Pierwsza porażka w meczu otwierającym sezon dla Jose Mourinho. Przez tyle lat kariery nie zdarzyło mu się przegrać w pierwszej kolejce. I trzeba przyznać, że przegrał w wyjątkowo mizernym stylu. Nie był to może najgorszy mecz Tottenhamu pod jego wodzą, ale zęby bolały od bezradności i nijakości piłkarzy Spurs. Oczywiście, jak to Jose ma w zwyczaju, na konferencji powiedział kilka ciekawych słów pod adresem swoich piłkarzy oraz… sędziów.

Jose o Spurs: Leniwy pressing i brak zaangażowania

Nie ulega dyskusji, że Everton zdominował Tottenham. Piłkarze Mourinho nie mogli sobie poradzić z dobrze dysponowanym i całkowicie nowym kręgosłupem drużyny Ancelottiego w składzie Allan-Doucoure-James. Mogli przegrywać już w pierwszej połowie, gdy świetną sytuację zmarnował Richarlison, niesamowicie pudłując. W drugiej połowie, po wejściu Sissoko, Mourinho chciał zagrać z wahadłami i wykorzystać Doherty’ego oraz Bergwijna, ale nie stworzyli dosłownie żadnej klarownej sytuacji przez 45 minut. Jose jednak pochwalił Koguty za pierwszą połowę:

Nie tylko gol Evertonu był kluczowym momentem. Pierwsza połowa: strzał Dele, strzał Doherty’ego. Świetne interwencje Pickforda, to były kluczowe momenty. Do stracenia bramki graliśmy dobrze, kreowaliśmy sytuacje. Pickford był tą różnicą – czasami Hugo jest taką różnicą dla nas.

Nie obeszło się bez krytyki zespołu. Tym razem jednak Mourinho nie wystrzelił w jednego gracza (co pewnie przyjdzie później w trakcie sezonu, więc Tanguy – lepiej weź się do roboty), ale skrytykował cały zespół za zaangażowanie.

Nie wracam do domu z myślą, że piłkarze dali z siebie wszystko. Nie mam wrażenia, że zrobili wszystko co w ich mocy, by wygrać. Nie mam wrażenia, że zagrali z odpowiednim nastawieniem i zaangażowaniem, by próbować wygrać ten mecz. Mogli zrobić więcej.

Pressing? Leniwy pressing. To właśnie co widziałem na boisku. A to daje okazję przeciwnikom.

Nie obyło się także bez wymówek. Chociaż część z nich może być wyjątkowo trafna, bo niektórzy piłkarze Spurs rzeczywiście nie mieli dużo czasu na treningi z drużyną i odpowiednie przygotowanie fizyczne.

Niektórzy piłkarze nie byli gotowi do gry, niektórzy nie mieli nawet presezonu. Nie byli gotowi fizycznie na taki mecz.

Mourinho i sędziowie – sezon 17

A potem… sędziowie. Tak, Mourinho miał zastrzeżenia co do pracy sędziów. Chociaż w tym meczu nie rzuciły nam się w oczy jakieś ogromne kontrowersje, to Jose znalazł taką przy golu dla Evertonu. Faulowany przy linii był Richarlison, a Digne rzeczywiście przesunął piłkę do przodu o dobre 5-6 metrów od miejsca przewinienia.

Nie podobała mi się moja drużyna, nie podobali mi się sędziowie. Jest ich tylu na boisku, a nie widzą, że Digne przesunął piłkę do przodu przy rzucie wolnym. To stwarza zupełnie inne zagrożenie dla drużyny, to zupełnie inna pozycja i łatwiej stamtąd dograć w pole karne. Mówiłem to jeszcze przed wykonaniem rzutu wolnego przez Digne. Właśnie o to miałem pretensje przy linii. 5 metrów naprawdę robi różnicę.

mourinho digne

Dziennikarz nie omieszkał spytać, czy w takim razie piłkarze Spurs nie powinni byli zareagować i nie dopuścić do rozegrania wolnego. Jak to się mówi zwykle na boisku „stanąć przed piłką” i uniemożliwić wznowienie. Mourinho miał i na to odpowiedź.

Macie nawet spotkania na Zoomie, podczas których mówicie piłkarzom, że sędziowie mają rację, że to ich praca i mają się nie wtrącać. Dlatego właśnie się nie wtrącali i nie zareagowali.

A jak Jose ma zamiar podnieść na duchu Spurs i sprawić, by w kolejnych meczach zagrali lepiej?

Powiem im rzeczy, których nie mogę powiedzieć Wam, ale mogę powiedzieć im. Nie ma za dużo czasu na płacz i narzekanie, następne mecze są blisko.

Czy to już protokół „3 sezon”? Jedno jest pewne – w ostatnich tygodniach i po pierwszym meczu Spurs raczej kojarzą się z memami oraz serialem „All or nothing” niż grą w piłkę.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie