Klasycznie, przed nowym sezonem Premier League, stajemy przed trudnymi wyborami w Fantasy. Analizujemy napastników, pomocników, szukamy obrońców, potrafiących zagrozić bramce rywala. Bramkarze w FPL często spadają na dalszy plan. My jednak postaramy się wam pomóc, odpowiadając na bardzo ważne pytanie. Czy opłaca się brać golkipera premium?

Do naszej ligi możecie dołączyć z kodem: knb2bk.

Nasz tekst dedykujemy osobom, które zamierzają szukać idealnego rozwiązania między słupkami. Wiele osób stawia po prostu na zawodnika jednego z czołowych klubów, który na papierze, choć drogi, powinien być gwarantem czystych kont. Jak jednak na swoim Twitterze wyjaśnił Eric Freeman, często publikujący różnego rodzaju porady, bardziej logiczny wydaje się wybór budżetowy.

Bramkarze w FPL – nie zawsze warto przepłacić

Dlaczego lepiej nie wydawać 6 czy 5,5 miliona na swojego golkipera? Odpowiedź jest prosta – daje to niewiele. W ostatnich latach różnica między najlepszym, a 10. pod względem liczby punktów graczem stającym między słupkami wynosiła poniżej 50 punktów. Milion, czy też półtora, zaoszczędzone na tej pozycji mogą pozwolić na zakup napastnika czy też pomocnika, który z łatwością ją zniweluje.

Skąd jednak tak mała dysproporcja? Przecież bramkarze czołowych klubów częściej łapią czyste konta, więc powinni lepiej punktować w FPL. Otóż pierwsza połowa tego zdania to jak najbardziej prawda. Z tym że niekoniecznie przekłada się to na ich dorobek w naszej ukochanej grze.

Golkiper zbiera oczka nie tylko za zero z tyłu. Na jego dorobek wpływa też liczba interwencji w meczu – punkt za każde 3 interwencje oraz bonusy, zależne od statystyk meczowych. W ich przypadku najłatwiej chyba to spłycić, pisząc, że im większy, z „cyferkowego” punktu widzenia, wpływ piłkarza na końcowy wynik meczu, tym większe ma szanse na korzyść z tytułu BPS-ów.

Problemy z bramkarzami premium

Patrząc na czołówkę z poprzedniej kampanii, łatwo można znaleźć potwierdzenie wspomnianych aspektów. Najlepiej punktujący? Nick Pope – Burnley (170 punktów), Dean Henderson – Sheffield United (160), Kasper Schmeichel – Leicester City (156). Dopiero na 5. pozycji mamy pierwszego przedstawiciela Big Six, Davida de Geę (143). Zdobywca Złotej Rękawicy, Ederson, uplasował się na 9. miejscu z dorobkiem 133 oczek.

Brazylijczyk zachował o jedno czyste konto więcej od zawodnika The Clarets, ale i tak zdecydowanie z nim przegrał. Jak łatwo się domyślić, diabeł tkwi w statystykach, które często są pomijane. Anglik zdecydowanie wygrał, jeśli chodzi o liczbę obron (120 do 68) i punkty bonusowe (23 do, uwaga, 2).

Jeśli stawiamy na bramkarza ekipy ze ścisłego czoła tabeli, to najczęściej mówimy o klubie, który dominuje. Jej piłkarze zdecydowanie lepiej punktują w ofensywie, strzelając gole i asystując. To sprawia, że osiągają wysokie wyniki w BPS i zmniejszają szanse na dodatkowe oczka dla swojego „bezrobotnego” kolegi, stojącego między słupkami. Mniej okazji strzeleckich dla przeciwników oznacza również, że liczba interwencji jest zdecydowanie mniej imponująca.

Jak dokonać optymalnego wyboru?

W nadchodzącym sezonie należałoby zapewne zwrócić się w okolice rejonu 4,5 – 5,0 miliona. Tym samym, niestety, wydaje się, że Nick Pope może stać się zdecydowanie mniej kuszącą opcją, nawet pomimo dobrej formy w sezonie 2017/18 i 2019/20. Kogo dokładnie szukamy?

Celem powinien być członek zespołu, który nie strzela zbyt wiele, ale i jednocześnie nieczęsto traci więcej, niż 2-3 gole, to wiąże się z dużymi stratami z tytułu punktów ujemnych. Najlepiej, aby drużyna bazowała raczej na grze z kontry, oddając pole rywalom. Patrząc na listę najlepszych golkiperów zeszłego sezonu, wysuwa się kilka wyborów, idealnie pasujących do tej kategorii.

Vicente Guaita z Crystal Palace i Martin Dubravka z Newcastle w cenie 5,0 miliona mogą okazać się naprawdę interesującymi opcjami. Pół bańki tańszy jest Mat Ryan z Brighton. Warto również zwrócić uwagę na Alexa McCarthy’ego z Southampton, który kosztuje tyle samo, co Australijczyk. Na podobnej półce wylądował nowy nabytek Sheffield United, Aaron Ramsdale. O tym, że warto zaufać defensywie Szabli, chyba nie trzeba nikomu dwa razy powtarzać.

Jacy bramkarze trafią więc do waszych składów w FPL? Ja, przyznam się szczerze, należałem do grupy, która kupowała bramkarza premium na zasadzie „set and forget”. Po prostu pewniaka do składu, zwalniającego mnie z martwienia się o jedną pozycję. Dzięki uważnemu przeanalizowaniu wątku Erica Freemana zmienię jednak swoją strategię.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie