Padaka w Niemczech, padaka w Holandii, fajnie w Holandii, padaka w Niemczech. Fajnie w Holandii, padaka w Anglii, a potem Mateusz Klich spotkał Bielsę i zaczął grać najlepszą piłkę w swoim życiu. 

Polak zawitał do Championship w 2017 roku, po udanym sezonie w barwach FC Twente. Ówczesny trener Leeds – Thomas Christiansen – nie widział jednak w Klichu materiału na pierwszy skład Pawi, preferując grę Phillipsem, O’Kane’em i Vieirą. Czas pokaże, że szansę na grę w Premier League otrzyma tylko jeden piłkarz z wymienionej trójki. Ale po kolei. 

Duński szkoleniowiec pozwoli nowemu piłkarzowi na jedynie sporadyczne występy. Co gorsze, nie będą one stały na szczególnie wysokim poziomie. Spotkanie w wyjściowej jedenastce rozpocznie tylko raz i to po jego błędzie Kenneth Zohore zdobędzie zwycięską bramkę dla Cardiff City. Dla Klicha będzie to oznaczało koniec marzeń o regularnych występach w Championhip, a media zaczną spekulować, że dobrze gra mu się tylko w Holandii, gdzie zresztą trafi na wypożyczenie. 

Żołnierz Bielsy

Po powrocie z Utrechtu okazało się, że dla Christiansena Klich więcej już nie zagra. W miejsce Duńczyka zatrudniono Marcelo Bielsę, który zaczął doceniać Polaka bardziej, niż którykolwiek trener spoza Ekstraklasy. Pomocnik w pierwszym składzie stał się codziennym widokiem, a nie anomalią. W przełomowym sezonie 2018/19 wystąpił we wszystkich ligowych meczach, strzelając dziesięć bramek. Nigdy później nie udało mu się powtórzyć tak spektakularnego wyczynu.

A przecież niewiele brakowało, żeby Klich miał znacznie mniej okazji strzeleckich. W pierwszych sparingach ustawiany był w pierwszej linii i Marcelo Bielsie trochę zajęło znalezienie dla Polaka odpowiedniej roli na boisku. W końcu ją jednak odkrył i zawierzył na tyle, że piłkarz zanotował serię 92 meczów z rzędu w wyjściowej jedenastce. Serię przerwało dopiero intensywne świętowanie Mateusza Klicha, gdy Leeds United zapewniło sobie awans do Premier League po szesnastu latach tułaczki w niższych ligach. 

Planet Football

Od kiedy argentyński szkoleniowiec objął stanowisko na Elland Road, żaden inny zawodnik nie meldował się boisku tak często jak Polak. Powiedzieć, że jest on ważnym elementem układanki Bielsy, to nie powiedzieć nic. 30-latek gra pod batutą południowoamerykańskiego trenera najlepszy futbol w karierze, ale trzeba uczciwie przyznać, że zawdzięcza to w dużej mierze odpowiedniemu ustawieniu na boisku oraz współpracy ze świeżo upieczonym reprezentantem Anglii. 

Ballada o dwóch takich, co w końcu coś wygrali

Nie byłoby tak rewelacyjnie grającego Klicha, gdyby nie Kalvin Phillips. Utalentowany angielski pomocnik, z którym kiedyś Polak przegrywał rywalizację, a Bielsa sprawił, że obydwaj zaczęli współpracować, uzupełniać się niczym ying i yang. 24-latek odpowiada w głównej mierze za defensywę, pozwalając tym samym 30-latkowi na wykazanie się w kreowaniu. 

Wychowanek Leeds United zanotował średnio 2.6 odbioru oraz 1.4 przechwytu na mecz. Ponadto, z racji częstego zabezpieczania pierwszej linii, regularnie wybijał piłkę (1.4). Statystyki te plasują go w czołówce defensywnych piłkarzy nie tylko Championship, ale i całej Anglii. Co więcej, jeśli dorobek Phillipsa połączyć z destrukcyjnymi działaniami Mateusza Klicha, to duet ten zdystansuje pozostałe występujące w podobnej konfiguracji Wystarczy spojrzeć na WBA, które zajęło drugie miejsce w minionym sezonie – Sawyers i Livermore odbierali piłkę średnio 3.6 razy na mecz, zaś przechwytywali ją jedynie 1.2.

Właściwie sam Phillips byłby w stanie mierzyć się z dokonaniami pary Bilicia. Nie sposób jednak umniejszać Polakowi, za sprawą którego środek pola Leeds wykręcił imponujące 4.5 odbioru na spotkanie i 1.9 przechwytu. 

Mateusz Klich i Kalvin Phillips to jeden z najciekawszych - wbrew pozorom - duetów Championship

TVP Sport

Leeds jednak nie będzie grało w Championship, lecz w lidze zdecydowanie lepszej. Jak zatem duet Klich – Phillips wygląda na tle przedstawicieli Newcastle United oraz Crystal Palace?

Wcale nie tak dobrze. James McArthur oraz Luka Milivojević osiągnęli identyczny wynik jeśli chodzi o odbiory oraz delikatnie lepszy w kwestii przechwytów (2.0). Isaac Hayden i Jonjo Shelvey mogą się pochwalić średnio trzema wyłuskanymi piłkami oraz 2.2 przechwytami na mecz. Liczby są zatem zbliżone, lecz trudno nie zauważyć różnicy, jaką potrafi stanowić tempo Premier League. Na poziomie drugiej ligi Leeds United było nie do zatrzymania, nikt nie potrafił im dorównać. Po awansie może być trudno o osiągnięcie podobnych rezultatów, wszak nie porównuję teraz Klicha i Phillipsa do piłkarzy Liverpoolu czy nawet Leicester City. 

Pan skrzydłowy Mateusz Klich

Polak nie jest jednak zawodnikiem skupionym na defensywie. Marcelo Bielsa wykorzystuje go w zupełnie inny sposób, niż czyni to Jerzy Brzęczek w reprezentacji. Gdy Klich gra z orzełkiem na piersi, jest typową ósemką, czasami nawet szóstką. W Leeds zyskuje na finezji, będąc ofensywnym elementem ustawienia 3-3-1-3.

Kalvin Phillips często cofa się do rozegrania piłki od bramki. Anglik czyni to z poziomu pierwszej bądź drugiej linii. Istotne jest jednak to, że w obu tych przypadkach zwalnia Mateusza z obowiązku grania głęboko. Klich jest zatem regularnie ustawiony najbliżej bramki przeciwnika spośród sześciu piłkarzy Pawi – środkowych obrońców, środkowych pomocników i bocznych obrońców. To Kalvin zyskuje miano “holding midfielder” – przytrzymuje futbolówkę na skraju dwóch stref, organizuje grę od tyłu, zabezpiecza pierwszą linię, jeśli Ayling bądź Dallas rwą do przodu. Polak odpowiada za kreowanie dopiero w dalszej fazie akcji.

Co ciekawe, nie czyni tego w stylu typowego piłkarza środka pola. Regularnie bowiem zbiega na boki boiska (najczęściej z prawej strony), stwarzając przestrzeń dla kolegów ścinających ze skrzydła. Dobitnie obrazują to heatmapy z tego sezonu, na których bliżej Klichowi do pozycji Kamila Grosickiego, niż naszych wyobrażeń o grze 30-latka w reprezentacji. 

Mateusz Klich nie porusza się jak typowy środkowy pomocnik. Widać to na jego heatmapie

Medium

To ewenement nie tylko w skali Championship, lecz również i Premier League. Niewielu pomocników gra w tak mało oczywisty sposób. Nie wynika to jednak z inwencji twórczej samego piłkarza, ale systemu, jaki w Leeds United stworzył Marcelo Bielsa.

Argentyńczyk uczynił z Polaka bardzo użyteczne narzędzie. Kalvin Phillips jest po to aby chronić, Mateusz Klich musi natomiast porzucić swą człowieczą powłokę i stać się mostem. W głowie swojego klubowego trenera został stworzony, by łączyć strefy w najciaśniejszych boiskowych zakamarkach. Tłumaczy to znaczną przewagę krótkich podań w arsenale zagrań 30-latka, chociaż nie sposób odmówić mu niezwykle celnych podań diagonalnych, otwierających korytarze do bramki rywala. Takowymi posługuje się mniej więcej dwa razy w ciągu meczu. Żaden inny środkowy pomocnik w Championship nie czynił tego częściej.

Smarterscout przyznał Polakowi 86 punktów na 100, jeśli chodzi o umiejętność “zakłócania” gry przeciwnika oraz wspomnianego “łączenia”. Nic dziwnego, wszak Klich wykonuje średnio 48.3 podań na mecz. To więcej niż chociażby Youri Tielemans (48.1) lub Pascal Groß (31), czyli piłkarze zespołów grających w sposób zbliżony intensywnością do Leeds United. 

Klich i jego wykaz Smarterscout

Medium

Ostatnią kwestią, którą warto poruszyć w piłkarskim zachowaniu Mateusza Klicha, jest jego umiejętność odnajdywania się w polu karnym. Skupiając się na prawej stronie boiska, Polak często gra w trójkącie z Aylingiem lub Costą. Szybkie wymiany podań między nimi regularnie wysyłają Portugalczyka blisko “szesnastki”, zaś byłemu piłkarzowi Cracovii pozwalają wbić się w pole karne i trafić Patricka Bamforda w głowę. Współczynnik xAssist Klicha wynosił 6.38. Jedynie dwóch środkowych pomocników poradziło sobie lepiej w minionym sezonie. 

Lokalny bohater

Gdy Mateusz Klich przechodził do Leeds United, pewnie nie spodziewał się, że stanie się jednym z najważniejszych elementów układanki Marcelo Bielsy. Trudno też zatem oczekiwać, że myślał o zostaniu lokalnym bohaterem kibiców. A jednak tak się stało.

Niektórzy zawodnicy po prostu są. Przechodzą z jednej drużyny do drugiej i chociaż grają nieźle, to zapisują się w pamięci kibiców bardzo nietrwałe. Klich poszedł inną drogą, bo rewelacyjna dyspozycja pod okiem Bielsy to jedno, zaś malowanie graffiti nieopodal stadionu to drugie

Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak potoczą się losy Leeds United. Być może zawojują ligę bardziej niż Sheffield United, być może będą drżeć niczym Aston Villa, być może podzielą los Norwich City. Jest jednak kilka pewnych kwestii, a wśród nich to, że Mateusz Klich jest piłkarzem na Premier League gotowym. Dzięki Marcelo Bielsie, dzięki Kalvinowi Phillipsowi i dzięki – to banalne – ciężkiej pracy, doczekaliśmy się w angielskiej ekstraklasie polskiego rozgrywającego z krwi i kości. Zaś fani Leeds doczekali się kogoś, kto za klubem skoczy w ogień lub do lodówki z piwem po kolejnym wielkim tryumfie. 

View this post on Instagram

LEEDS IS BACK 💙💛 #MOT

A post shared by  Mateusz Klich (@cli5hy) on

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie