładniejszą. Drugą dołożył Keinan Davis (4.0), lecz on w Premier League za dużo nie pogra. Na listę strzelców wpisał się też Ollie Watkins (6.0), którego bez wątpienia warto dopisać do watchlisty. Za tę cenę na jego pozycji w Fantasy znajdziemy bowiem kilku ciekawych piłkarzy, terminarz Villi nie jest wymarzony, a ich forma nadal jest niewiadomą. Nie grali w końcu w pierwszej kolejce.

Anglik kupiony z Brentford w poprzednim sezonie Championship strzelił jednak aż 25 bramek, do tego udało mu się trafić również w ostatnim sparingu. Przeciwko Burton oddał najwięcej strzałów (5) i podawał ze skutecznością 94%. 24-latek został kupiony za rekordową kwotę, więc na boisku powinniśmy go oglądać regularnie. Przy posiadaniu na poziomie 1.3% może zrobić różnice, ale na razie to nadal bardzo duże ryzyko.

Klasycznie najaktywniejszym piłkarzem The Villans był Grealish – zaliczył 90 kontaktów z piłką, napędzał mnóstwo ataków i mógł nawet dołożyć do gola asystę, ale po jego podaniu Watkins trafił w poprzeczkę. Obu panów można rozważyć jako tańsze opcje, choć natłok łatwiejszych spotkań przypada im dopiero od GW9.

Kolejne 5 spotkań: Sheffield (D), Fulham (W), Liverpool (D), Leicester (W), Leeds (D)

West Ham United

Czy są tu jacyś masochiści? Nie można tego wykluczyć, więc mimo gry i kalendarza Młotów, tutaj też coś napiszemy. Cokolwiek.

Felipe Anderson (6.5) strzelił gola, a Sebastien Haller (6.5) dwa. Przy słabej dyspozycji West Hamu i pieniądzach, które rok temu wydano na tego drugiego, zapewne lada chwila wywalczy on sobie pierwszy skład. Tylko co z tego, skoro klub ze Stadionu Olimpijskiego ma przed sobą najtrudniejszy terminarz ze wszystkich ekip?

Kolejne 5 spotkań: Arsenal (W), Wolves (D), Leicester (W), Tottenham (W), Manchester City (D)

Southampton

W porównaniu do meczu z Crystal Palace skład Southampton na Brentford był niemal identyczny. Jedyną różnicą była w nim obecność Nathana Telli (za Smallbone’a). Co więc się stało, że klub z Premier League przegrał 0:2?

Uwaga, zaczynamy wyliczankę: Danny Ings (8.5) marnujący sytuacje, słupek po strzale Che Adamsa (6.0), brak zorganizowania w defensywie i tragiczne zachowanie przy stałym fragmencie gry. O ile możemy liczyć, że napastnicy w końcu się odblokują i zaczną trafiać – obaj oddali po 3 strzały i to Southampton przeprowadziło więcej ataków – tak pierwsza linia wygląda po prostu źle. A akcje zaczepne rywali z Championship wcale nie były w stylu Barcelony. Świeci mogą nam w Fantasy napsuć trochę krwi. Mogło skończyć się jeszcze większą porażką, ale Alex McCarthy (4.5) nie popełniał wielkich błędów.

Kolejne 5 spotkań: Tottenham (D), Burnley (W), West Brom (D), Chelsea (W), Everton (D)

Everton

Nie ma się co łudzić, że ktoś z jedenastki wystawionej na Tottenham straci teraz miejsce w podstawowym składzie. Dlatego właśnie Ancelotti wypuścił na konfrontację z Salford rezerwowych, którzy łatwo ograli rywala 3:0.

Jednym z lepszych zawodników na murawie był Gylfi Sigurdsson (7.0), który najpierw popisał się asystą, a następnie sam trafił do siatki. Lucas Digne (6.0), którego posiada prawie 12% wirtualnych menedżerów, wszedł w 24. minucie za kontuzjowanego Jarrada Brantwaithe’a (4.0). W tym czasie wygrał jeden pojedynek i przy 84 podaniach, jego skuteczność wynosiła aż 94%.

Było kilka słupków i poprzeczka, ale spotkanie bez Jamesa Rodrigueza, RicharlisonaDominica Calverta-Lewina pod kątem Fantasy średnio nas interesuje.

Kolejne 5 spotkań: West Brom (D), Crystal Palace (W), Brighton (D), Liverpool (D), Southampton (W)

West Bromwich Albion

Podobnie jak w przypadku West Hamu – opcjami WBA w Fantasy raczej mało kto się interesuje. Jeśli jednak znajdą się tacy, którzy chcą z jakiegoś powodu postawić na beniaminka, to warto zanotować, że Hal Robson-Kanu (5.5), Rakeem Harper (4.5)Callum Robinson (5.5) wpisali się na listę strzelców. Jedenastka mocno rezerwowa, przeciwnik z League Two – nic ciekawego tu nie napiszemy.

Kolejne 5 spotkań: Everton (W), Chelsea (D), Southampton (W), Burnley (D), Brighton (W)

Leeds

Marcelo Bielsa dał odpocząć piłkarzom, którzy ostatnio dzielnie walczyli z Liverpoolem na Anfield. Interesującym nas w kontekście Fantasy zawodnikiem był oczywiście Rodrigo (6.0). Hiszpan w rywalizacji z Hull pokazał jednak tyle, co przez ostatnie 30 minut z mistrzem kraju, czyli nic. Przez cały mecz oddał 1 strzał i wykonał 40 podań, z których tylko połowa znalazła adresata…

Jedyną bramkę dla beniaminka Premier League zdobył Ezgjan Alioski (4.5). Kalvin Philips (5.4)Patrick Bamford (5.6) siedzieli na ławce rezerwowych, ale nie pojawili się na boisku.

Kolejne 5 spotkań: Fulham (D), Sheffield (W), Manchester City (D), Wolves (D), Aston Villa (W)

Burnley

Burnley nie grało w pierwszej kolejce, a w spotkaniu z Sheffield United nie pokazali wiele, choć wygrali po rzutach karnych. Między słupkami dobrze spisywał się Nick Pope (5.5), a przy golu McGoldricka nie miał większych szans.

James Tarkowski (5.5) przed pierwszym gwizdkiem doznał kontuzji palca i nie wiadomo, czy zagra przeciwko Lisom. Również Ben Mee (5.0) cały czas się leczy. Podopieczni Seana Dyche’a nie byli w rywalizacji w Carabao Cup zespołem dominującym i na razie w Fantasy raczej ich sobie odpuścimy.

Kolejne 5 spotkań: Leicester (W), Southampton (D), Newcastle (W), West Brom (W), Tottenham (D)

Sheffield United

Drodzy posiadacze Olivera Bukre (4.5) – tak, grał w ataku i w pierwszej połowie był dość aktywny. Najgroźniejsze strzały mieli jednak Oliver McBurnie (6.0)David McGoldrick (5.5). Ten drugi zdobył jedynego gola Szabli, pierwszy mógł strzelić nawet dwa, ale z bliskiej odległości trafił prosto w bramkarza, a innym razem minimalnie chybił po rykoszecie.

Na tle drużyny z Premier League świetny mecz zaliczył Max Lowe (4.5), który robił mnóstwo zamieszania na lewej stronie i dorzucił asystę. Przeciwko Wolves nie zagrał jednak nawet minuty, więc o ile Chris Wilder nie zmieni składu, 20-latek w Fantasy nie powinien mieć brania.

Kolejne 5 spotkań: Aston Villa (W), Leeds (D), Arsenal (W), Fulham (D), Liverpool (W)

Brighton

Kolejny mecz rezerwowych – na Portsmouth nie wyszedł nikt, kto znalazł się w pierwszej jedenastce podczas rywalizacji z Chelsea. Cieszy dobra forma zmienników, ale nie spodziewajmy się, że dzięki pucharowemu starciu wskoczą oni nagle do wyjściowego składu. Ciekawszy kalendarz i tak zaczyna się dla Brighton dopiero od GW5 i nie trwa zbyt długo. Dla zainteresowanych:

Bernardo (DEF, 4.0) – gol i asysta

Mac Allister (MID, 5.5) – gol

Alireza Jahanbakhsh (MID, 5.5) – gol i asysta

Pascal Gross (MID, 6.0) – asysta

Kolejne 5 spotkań: Newcastle (W), Manchester United (D), Everton (W), Crystal Palace (W), West Brom (D)

Wolves

0:1 ze Stoke dość eksperymentalnym składem. Adama Traore (6.5) grał na prawym ataku i był najaktywniejszym piłkarzem na murawie – strzał i aż 13 dryblingów. Raul Jimenez (8.5) wszedł na ostatnie 25 minut, podczas których oddał 1 uderzenie, a wszystkie jego 9 podań, w tym 1 „kluczowe”, trafiło do kolegów z drużyny. Wystąpił też Ruben Vinagre (4.5), a Daniel Podence (5.5) wszedł z ławki.

Patrząc na kalendarz Wilków, kogoś z ekipy Nuno po prostu trzeba mieć w swoim Fantasy.

Kolejne 5 spotkań: Manchester City (D), West Ham (W), Fulham (D), Leeds (W), Newcastle (D)

Tottenham

Jedenastka złożona z podstawowych zawodników na bułgarski Lokomotiw? Ale tu musiał być pogrom!

A nie, czekajcie, Spurs wywalczyli zwycięstwo dopiero w 85. minucie, po dwóch czerwonych kartkach, karnym Harry’ego Kane’a (10.5) i bramce Tanguya Ndombele (6.0).

Jeśli ten mecz podpowiada nam cokolwiek w kontekście Fantasy, to to, aby mimo dobrego kalendarza nie ufać piłkarzom Jose Mourinho. Jeżeli macie w swoim składzie któregoś z nich, zapewne znajdą się ważniejsze do poprawy elementy, bo Heung-min Son (9,0), Dele Alli (7.9) czy wspomniany Kane trochę punktów złapią. Nie warto jednak inwestować w nich, jeśli możecie kupić sobie pomocnika Manchesteru City, United czy Chelsea.

Piłkarze Tottenhamu oddali w tym spotkaniu mniej strzałów na bramkę (12) niż Everton w stronę Llorisa w ostatnim meczu ligowym (15).

Kolejne 5 spotkań: Southamtpon (W), Newcastle (D), Manchester United (W), West Ham (D), Burnley (W)

 

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie