Wpływ, jaki wywierają napastnicy na FPL będzie w tym sezonie nieco mniejszy. Rozpieszczona została za to pomoc. Auba, Rashford, Greenwood i paru innych ciekawych piłkarzy przeniosło się tam właśnie z napadu. Wszyscy trzej kosztują oczywiście spore kwoty, tak samo jak de Bruyne, Salah czy Mane. Niektórzy będą chcieli zbudować skład oparty na drugiej linii i oszczędności będą oni musieli szukać właśnie w ataku.

Oczywiście świetnie byłoby mieć w składzie Vardy’ego, Martiala, Ingsa czy Kane’a, ale za nich trzeba zapłacić przynajmniej 8.5. Tutaj sprawdzimy opcje dla graczy, którzy mają zamiar zaryzykować wyborami za najwyżej 6.5. Wiadomo, że wiąże się to z ryzykiem, może się jednak ono opłacić. Nie namawiamy nikogo do tych ruchów, bo nie są one zapewnieniem punktów, ostateczną decyzję niech każdy podejmie sam. To po prostu kilka propozycji zawodników, kupując których będziecie mogli przeznaczyć przynajmniej 2-3 miliony więcej na kolejnego pomocnika. Pamiętajcie, że niezależnie od waszej taktyki, warto dołączyć do naszej ligi z nagrodami. Kod: knb2bk.

Niewiadoma z Liverpoolu do obserwacji

Podstawowy napastnik The Reds, czyli Roberto Firmino, kosztuje 9.5. Nikt nie ma raczej wątpliwości, że to głównie on będzie wystawiany w wyjściowej jedenastce Jürgena Kloppa. W kadrze Liverpool ma jednak dwóch ciekawych piłkarzy, którzy mogliby zaliczyć niezły start, jeżeli tylko trafią do odpowiednich zespołów. Nadal pozostają oni w strefie niewiadomej. Są bowiem zakontraktowani w mieście Beatlesów, ale przed końcem okienka transferowego mogą znaleźć jeszcze nowe drużyny.

Dużo mówi się o wypożyczeniu Rhiana Brewstera (4.5). Anglik w zeszłym sezonie grał już poza Liverpoolem, a dokładniej w Swansea. Tym razem kariera 20-latka ma pójść o krok dalej, a on trafić do klubu występującego w Premier League. Jeżeli tak się stanie, na pewno wyląduje on w zespole, w którym będzie mógł grać. Klopp nie będzie przecież odsyłał perspektywicznego napastnika, żeby zamienił on ławkę rezerwowych The Reds na ławkę kogoś słabszego. W poprzedniej kampanii zagrał w 34 meczach – strzelił 16 bramek, do których dołożył asystę.

Szczególnie imponuje jego forma po pandemii. Od wznowienia rozgrywek wybiegał na boisko 11 razy i aż siedmiokrotnie udało mu się pokonywać bramkarzy rywali. W lidze strzelał średnio w co drugim meczu, a biorąc pod uwagę wszystkie występy, zaliczał bramkę lub asystę co 159 minut. Fani Liverpoolu śmiało twierdzą, że jest on gotowy na grę w lepszej lidze i zaryzykuję stwierdzenie, że w dobrze dobranej drużynie mógłby sprawdzić się przynajmniej tak dobrze, jak w Swansea. Pozostali napastnicy w tej cenie w FPL nie są już tak ciekawi – pozostają tylko Wickham (Crystal Palace), Vassilev i Davis (obaj Aston Villa).

Rhian Brewster

Źródło: The Liverpool Offside

Kandydat do transferu

Jest jeszcze Divock Origi (5.5) i on również może opuścić Anfield. Gdyby znalazł się w którejś z drużyn Premier League, można się śmiało zastanawiać nad kupnem Belga. Co prawda przy 42 występach zdobył on tylko 10 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej, lecz trzeba brać pod uwagę minuty spędzone na murawie. Napastnik nie może liczyć w Liverpoolu na granie pierwszych skrzypiec. Pod względem goli i asyst zdobywanych na minuty znajduje się on w najlepszej trójce całego zestawienia. W poprzedniej kampanii zdobywał je średnio co 143 minuty. Gdyby przyjrzeć się samej lidze, wygląda to jeszcze lepiej – G/A co 100 minut.

Na razie rozstanie się z klubem to tylko plotki, musimy więc cierpliwie czekać. Jednak w momencie, gdy któryś z rezerwowych napastników The Reds przeniesie się do innego klubu grającego na najwyższym szczeblu w Anglii, trzeba szybko przeanalizować terminarz, ich szanse na grę i porządnie zastanowić się nad ich kupnem.

Pierwszy z beniaminków

Wiadomo, że ceny za zawodników beniaminków zazwyczaj nie są porażające – napastnicy w FPL też nie kosztują kroci. Jednym z piłkarzy przydatnych przy oszczędnościach może okazać się więc Charlie Austin (5.5). Jeżeli Slaven Bilić nie sprowadzi konkretnego snajpera, 31-latek nadal będzie pewnie wystawiany. W minionym sezonie rozegrał on co prawda tylko jedno spotkanie w pełnym wymiarze czasowym, ale zdarzało mu się strzelać gole nawet wtedy, gdy biegał po boisku 7 minut. Austin nie jest już najmłodszy, więc logicznym jest, że kondycyjnie może całych meczów nie wytrzymywać. Doświadczenie pomaga mu jednak w zdobywaniu goli. W Championship strzelił ich 10, a przy tym dorobku dawałby w FPL punkty średnio co 125 minut. Nie jest to najgorszy wynik, jak na tak taniego piłkarza.

Na pierwszy ogień WBA dostanie Leicester, a Lisy końcówkę sezonu rozegrały najwyżej średnio. Nie udało się wygrać z Watfordem, Brighton, Evertonem czy Bournemouth. W ostatnich 7 meczach stracili 12 bramek. W kolejnych dwóch spotkaniach beniaminek sprawdzi się z niepewnymi defensywami Chelsea i Evertonu. Dalej ich terminarz też nie wygląda tragicznie, ale sprowadzenie Austina na początku rozgrywek jedni ocenią jako odwagę, inni jako głupotę.

Charlie Austin

Źródło: Birmingham Live

Drugi z beniaminków

Jeżeli tematem są napastnicy beniaminków w FPL, trzeba wspomnieć o Aleksandarze Mitroviciu (6.0). Doświadczenie w Premier League, 26 goli w zeszłym sezonie, pewne miejsce w pierwszym składzie. Serb jest oczywiście najdroższym napastnikiem wśród beniaminków, ale jest przy tym najbezpieczniejszą opcją. Po wznowieniu rozgrywek zagrał w 6 meczach, strzelił 3 gole i zgarnął asystę. Przekładając jego wynik na Premier League, w poprzednim roku dawałby nam punkty co 128 minut. W zakończonej kampanii Championship miał niesamowity start – strzelał bramki w 5 meczach z rzędu. Może 25-latek to powtórzy?

Jego Fulham w pierwszym meczu spotka się z Arsenalem, który lubi od czasu do czasu zafundować swoim sympatykom nieciekawą niespodziankę w obronie. Później przyjdzie czas na Leeds i Aston Villę (2. miejsce pod względem straconych bramek w Premier League 2019/20). Co prawda później chłopaki z Craven Cottage zagrają z Wolves i Sheffield, dwoma świetnie ustawiającymi się w defensywie drużynami, ale w pierwszych 10 spotkaniach mają jeszcze na rozkładzie Crystal Palace, West Ham i Everton – drużyny z sążnymi 50, 62 i 56 straconymi golami w zeszłym sezonie. Przy jego posturze i stylu gry może w pierwszych kolejkach wbić kilka oczek do swoich statystyk.

Kolejne szanse

No cóż, nie był to sezon, jakiego niektórzy oczekiwali po Che Adamsie (6.0). Trzeba mu za to oddać, że dostał w lidze tylko 1105 minut. Jego dorobek bramek i asyst w liczbie 4+3 daje przy tym czasie punkty co 158 minut. Pod koniec sezonu złapał wiatr w żagle, co dobrze prognozuje na kolejne spotkania. Po wznowieniu rozgrywek strzelił 4 bramki w 8 meczach. W naszym podcaście poświęconym Southampton Krzysiek Bielecki stwierdził, że 24-latek jest w stanie strzelić w przyszłym sezonie 12 goli. Niewykluczone, że część z nich strzeli na początku kampanii – Święci trafią bowiem na Crystal Palace, Burnley, WBA, a także na drużyny, które wśród top 7 traciły najwięcej goli – Tottenham i Chelsea.

Kolejny piłkarz, który nieco zaskoczył końcówką sezonu to Dwight Gayle (6.0). W ostatnich 8 meczach zdobył 4 bramki i asystę, a Steve Bruce ma w napadzie niemałą zagwozdkę. Sroki zdobyły w 2019/20 tylko 38 bramek, czyli mniej niż Brighton, Aston Villa czy spadkowicz z Bournemouth. Patrząc na to, że początek sezonu 29-latek oglądał z ławki, a w wielu innych meczach dostawał bardzo mało czasu, jego wynik nie jest taki tragiczny – gol lub asysta co 141 minut. Można sądzić, że przy formie Gayle’a z końcówki kampanii, tym razem rozpocznie on sezon z większą liczbą minut. Newcastle czekają starcia z West Hamem, Brighton, Tottenhamem, Burnley i Manchesterem United. Drużynami mocnymi, lecz w każdej z nich zdarzają się defensywne wpadki.

Zostaje nam jeszcze całkiem tania opcja z klubu top 5 – Kelechi Iheanacho (6.0), który przez początkowe 13 kolejek był przyspawany do ławki rezerwowych, lecz już w swoim pierwszym spotkaniu poprzedniej kampanii zaliczył gola i asystę. Przy słabszej dyspozycji Vardy’ego był wystawiany częściej, za co odpłacił się 10 golami i 4 asystami w 26 meczach wszystkich rozgrywek. Jamie młodszy już nie będzie, a sytuacje, w których się zacina, mogą się trafiać coraz częściej. To daje Iheanacho większe pole do popisu, bo do tej pory rzadko zaliczał pełne 90 minut. Ma dopiero 23 lata i cały czas się rozwija, a i tak w 2019/20 zdobywał w FPL punkty co 106 minut.

Najdroższy z najtańszych

Nie może tu oczywiście zabraknąć pięknego Michaila Antonio (6.5), który w ostatnich 9 spotkaniach sezonu zaliczył 8 bramek i asystę. Wcześniej zdobył tylko 2 gole i asystę, ale ominął aż 14 spotkań. Tutaj i tak skupiamy się na ostatniej formie. W takiej dyspozycji David Moyes raczej nie odsunie go od składu. Tym bardziej, że Sebastian Haller w kanadyjce miał wynik gorszy, a rozegrał prawie 500 minut więcej. Dorobek Antonio na przestrzeni całego sezonu dał nam punkty średnio co 136 minut. Teraz powinien grać więcej, ale Anglik nadal pozostaje dość ryzykowną opcją. W pierwszych 10 spotkaniach West Ham zagra bowiem aż z pięcioma zespołami z top 7. Terminarz później się nieco luzuje – przez następne 10 gier Anglik zmierzy się tylko z Manchesterem United i Chelsea. Spośród zawodników za tę cenę to najlepszy wybór. Oprócz piłkarza West Hamu, napastnicy kosztujący w FPL 6.5 to Maupay, Wood, Ighalo i Haller.

Michail Antonio

Źródło: Sportsnet

Tani napastnicy z gorszymi wynikami w FPL

Jeżeli ktoś naprawdę lubi ryzyko, można pomyśleć o napastnikach Sheffield United lub Brighton. David McGoldrick (5.5) jest bardzo użytecznym piłkarzem, ale w minionym sezonie nie punktował za dużo. W lidze rozegrał 28 meczów, zdobywając przy tym 2 bramki i 2 asysty. Oli McBurnie (6.0) ominął tylko dwa spotkania Premier League, a i tak udało mu się trafić do siatki jedynie 6 razy. A napastnicy w FPL są właśnie od tego, żeby strzelać.

Nie jest żadną tajemnicą, że Szable nastawiają się głównie na dobrze zorganizowaną obronę, ale kto wie, czy przełamanie nie przyjdzie właśnie teraz. Szczególnie, że na start zmierzą się między innymi z ekipami Leeds, Arsenalu, Fulham i Aston Villi. Nastawieni na kontrataki napastnicy mogą tu nieco namieszać, biorąc pod uwagę wybryki niektórych zawodników z defensyw tych drużyn. Obaj przedstawieni są tu raczej jako ciekawostka dla kogoś, komu naprawdę nie zależy na mocnym wyniku. A nuż się uda.

Równie mało bramkostrzelną drużyną jest Brighton. Do obserwowanych zawodników można jednak dopisać Neala Maupaya (6.5). Francuz ma pewne miejsce w składzie Grahama Pottera i prezentuje się w nim co najmniej przyzwoicie. Jest to jednak zespół słynący z defensywy, nie ofensywy, co przełożyło się na jedyne 10 goli Maupaya. Brighton na początku sezonu trafi na Chelsea, Newcastle, Manchester United, Everton, Crystal Palace i WBA. Spotkania-niewiadome, ale jeżeli stawiać na ofensywę Mew, to właśnie na Francuza. Nadal uważamy jednak, że w tej lub tańszej cenie można złapać ciekawsze opcje.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie